Maszerowałem po terenach sfory. Nie znałem jeszcze większości terenów,
właśnie się z nimi zapoznawałem. Cóż, może byłoby inaczej, gdyby ktoś
mnie oprowadzał. Przecież nawet nie znam ich nazw, a to jest podstawą,
bo nie będę mówić; "Ta rzeka", "ta łąka", bo przecież nie wypada,
prawda? Jestem już pełnoprawnym członkiem Sfory Psiej Uśmiechu, więc
muszę się popisać doskonałą wiedzą by mieć dobrą reputację. Bo to
również jest najważniejsze. Wpatrując się w tafle, nieustannie
kołysającej się wody przechodziły przez moją głowę myśli, zbyt złe myśli
aby można było je opisać. Czując lekki powiew wiatru, obejrzałem się w
stronę północy. Przepiękny kruk przeleciał nad lasem, wznosząc się w
górę, znikając za horyzontem. Uśmiechnąłem się szeroko w duchu, jednak
postanowiłem napić się krystalicznej wody, gdyż iż ponieważ byłem bardzo
spragniony. Woda była dość lodowata, z wiadomych powodów; jest zima,
wszystko zamarza, jest coraz większe niebezpieczeństwo, bo zawsze ktoś
może się poślizgnąć i nieźle upaść, łamiąc sobie coś, czego chyba nikt
by nie chciał, prawda? Cóż, zima jest moim ulubionym sezonem, jednakże
wiąże się z wieloma niebezpieczeństwami i wypadkami na całym świecie.
Niepewnie zamoczyłem łapy w wodzie, po czym odetchnąłem z ulgą.
Zamoczyłem się cały, a wnet zauważyłem coś dość szaro-białego
wyglądającego, które przebiegło między drzewami. Wystrzeliłem jak z
procy, wybiegając z wody i włączając turboramzesa. Dogoniłem tego kogoś,
rzucając się na niego od tyłu. Przewróciłem go, położyłem go na
plecach.
- Co... CO TY ROBISZ?! - warknął pies, próbując odepchnąć mnie. Widać
było, że był zdecydowanie zadowolony z zaistniałej sytuacji, a także
wyrwany z kontentu. - Jakim prawem zaatakowałeś mnie, przybyszu? -
zawarczał, odpychając mnie i uciekając. Natychmiast podniosłem się dalej
biegnąc. "niech to szlag". Nieznajomy wyparował, a ja stanąłem jak
długi. Westchnąłem, włączając do akcji mój nos, który świetnie pokazywał
mi drogę którą uciekł pies. Ruszyłem za nim, a już po chwili mogłem go
zauważyć. Przyśpieszyłem i przybiłem go do drzewa.
- Kim ty jesteś?! - wysapałem, łapiąc go za futro. Spojrzałem prosto w
jego niebiesko-brązowe ślepia, które były lekko zasłonione zmarszczonymi
brwiami ze złości. - Co ty tu robisz? Jesteś członkiem Sfory Psiego
Uśmiechu? - pies przytaknął, a ja go puściłem. - Wybacz, Ramzes jestem.
Bałem się, że jest to ktoś nieproszony, intruz. W końcu zazwyczaj
intruzi biegają tak jak ty, między drzewami. - uśmiechnąłem się. Wtedy
dopiero zrozumiałem, że człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry
tylko wówczas gdy chce mu pomóc, by się podniósł. Niepotrzebnie
osądziłem mojego towarzysza o złodziejstwo, lub nawet intruztwo.
- Jestem Anastasia. Spokojnie, rozumiem Cię. - uśmiechnął się delikatnie
Husky, przeciągając się. - Też czasem kogoś podejrzewam o różne rzeczy,
a później się mylę. - nie schowała szerokiego uśmiechu, dając mi do
rozumienia spokój i dobry humor, a także najzwyczajniejsze wybaczenie.
Suka oblizała się. - Jesteś może... głodny? - zapytała cicho, podchodząc
do mnie bliżej.
- Tak jakby. - westchnąłem, czując po tym zdaniu doskwierający głód w
moim brzuchu. Przewróciłem oczami. - Tak, jestem. I co z tego? -
poczułem zdenerwowanie, przez to że ktoś mnie rozgryzł. Pierwsza osoba
rozgryzła, co czuję. Niesamowite... czy to jest możliwe? Ramzes;
nieprzewidywalny i wredny gość. Ta... widocznie Anastasia mnie już
trochę zna i wie coś o mnie. Bywa. Choć dziwne, bo dopiero wczoraj
zawitałem u stopach Jocker'a, widocznie wie coś o rozpoznawaniu.
- Musimy iść coś zjeść, też bym chętnie zapełnił się do końca. -
uśmiechnęła się od ucha do ucha pies, wesoło podskakując. Wiedziałem, że
musiałem mieć na tą babkę oko, to niemożliwe żeby ktoś wiedział co
czuję... Jestem raczej trudny do rozgryzienia, ale teraz muszę skupić
się na łowie. Chciałbym wreszcie się najeść. Do pełna. Ujrzeliśmy duże
stadko jeleni, gdy doszliśmy na miejsce. Rozdzieliliśmy się. Ja musiałem
atakować, a Anastasia zapędzała. Westchnąłem. Lekko przykucnąłem,
schyliłem się, by zniknąć w trawach. Jeleń, nic nie wiedzący o
planowanym morderstwie, żuł spokojnie trawę. Wystawiłem lekko pazury,
oblizałem się i skoczyłem na jelenia. Usiadłem na jego grzbiecie, a ten
zaczął lekko wariować. Skierowałem pazury na tętnice. Lekko przesunąłem
się do przodu. Teraz mogłem przeciąć tętnice, przez co zwierze będzie
stanowiło smaczny kęsek. Lekko przejechałem pazurami po szyi, jeleń
zaczął się wić. Anastasia skoczyła na niego i ugryzła go w szyję. Ten
lekko uspokoił się, po czym ją powalił. Zeskoczyłem z niego. W końcu
spojrzałem na tętnice, po chwili przejechałem po niej mocno. Jeleń
krzyknął ostatni raz, i położył głowę. Przestał oddychać. Uśmiechnąłem
się lekko. Anastasia oblizała się. Podzieliliśmy się jeleniem. Była to
świetnie rozplanowana akcja, przez równie świetny duet. Świetnie,
prawda? Warknąłem i zatopiłem kły w pysznym mięsie, przy tym brudząc kły
krwią. Wytargałem trochę mięsa z jelenia. Położyłem się i zacząłem
obgryzać go. Po posiłku, ruszyliśmy do jeziorka, pijąc tam wodę.
Wskoczyliśmy z suką do wody, nurkując i ogólnie bawiąc się. Potem
wyszliśmy, a ja ruszyłem do domu, podobnie jak Anastasia. Westchnąłem,
otwierając dom. Zamknąłem go, wchodząc na górę i oglądając, jak śnieg
powoli spada na mój łebek. Otrzepałem się, zamykając balkon i idąc się
kąpać. Wysuszyłem się, biorąc kość na kolację i położyłem się na
kanapie. Zasnąłem na kanapie.
~*~
Wstałem dość wcześnie rano. Spałem aż do późna. Na śniadanie wziąłem
jelenia z zapasów na zimę. Ah... już tak mało mi zostało. Muszę dość
dużo wypolować, żeby były pyszne na zimę. Bo jelenie uciekną i będą się
kryć. Wziąłem więc "sanie" i upolowałem wiele jeleni, położyłem na sanie
i zacząłem ciągnąć. Obrałem je ze skóry, podzieliłem na kości i mięso i
pakowałem w torebeczki. Zrobiłem tak kilka razy, bo musiałem zapełnić
całą spiżarnię. Upolowałem jeszcze parę ptaków. Jednak ptaki tylko
obdarłem z piór. Później poszedłem nad jeziorko, gdzie trochę
popływałem. Później zauważyłem Anastasię, więc ruszyłem do niej.
- Cześć, Anastasia. - uśmiechnąłem się lekko, patrząc na jej
niesamowite oczy. Zawsze fascynowały mnie zwierzęta z heterochromią, a
wreszcie kogoś takiego spotkałem, który posiada ją.
- Cześć. - odwzajemniła uśmiech suka. - Co u Ciebie? - "nothing". Tak,
to powiedziałem po polsku. Towarzyszka odpowiedziała tym samym.
Przytaknąłem. Nie miałem pomysłu na dalszą rozmowę. Cóż, rozmowa
niezaplanowana, niestety. Nie mam serio pomysłu jak koontynuować to
wszystko.
- Emmm.... a wczoraj coś się działo? - przerwałem ciszę, uśmiechając
się lekko oczekując odpowiedzi od towarzyszki. Suczka prawdopodobnie
sięgała pamięcią w tył, czyli wczorajszy dzień wspomina, heh.
Anastasia?
sobota, 10 grudnia 2016
piątek, 9 grudnia 2016
Od Galli- CD opowiadania Night Hunter'a
Zaczęłam pić lekarstwo przygotowane przez samca. Było okropne w smaku,
za to kilka minut później poczułam się lepiej. Położylam pysk na łapach i
ziewnęłam.
-Prześpij się-pies usiadł w wejściu.
Widziałam, że obserwuje mnie kątem oka. Zamknęłam oczy, a po chwili przeniosłam się do krainy snów.
~~~*~~~
Obudziłam się z dwie godziny później. Podniosłam pysk i rozejrzałam się po ponurej jaskini. Nie dostrzegłam Night Hunter'a. Z zamiarem poszukania psa chciałam wstać, jednak od razu, gdy to zrobiłam upadłam. Zakryłam pysk łapami i westchnęłam.
Hunter? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
-Prześpij się-pies usiadł w wejściu.
Widziałam, że obserwuje mnie kątem oka. Zamknęłam oczy, a po chwili przeniosłam się do krainy snów.
~~~*~~~
Obudziłam się z dwie godziny później. Podniosłam pysk i rozejrzałam się po ponurej jaskini. Nie dostrzegłam Night Hunter'a. Z zamiarem poszukania psa chciałam wstać, jednak od razu, gdy to zrobiłam upadłam. Zakryłam pysk łapami i westchnęłam.
Hunter? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Od Anastasi – CD opowiadania Carnivore'a
– Och, przepraszam! – pisnęłam, gdy chwilę po odbiciu się od innego psa, upadłam na ziemię. Błyskawicznie się podniosłam, wylewając z siebie potok słów: – Wybacz, naprawdę, zwykle nie jestem taka nieuważna, naprawdę... – Zakończyłam kulawo. Dopiero potem przyjrzałam się drugiemu psu. Był trochę ode mnie wyższy, i był lżejszej budowy, zaś na jego sierści przeważał kolor biały i czarny. Kojarzyłam go. Wcześniej nie rozmawiałam z nim osobiście, ale wiedziałam od Jockera co nieco. Pies nazywał się Carnivore i w sforze był od niedawna.
– Nic się nie stało – zapewnił mnie. Krył uśmiech. Najwyraźniej moje kulawe przeprosiny go rozbawiły.
– Jestem Anastasia – przedstawiłam się, próbując odzyskać dobrą twarz.
– Carnivore – odpowiedział krótko, przypatrując się mi.
– Wiem, Jocker mi mówił. Znaczy, nieważne... Ugh. Wybacz. Dzisiaj jeszcze nie do końca się rozbudziłam – wyjaśniłam, rumieniąc się.
– Przecież nic wielkiego się nie stało. – Wywrócił oczami. – Każdy ma czasem gorszy dzień.
– Jasne... Może się gdzieś przejdziemy? – zaproponowałam. – Spróbuję zatrzeć moje pierwsze złe wrażenie. – Zdobyłam się na uśmiech.
Carnivore?
– Nic się nie stało – zapewnił mnie. Krył uśmiech. Najwyraźniej moje kulawe przeprosiny go rozbawiły.
– Jestem Anastasia – przedstawiłam się, próbując odzyskać dobrą twarz.
– Carnivore – odpowiedział krótko, przypatrując się mi.
– Wiem, Jocker mi mówił. Znaczy, nieważne... Ugh. Wybacz. Dzisiaj jeszcze nie do końca się rozbudziłam – wyjaśniłam, rumieniąc się.
– Przecież nic wielkiego się nie stało. – Wywrócił oczami. – Każdy ma czasem gorszy dzień.
– Jasne... Może się gdzieś przejdziemy? – zaproponowałam. – Spróbuję zatrzeć moje pierwsze złe wrażenie. – Zdobyłam się na uśmiech.
Carnivore?
Od Anubisa - CD Anastasi
Ucieszyła mnie wiadomość, że już dziś będę mógł opuścić to miejsce. Moja
rana goiła się strasznie szybko więc..No, Anastasia gdzieś poszła, a ja
jeszcze chwilę leżałem na łóżku. Długo nie musiałem czekać na Sakurę,
przyszła, zdjęła mi bandaż, posmarowała czymś i dała mi jeszcze jakąś
reklamówkę do domu. Powoli wyszedłem z jaskini. Nigdzie nie mogłem
znaleźć Ann, podniosłem brew w górę. Ehh, ma obowiązki, już nie
powinienem jej zawracać głowy. Wolnym krokiem ruszyłem w stronę swojej
jaskini. Nagle oberwałem śnieżką prosto w tyłek. Przewróciłem oczami i
rozejrzałem się. Zauważyłem w krzakach Anastasię, i ulepiłem śnieżkę aby
jej oddać.
Ann?
Ann?
Nowi członkowie - Sebastian, Royal i Havenly!
Imię: SebastianKsywka: Bian
Głos: BTS Jimin
Rasa: Owczarek Australijski
Wiek: 2,5 lat
Płeć: Pies
Stanowisko: Sprinter
Rodzina: Młodszy brat i siostra
Partner:-
Charakter:
-opiekuńczy,
-odpowiedzialny,
-miły,
-odważny.
Historia: Miałem cudownych rodziców, dom i właścicieli. Było idealnie. Nic nie chciałem zmieniać w moim życiu. Wkrótce urodziło mi się rodzeństwo. Niestety dopadł nas pech. Syn naszych właścicieli był na nas uczulony. Pomimo choroby nadal nas trzymali, ale jego stan się pogorszył. Nasi rodzice zostali oddani do schroniska. Nas też chcieli oddać, lecz nie było miejsc. Właściciele byli zrozpaczeni. Nie wiedzieli co z nami zrobić. W końcu zostawili nas w lesie. Po trzech dniach znaleźliśmy jakąś sforę. Alfa przyjął nas do niej.
Upomnienia:-
Kontakt: Aria226
Imię: Royal
Ksywka: Roy
Rasa: Beagle
Wiek: 2 miesiące
Płeć: Pies
Rodzina: Pamięta tylko młodszą siostrę i starszego brata.
Zakochany:-
Charakter:
-troskliwy,
-wrażliwy,
-nieśmiały.
Historia: Urodziłem się w domu. Było tam fajnie, kupowali mi różne zabawki i bawili się ze mną. Jakiś czas później urodziła im się córka. Okazało się, że niestety ma uczulenie na psy i raz, gdy się z nami bawiła dostała silnego ataku i zemdlała. Jej rodzice stwierdzili, że jak dziecko ma uczulenie to nie potrzebne im psy. Wywieźli nas do lasu i tam zostawili. Po 3 dniach znaleźliśmy jakieś psy. Okazało się, że jest to sfora. Alfa tej sfory pozwolił nam do niej dołączyć.
Kontakt: Aria226
Imię: Havenly (Czyt. Hewenli)
Ksywka: Hav (Czyt. Hew)
Rasa: Nie stwierdzono rasy.
Wiek: 1 miesiąc
Płeć: Suczka
Rodzina: Pamięta tylko dwóch starszych braci.
Zakochany:-
Charakter:
-uparta,
-szalona,
-szczera,
-odważna.
Historia: Urodziłam się w domu moich właścicieli. Jakiś czas później urodziła im się córka. Okazało się, że niestety ma uczulenie na psy i raz, gdy się z nami bawiła dostała silnego ataku i zemdlała. Jej rodzice stwierdzili, że jak dziecko ma uczulenie to nie potrzebne im psy. Wywieźli nas do lasu i tam zostawili. Po 3 dniach znaleźliśmy jakieś psy. Okazało się, że jest to sfora. Alfa tej sfory pozwolił nam do niej dołączyć.
Kontakt: Aria226
czwartek, 8 grudnia 2016
Od Night Hunter'a- CD opowiadania Galli
Spojrzałem za odchodzącą suczką. Głupia. Zginie tam, zmarznie ma śmierć.
Zresztą, co mnie to obchodzi. Nie moja sprawa. Usadowiłem się wygodnie
przy ognisku, przymykając następnie powieki. Znurzenie całkowicie
przejęło nade mną kontrolę, toteż już po chwili odpłynąłem do krainy
snów.
~~~~~
Obudziłem się około godziny czwartej nad ranem. Tak, z przyzwyczajenia sypiam od trzech do czterech godzin, a mimo to nie czuję zmęczenia. Śnieżyca już dawno ustała, pozostawiając po sobie jedynie ślad w postaci grubej warstwy białego puchu. Wyszedłem z jaskini, w celu rozruszania kończyn po kilku godzinach spędzonych w tej samej pozycji. Nagle moim oczom ukazał się wręcz straszny widok. Ciało, leżące pod sporą warstwą śniegu. Podbiegłem bliżej i momentalnie rozpoznałem niedawno poznaną sukę - Gallę. Leżała nieprzytomna w śniegu, a jej ciało było wyziębione. Westchnąłem cicho, kiwając z politowaniem głową.
- Było zostać... - mruknąłem.
Wziąłem suczkę na grzbiet i zaniosłem do swojej jaskini. Okryłem ją kilkoma kocami, a sam zabrałem się za przygotowywanie lekarstwa. Po paru minutach było gotowe. Dolałem je do gorącej herbaty i podstawiłem pod nos Galli, która powoli zaczęła się budzić.
- Gdzie ja jestem...? - zapytała cicho.
- W mojej jaskini... Leżałaś nieprzytomna w śniegu... - odparłem. - Wypij to - poleciłem, wskazując na kubek.
- Co to jest? Nie wypiję tego! - krzyknęła, ale zaraz potem zaniosła się okropnym kaszlem.
- Wypij, jeśli chcesz jeszcze żyć... Twój stan jest dość poważny, wychłodzenie organizmu, a do tego dochodzi silna grypa... To nie są błahostki - powiedziałem poważnie.
Z jakiegoś powodu w obecnej chwili stałem się... Opiekuńczy i troskliwy. Zależało mi na zdrowiu suczki... Być może dlatego, że gdyby umarła, mógłbym czuć się winny. Choć tak na prawdę niczego złego nie zrobiłem, przeciwnie. Zaoferowałem jej schronienie, a ta odmówiła. Spojrzałem na Gallę, która niepewnie podniosła kubek i wzięła kilka łyków parującego napoju.
Galla?
~~~~~
Obudziłem się około godziny czwartej nad ranem. Tak, z przyzwyczajenia sypiam od trzech do czterech godzin, a mimo to nie czuję zmęczenia. Śnieżyca już dawno ustała, pozostawiając po sobie jedynie ślad w postaci grubej warstwy białego puchu. Wyszedłem z jaskini, w celu rozruszania kończyn po kilku godzinach spędzonych w tej samej pozycji. Nagle moim oczom ukazał się wręcz straszny widok. Ciało, leżące pod sporą warstwą śniegu. Podbiegłem bliżej i momentalnie rozpoznałem niedawno poznaną sukę - Gallę. Leżała nieprzytomna w śniegu, a jej ciało było wyziębione. Westchnąłem cicho, kiwając z politowaniem głową.
- Było zostać... - mruknąłem.
Wziąłem suczkę na grzbiet i zaniosłem do swojej jaskini. Okryłem ją kilkoma kocami, a sam zabrałem się za przygotowywanie lekarstwa. Po paru minutach było gotowe. Dolałem je do gorącej herbaty i podstawiłem pod nos Galli, która powoli zaczęła się budzić.
- Gdzie ja jestem...? - zapytała cicho.
- W mojej jaskini... Leżałaś nieprzytomna w śniegu... - odparłem. - Wypij to - poleciłem, wskazując na kubek.
- Co to jest? Nie wypiję tego! - krzyknęła, ale zaraz potem zaniosła się okropnym kaszlem.
- Wypij, jeśli chcesz jeszcze żyć... Twój stan jest dość poważny, wychłodzenie organizmu, a do tego dochodzi silna grypa... To nie są błahostki - powiedziałem poważnie.
Z jakiegoś powodu w obecnej chwili stałem się... Opiekuńczy i troskliwy. Zależało mi na zdrowiu suczki... Być może dlatego, że gdyby umarła, mógłbym czuć się winny. Choć tak na prawdę niczego złego nie zrobiłem, przeciwnie. Zaoferowałem jej schronienie, a ta odmówiła. Spojrzałem na Gallę, która niepewnie podniosła kubek i wzięła kilka łyków parującego napoju.
Galla?
Od Suize
Truchtałem przez las. Śnieg sypał tak, że praktycznie nic przed sobą nie
widziałem. Po chwili zwolniłem i szedłem normalnym krokiem. Przede mną
przebiegła jakaś... Hm... Zwierzyna? Mniejsza, niezbyt mnie ona
interesowała więc poszedłem dalej. Stanąłem w miejscu i się rozejrzałem,
słabe pole widzenia ... Eh. Usiadłem na białym puchu lecz po chwili
odskoczyłem cicho popiskując. Zbliżyłem nos do miejsca gdzie chwilę
wcześniej chciałem usiąść i zobaczyłem skulonego jeża. Huh. Słodki.
Odwróciłem łeb i pobiegłem przed siebie, ujrzałem w oddali jakąś
jaskinię i uznałem, że do niej wejdę i tak też zrobiłem. Otrzepałem się
ze śniegu i rozłożyłem gdzieś w kącie. W pewnym momencie wyczułem czyjąś
obecność
- Jest tu ktoś? - spytałem wypuszczając głośniej powietrze.
Jeśli jestem tu sam, to wychodzi na to że jestem idiotą....
Ktoś Coś?
- Jest tu ktoś? - spytałem wypuszczając głośniej powietrze.
Jeśli jestem tu sam, to wychodzi na to że jestem idiotą....
Ktoś Coś?
Od Galli- CD opowiadania Night Hunter'a
Postanowiłam iść z nowo poznanym psem. Właściwie tylko dlatego, że
dosłownie zamarzałam. Hunter ruszył przed siebie, a ja za nim. Po jakimś
czasie doszliśmy do niewielkiej jaskini, gdzie samiec rozpalił ognisko.
Nie ufałam mu, nie podobał mi się i wyglądał podejrzanie.
-Gdzie masz jaskinię?-zapytał z obojętnością w głosie.
-Nie mam jaskini-położyłam po sobie uszy.
Night Hunter zmierzył mnie wzrokiem, a zatrzymał go na moim pysku.
-Zostaniesz tu na noc. Nie wypuszczę cię, nie ma mowy. Zaraz północ, w dodatku zbiera się na śnieżyce.
Wyjrzałam przez wejście do jaskini. Pies miał rację, lada chwila mogła zacząć się śnieżyca.
-Nie chcę. Nie znam cię i nie mam zamiaru spędzić tu nocy-warknęłam, po czym wstałam i skierowałam się w stronę wyjścia.
Hunter? :>
-Gdzie masz jaskinię?-zapytał z obojętnością w głosie.
-Nie mam jaskini-położyłam po sobie uszy.
Night Hunter zmierzył mnie wzrokiem, a zatrzymał go na moim pysku.
-Zostaniesz tu na noc. Nie wypuszczę cię, nie ma mowy. Zaraz północ, w dodatku zbiera się na śnieżyce.
Wyjrzałam przez wejście do jaskini. Pies miał rację, lada chwila mogła zacząć się śnieżyca.
-Nie chcę. Nie znam cię i nie mam zamiaru spędzić tu nocy-warknęłam, po czym wstałam i skierowałam się w stronę wyjścia.
Hunter? :>
Nowy pies- Ramzes!
Imię: Ramzes.
Ksywka: Ramsey.
Głos: Tobymac
Rasa: Owczarek Szwajcarski.
Wiek: 3 lata.
Płeć: Pies.
Stanowisko: Morderca.
Rodzina: Brak.
Partner: Serce kogoś by chciało, lecz rozum mówi inaczej.
Charakter: Nikt nie zna Ramzes'a. Nikt nie może nic o nim powiedzieć. Nikt nie może przewidzieć co zrobi. Więc nie udawaj, że cokolwiek wiesz, bo nigdy nic o nim się nie dowiesz. Za to on wszystko o tobie wie. Ramzes nie jest za bardzo miły dla nowych. Ma swoje zasady, i musi ich przestrzegać. Na ogół jest raczej miły i wesoły dla przyjaciół i rodziny, ale kto wie? Już mówiłam, nikt nie może przewidzieć co zrobi. Jest bardzo wyszkolony w walce i umie powalić jednym ruchem. Nie jest jakoś agresywny bez powodu, lecz jeśli go wkurzysz możesz pożałować. Ale myślę że jeśli będziesz dla niego miły i na jego ironię będziesz odpowiadał ironią, to może się dogadacie.
Historia: Pies od razu po urodzeniu porzucony, bywa. Został jedynie z swoim przyjacielem, gęsiorem Borysem. Ten wychował go na wojownika, a zabawna gęś została jego przyjacielem aż do teraz. Ramzes dorósł, i dołączył do pewnej sfory, jednak podczas wojny zostawiono go samego w nocy, nikt nie próbował nawet go obudzić. Dlatego zyskał nienawiść do wojen i zawsze gdy wyczuwa niebezpieczeństwo, nie śpi. Teraz trafił do Pack of Heroes, w której ma nadzieję na odbudowanie swego życia. Często odwiedza Borysa, lub Borys jego, ale teraz pies nie ma czasu. Musi zając się szkoleniem siebie, jak i swojej rangi mordercy. Bo przecież ważne jest chronić sforę przed bandytami, prawda? Prawda
Upomnienia: 0/4
Kontakt: Gabi lubi | Gabilubipingwinki@gmail.com
Ksywka: Ramsey.
Głos: Tobymac
Rasa: Owczarek Szwajcarski.
Wiek: 3 lata.
Płeć: Pies.
Stanowisko: Morderca.
Rodzina: Brak.
Partner: Serce kogoś by chciało, lecz rozum mówi inaczej.
Charakter: Nikt nie zna Ramzes'a. Nikt nie może nic o nim powiedzieć. Nikt nie może przewidzieć co zrobi. Więc nie udawaj, że cokolwiek wiesz, bo nigdy nic o nim się nie dowiesz. Za to on wszystko o tobie wie. Ramzes nie jest za bardzo miły dla nowych. Ma swoje zasady, i musi ich przestrzegać. Na ogół jest raczej miły i wesoły dla przyjaciół i rodziny, ale kto wie? Już mówiłam, nikt nie może przewidzieć co zrobi. Jest bardzo wyszkolony w walce i umie powalić jednym ruchem. Nie jest jakoś agresywny bez powodu, lecz jeśli go wkurzysz możesz pożałować. Ale myślę że jeśli będziesz dla niego miły i na jego ironię będziesz odpowiadał ironią, to może się dogadacie.
Historia: Pies od razu po urodzeniu porzucony, bywa. Został jedynie z swoim przyjacielem, gęsiorem Borysem. Ten wychował go na wojownika, a zabawna gęś została jego przyjacielem aż do teraz. Ramzes dorósł, i dołączył do pewnej sfory, jednak podczas wojny zostawiono go samego w nocy, nikt nie próbował nawet go obudzić. Dlatego zyskał nienawiść do wojen i zawsze gdy wyczuwa niebezpieczeństwo, nie śpi. Teraz trafił do Pack of Heroes, w której ma nadzieję na odbudowanie swego życia. Często odwiedza Borysa, lub Borys jego, ale teraz pies nie ma czasu. Musi zając się szkoleniem siebie, jak i swojej rangi mordercy. Bo przecież ważne jest chronić sforę przed bandytami, prawda? Prawda
Upomnienia: 0/4
Kontakt: Gabi lubi | Gabilubipingwinki@gmail.com
Nowa suczka- Lucelle!
Wolfskuss
Imię: Lucelle [czyt. Lusil]
Ksywka: Luce
Głos: Olivia O'brien
Rasa: Mieszaniec Border Collie i Owczarka Australijskiego
Wiek: 3,5 lata
Płeć: Suka
Stanowisko: Wojownik Południowy
Rodzina: Prawdopodobnie teraz leżą sobie na kanapie i popijają mleczko z kubków ich właścicieli.
Partner: Potrzebuje bratniej duszy, mimo iż ona twierdzi inaczej.
Charakter: Lucelle jest duszą towarzystwa. Lubi przebywać w towarzystwie innych psów i suczek. Świetnie się dogaduje. Niestety dominuje u niej cecha następująca- złośliwość. Suka umie dokopać słownie i fizycznie. Może też zepsuć ci humor na resztę życia ale raczej tego nie robi. Trzeba przyznać że potrafi być upierdliwa. Przyczepi się do kogoś o byle g*wno. Charakter wszystko wiedzącej suni nie włącza jej się bez powodu. Jeżeli jej nie podpadniesz zyskasz wierną przyjaciółkę. Luce ma bardzo różne humorki i ciężko jest za nią nadążyć. Jeżeli widzisz w niej coś więcej, spinaj ogoń i goń ją!
Historia: Lucelle urodziła się w bardzo bogatej rodzinie. W jej miocie poza nią było 5 szczeniąt. 3 suczki i 3 psy. Wszystkie były zdrowe i piękne. Luce za dzieciństwa nie była tak urodziwa jak jej rodzeństwo. Wyglądała jak wyrośnięty szczur. Szkodnik. Właściciele matki i ojca Lucelle otworzyli hodowlę i wszystkie szczeniaki niebawem znalazły dom. Jako ostatnia została Luce. Wiele osób się po nią zgłaszało lecz gdy zobaczyło ją na żywo rezygnowali. Suka mieszkała z rodzicami do drugiego roku życia. Później stwierdziła że nie chce tak żyć. Całe jej rodzeństwo ma kochających właścicieli a jej nawet rodzice nie kochają. Nic nikomu nie mówiąc uciekła z domu rodzinnego. Wędrowała bez celu pare dobrych miesięcy. Obijała się o wsie, miasteczka, miasta. Nigdzie nawet nie szukała miłości. Szła dalej przed siebie. Jej 3 urodziny spędziła w schronisku. Gdy pewnego dnia wędrowała po mieście złapał ją hycel. Stwierdził że suka jest tak śliczna że szybko znajdzie dom. Luce nie wierzyła własnym uszom. Po raz pierwszy ktoś powiedział że wygląda ślicznie. Cieszyła się ale to ją zapędziło. Chciała być wolna. To miał być jej dalszy cel, a nie kratki. Na postoju suczka zwinnie otworzyła drzwi przyczepy i uciekła do lasu. Szukała jakiejś kałuży, jeziora. Znalazła staw. Przejrzała się w nim i dopiero uwierzyła. Naprawdę wyrosła na dużą, piękną sukę. Odzyskała chęci do życia. Wtem poczuła intensywny zapach psów. Sfora! Zaczęła biec w jej kierunku. Wpadła na wielkie centrum Sfory Psiego Uśmiechu. Zgodnie ze znakami na drodze udała się do jaskini Alf. W środku czekała Alfa- Jocker. Z chęcią przyjął Lucelle do sfory.
Upomnienia: 0/4
Kontakt: natik880 I natigrati@gmail.com
Imię: Lucelle [czyt. Lusil]
Ksywka: Luce
Głos: Olivia O'brien
Rasa: Mieszaniec Border Collie i Owczarka Australijskiego
Wiek: 3,5 lata
Płeć: Suka
Stanowisko: Wojownik Południowy
Rodzina: Prawdopodobnie teraz leżą sobie na kanapie i popijają mleczko z kubków ich właścicieli.
Partner: Potrzebuje bratniej duszy, mimo iż ona twierdzi inaczej.
Charakter: Lucelle jest duszą towarzystwa. Lubi przebywać w towarzystwie innych psów i suczek. Świetnie się dogaduje. Niestety dominuje u niej cecha następująca- złośliwość. Suka umie dokopać słownie i fizycznie. Może też zepsuć ci humor na resztę życia ale raczej tego nie robi. Trzeba przyznać że potrafi być upierdliwa. Przyczepi się do kogoś o byle g*wno. Charakter wszystko wiedzącej suni nie włącza jej się bez powodu. Jeżeli jej nie podpadniesz zyskasz wierną przyjaciółkę. Luce ma bardzo różne humorki i ciężko jest za nią nadążyć. Jeżeli widzisz w niej coś więcej, spinaj ogoń i goń ją!
Historia: Lucelle urodziła się w bardzo bogatej rodzinie. W jej miocie poza nią było 5 szczeniąt. 3 suczki i 3 psy. Wszystkie były zdrowe i piękne. Luce za dzieciństwa nie była tak urodziwa jak jej rodzeństwo. Wyglądała jak wyrośnięty szczur. Szkodnik. Właściciele matki i ojca Lucelle otworzyli hodowlę i wszystkie szczeniaki niebawem znalazły dom. Jako ostatnia została Luce. Wiele osób się po nią zgłaszało lecz gdy zobaczyło ją na żywo rezygnowali. Suka mieszkała z rodzicami do drugiego roku życia. Później stwierdziła że nie chce tak żyć. Całe jej rodzeństwo ma kochających właścicieli a jej nawet rodzice nie kochają. Nic nikomu nie mówiąc uciekła z domu rodzinnego. Wędrowała bez celu pare dobrych miesięcy. Obijała się o wsie, miasteczka, miasta. Nigdzie nawet nie szukała miłości. Szła dalej przed siebie. Jej 3 urodziny spędziła w schronisku. Gdy pewnego dnia wędrowała po mieście złapał ją hycel. Stwierdził że suka jest tak śliczna że szybko znajdzie dom. Luce nie wierzyła własnym uszom. Po raz pierwszy ktoś powiedział że wygląda ślicznie. Cieszyła się ale to ją zapędziło. Chciała być wolna. To miał być jej dalszy cel, a nie kratki. Na postoju suczka zwinnie otworzyła drzwi przyczepy i uciekła do lasu. Szukała jakiejś kałuży, jeziora. Znalazła staw. Przejrzała się w nim i dopiero uwierzyła. Naprawdę wyrosła na dużą, piękną sukę. Odzyskała chęci do życia. Wtem poczuła intensywny zapach psów. Sfora! Zaczęła biec w jej kierunku. Wpadła na wielkie centrum Sfory Psiego Uśmiechu. Zgodnie ze znakami na drodze udała się do jaskini Alf. W środku czekała Alfa- Jocker. Z chęcią przyjął Lucelle do sfory.
Upomnienia: 0/4
Kontakt: natik880 I natigrati@gmail.com
Nowy pies- Suize!
Imię: Suize (czyt. Suise )
Ksywka: Su, Sue
Głos: Tune
Rasa: Owczarek Szwajcarski
Wiek: 5 lat
Płeć: Pies
Stanowisko: Wojownik Wschodni
Rodzina: Zginęła w pożarze.
Partner: Brak
Charakter: Suize to odpowiedzialny i rozsądny pies, który potrafi się odpowiednio zachować w większości sytuacji. Jest trochę oschły, gdyż większość rzeczy go irytuje.
Historia: Urodził się w zwykłym domu na obrzeżach zwykłego miasta. Mieszkał ze starszą panią, matką, ojcem i czwórką rodzeństwa, był najstarszy i najsilniejszy z miotu. Niestety pewnego dnia starsza pani dostała zawału, zawieziono ją do szpitala i tam już została, psy zostały wtedy w domu. Byli tam sami, nie wliczając myszy, robali i zdechłego chomika syryjskiego w klatce na półce obok telewizora. Co jakiś czas przychodziła sąsiadka i dorzucała im jedzenie i picie. Pewnej nocy była burza i piorun trafił w drzewo, które stało niedaleko domu, drzewo się podpaliło i po chwili przewróciło na dom, a ten zaczął się palić. Uciec i wyjść z tego cało udało się tylko Suize'jowi i jego ojcu, po dłuższej tułaczce i on zdechł, ze starości. Takim cudem gdy trzyletni Suize szlajał się sam po mieście, ktoś go zabrał do siebie do domu i opiekował się nim. Gdy Suize się w końcu zaklimatyzował u tej rodziny, urodziły się im bliźniaki, a pies był zbędny. Wywieźli go do lasu, a on chcąc nie chcąc mieszkał w dziczy przez około rok, aż w końcu postanowił, że dołączy do tej sfory.
Upomnienia: 0/4
Kontakt: klaudia34 | koteceq123@gmail.com
Ksywka: Su, Sue
Głos: Tune
Rasa: Owczarek Szwajcarski
Wiek: 5 lat
Płeć: Pies
Stanowisko: Wojownik Wschodni
Rodzina: Zginęła w pożarze.
Partner: Brak
Charakter: Suize to odpowiedzialny i rozsądny pies, który potrafi się odpowiednio zachować w większości sytuacji. Jest trochę oschły, gdyż większość rzeczy go irytuje.
Historia: Urodził się w zwykłym domu na obrzeżach zwykłego miasta. Mieszkał ze starszą panią, matką, ojcem i czwórką rodzeństwa, był najstarszy i najsilniejszy z miotu. Niestety pewnego dnia starsza pani dostała zawału, zawieziono ją do szpitala i tam już została, psy zostały wtedy w domu. Byli tam sami, nie wliczając myszy, robali i zdechłego chomika syryjskiego w klatce na półce obok telewizora. Co jakiś czas przychodziła sąsiadka i dorzucała im jedzenie i picie. Pewnej nocy była burza i piorun trafił w drzewo, które stało niedaleko domu, drzewo się podpaliło i po chwili przewróciło na dom, a ten zaczął się palić. Uciec i wyjść z tego cało udało się tylko Suize'jowi i jego ojcu, po dłuższej tułaczce i on zdechł, ze starości. Takim cudem gdy trzyletni Suize szlajał się sam po mieście, ktoś go zabrał do siebie do domu i opiekował się nim. Gdy Suize się w końcu zaklimatyzował u tej rodziny, urodziły się im bliźniaki, a pies był zbędny. Wywieźli go do lasu, a on chcąc nie chcąc mieszkał w dziczy przez około rok, aż w końcu postanowił, że dołączy do tej sfory.
Upomnienia: 0/4
Kontakt: klaudia34 | koteceq123@gmail.com
Od Sakury
Sakura nastawiła uszu i dokładnie rozejrzała się wokół.
Wszystkie drzewa spowijała jeszcze mgła, jednak nie trudno było wytropić
jakiegoś jelonka czy inne wapiti. Podniosła łeb wysoko i zaciągnęła się
leśnym zapachem. Nic jednak specjalnego nie przykuło jej uwagi. Suka,
delikatnie stąpając dalej, wciąż rozglądała się na boki. W końcu ujrzała
upragnione śniadanie i schowała się szybko za krzakiem. Mgła stawała się
coraz gęstsza, przez co Sakura traciła coraz bardziej jelenia z oczu. Nie
chciała również podchodzić zbyt blisko, ponieważ zwierze by ją wyczuło i
uciekło. Po pewnym czasie siedzenia, wyszła zza krzaków i wbiła wzrok w
jelenia. Naprężyła wszystkie mięśnie po czym zrobiła pewny skok na
zwierzynę. Wbiła jej kły w krtań, po czym trzymała je tak chwile, dopóki
zwierze nie straciło przytomności. Gdy już tak się stało, suczka puściła je
i spojrzała uśmiechnięta na jego brązową sierść.
- No, piękny jesteś - powiedziała zadowolona i przejechała pazurem po jego skórze. Cofnęła się dwa kroki w tył i uśmiechnięta, spojrzała na niego w całej okazałości. Długo jednak się nie nacieszyła, ponieważ nagle czyjeś wielkie cielsko powaliło ją na ziemię. Sakurka próbowała się wyrwać i co raz głośniej warczała. Szybko przewróciła przeciwnika na bok, przybijając go pazurami do ziemi. Przyglądając się co raz bardziej, rozpoznała psa, który nie dawno dołączył do sfory.
– Przepraszam – powiedziała, luzując uścisk oraz pomagając psu wstać – Lecz na drugi raz bardziej uważaj.
- No, piękny jesteś - powiedziała zadowolona i przejechała pazurem po jego skórze. Cofnęła się dwa kroki w tył i uśmiechnięta, spojrzała na niego w całej okazałości. Długo jednak się nie nacieszyła, ponieważ nagle czyjeś wielkie cielsko powaliło ją na ziemię. Sakurka próbowała się wyrwać i co raz głośniej warczała. Szybko przewróciła przeciwnika na bok, przybijając go pazurami do ziemi. Przyglądając się co raz bardziej, rozpoznała psa, który nie dawno dołączył do sfory.
– Przepraszam – powiedziała, luzując uścisk oraz pomagając psu wstać – Lecz na drugi raz bardziej uważaj.
Phoenix? Sory, musiałam ziomie.
Od Night Hunter'a- CD opowiadania Galli
Wypuściłem w powietrze kolejny obłok pary, spoglądając na wirujące
śnieżynki, gnane szaloną melodią wiatru. Przymknąłem oczy, aby móc
słyszeć szum w galęziach drzew, pozbawionych liści. Moje rozmyślania
przerwał odgłos kroków. Błyskawicznie wyskoczyłem w pobliskie zarośla,
nasłuchując. Moim oczom ukazała się jakaś suczka, prawdopodobnie w moim
wieku. Nie wiedziałem, jakie ma zamiary, toteż postanowiłem zachować
ostrożność.
- Jest tu ktoś? - zapytała niepewnie, rozglądając się dookoła.
Momentalnie wyskoczyłem z ukrycia, przygwożdżając nieznajomą do ziemi. Próbowała się wyrwać, lecz na próżno. Przyjrzałem się jej. Drżała z zimna, a w jej oczach można było dostrzec przerażenie. Racja, nie mogła stanowić dla mnie zagrożenia. Puściłem suczkę, na co ta od razu odskoczyła w tył.
- Nie musisz się mnie bać... To była tylko samoobrona... - mruknąłem.
- Samoobrona?! Przecież nic ci nie zrobiłam!
- To tak na wszelki wypadek - wzruszyłem ramionami. - Jestem Night Hunter - dodałem.
- Galla - odparła, lustrując mnie wzrokiem.
- Chodź, musisz się ogrzać... - powiedziałem z udawaną obojętnością w głosie.
Galla po krótkim wahaniu ruszyła za mną. Weszliśmy do niewielkiej jaskini, gdzie rozpaliłem ognisko.
Galla? ^^
- Jest tu ktoś? - zapytała niepewnie, rozglądając się dookoła.
Momentalnie wyskoczyłem z ukrycia, przygwożdżając nieznajomą do ziemi. Próbowała się wyrwać, lecz na próżno. Przyjrzałem się jej. Drżała z zimna, a w jej oczach można było dostrzec przerażenie. Racja, nie mogła stanowić dla mnie zagrożenia. Puściłem suczkę, na co ta od razu odskoczyła w tył.
- Nie musisz się mnie bać... To była tylko samoobrona... - mruknąłem.
- Samoobrona?! Przecież nic ci nie zrobiłam!
- To tak na wszelki wypadek - wzruszyłem ramionami. - Jestem Night Hunter - dodałem.
- Galla - odparła, lustrując mnie wzrokiem.
- Chodź, musisz się ogrzać... - powiedziałem z udawaną obojętnością w głosie.
Galla po krótkim wahaniu ruszyła za mną. Weszliśmy do niewielkiej jaskini, gdzie rozpaliłem ognisko.
Galla? ^^
Nowy pies- Night Hunter!
Imię: Night Hunter (ang. Nocny Łowca)
Ksywka: Jedynymi zdrobnieniami jakie przypadły mu do gustu są Night, Hunrer, ewentualnie Hunt.
Głos: Troye Sivan
Rasa: Ciekawa mieszanka owczarka niemieckiego i wilka.
Wiek: 5 lat
Płeć: Pełnoprawny samiec
Stanowisko: Wojownik Północny. Wybrał sobie to stanowisko ze względu na fakt, iż wychował się w mroźnych stronach, toteż wydaje się to być idealna rola dla niego.
Rodzina:
*Matka Sofia; owczarek niemiecki, zmarła zaraz po porodzie.
*Ojciec Frost; wilk, opiekował się nim, do czasu aż zmarł.
Partner: Hm... Brak, chociaż ma na oku pewną sunię...
Charakter: Na wstępie zaznaczę, iż jest to niezwykle skryty i tajemniczy samiec. Nie lubi mówić zbyt dużo o sobie. Nie zaufa obcemu po kilku minutach rozmowy. By zdobyć jego zaufanie musisz udowodnić, że jesteś tego wart. Trzeba wiedzieć, że zrozumienie jego toku myślenia jest praktycznie niemożliwe. Zawsze chodzi własnymi ścieżkami. Silny i nieugięty, ma własne zdanie i jego będzie się trzymał. Zaznaczę również, iż jest wspaniałym wojownikiem, w walce nie ma sobie równych. Jednak jeśli uda ci się z nim zaprzyjaźnić, będzie cię chronił za wszelką cenę. Zawsze walczy w obronie swoich bliskich, gotów jest poświęcić za nich życie. Bywa nieco wredny, ale rzadko się to zdarza. Zazwyczaj dla przyjaciół jest miły, wesoły oraz pomocny. Szczery do bólu, kłamstwo uważa za największą skazę na honorze. Nie jest dla niego trudne, znalezienie właściwego wyjścia z większości sytuacji. Odważny jak mało kto, nie ucieknie przed żadnym wyzwaniem. Jaki jeszcze jest? Przekonaj się sam.
Historia: Urodził się w pewnej watasze, w Krainie Wiecznej Zimy na dalekiej północy. Tak, watasze. Jego matka została tam przyjęta po tym, jak zakochała się ze wzajemnością w Alfie. Już rok później na świat przyszedł mały Hunter. Niestety, podczas porodu wystąpiły komplikacje w wyniku których matka Night'a zmarła. Młody wychowywany był przez ojca. Gdy jednak Hunt osiągnął wiek dwóch lat, jego opiekun został zamordowany w czasie wojny. Zrozpaczony wyruszył w drogę i przez trzy lata samotnie wędrował po świecie, aż w końcu trafił tu.
Upomnienia: 0/4
Kontakt: Kama3007 | gwiazdkowa3007@gmail.com
Ksywka: Jedynymi zdrobnieniami jakie przypadły mu do gustu są Night, Hunrer, ewentualnie Hunt.
Głos: Troye Sivan
Rasa: Ciekawa mieszanka owczarka niemieckiego i wilka.
Wiek: 5 lat
Płeć: Pełnoprawny samiec
Stanowisko: Wojownik Północny. Wybrał sobie to stanowisko ze względu na fakt, iż wychował się w mroźnych stronach, toteż wydaje się to być idealna rola dla niego.
Rodzina:
*Matka Sofia; owczarek niemiecki, zmarła zaraz po porodzie.
*Ojciec Frost; wilk, opiekował się nim, do czasu aż zmarł.
Partner: Hm... Brak, chociaż ma na oku pewną sunię...
Charakter: Na wstępie zaznaczę, iż jest to niezwykle skryty i tajemniczy samiec. Nie lubi mówić zbyt dużo o sobie. Nie zaufa obcemu po kilku minutach rozmowy. By zdobyć jego zaufanie musisz udowodnić, że jesteś tego wart. Trzeba wiedzieć, że zrozumienie jego toku myślenia jest praktycznie niemożliwe. Zawsze chodzi własnymi ścieżkami. Silny i nieugięty, ma własne zdanie i jego będzie się trzymał. Zaznaczę również, iż jest wspaniałym wojownikiem, w walce nie ma sobie równych. Jednak jeśli uda ci się z nim zaprzyjaźnić, będzie cię chronił za wszelką cenę. Zawsze walczy w obronie swoich bliskich, gotów jest poświęcić za nich życie. Bywa nieco wredny, ale rzadko się to zdarza. Zazwyczaj dla przyjaciół jest miły, wesoły oraz pomocny. Szczery do bólu, kłamstwo uważa za największą skazę na honorze. Nie jest dla niego trudne, znalezienie właściwego wyjścia z większości sytuacji. Odważny jak mało kto, nie ucieknie przed żadnym wyzwaniem. Jaki jeszcze jest? Przekonaj się sam.
Historia: Urodził się w pewnej watasze, w Krainie Wiecznej Zimy na dalekiej północy. Tak, watasze. Jego matka została tam przyjęta po tym, jak zakochała się ze wzajemnością w Alfie. Już rok później na świat przyszedł mały Hunter. Niestety, podczas porodu wystąpiły komplikacje w wyniku których matka Night'a zmarła. Młody wychowywany był przez ojca. Gdy jednak Hunt osiągnął wiek dwóch lat, jego opiekun został zamordowany w czasie wojny. Zrozpaczony wyruszył w drogę i przez trzy lata samotnie wędrował po świecie, aż w końcu trafił tu.
Upomnienia: 0/4
Kontakt: Kama3007 | gwiazdkowa3007@gmail.com
Od Anastasi – CD opowiadania Anubisa
Uśmiechnęłam się lekko.
– Nigdy się nad tym nie zastanawiałam – przyznałam, przy okazji wypędzając z głowy nieprzyjemne myśli. – Ale chyba... hmm... zielony – zdecydowałam się.
– Dlaczego? – zapytał, poprawiając się na swoim miejscu.
– Kojarzy mi się z wiosną, czyli moją ulubioną porą roku – wyjaśniłam.
Zaśmiał się pod nosem na tak banalne wyjaśnienie, patrząc na mnie z uniesioną brwią. Wzruszyłam ramionami, zerkając na wyjście z naszego szpitala. Na zewnątrz było biało; padał śnieg. Zapatrzyłam się w zimowy krajobraz, wyobrażając sobie, jak tarzam się w zimnym puchu. Kąciki moich ust uniosły się w górę. Uwielbiałam zabawy zimowe.
– A co z zimą? – zapytał Anubis, wyrywając mnie z zamyślenia. – Sądziłem, że to jest twoja ulubiona pora roku.
– Jest na drugim miejscu – powiedziałam lakonicznie. – A jaki kolor ty najbardziej lubisz? – dodałam, przypominając sobie, o co mnie wcześniej pytał.
Nim zdążył odpowiedzieć, przyszła Sakura, wyjaśniając, że musi obejrzeć jego rany.
– Jeśli wszystko będzie w porządku, wypuszczę cię jeszcze dziś – rzekła, wprawiając tym psa w zadowolenie. Skinęłam głową i na chwilę opuściłam pomieszczenie, by dać Anubisowi prywatność.
Anubis?
– Nigdy się nad tym nie zastanawiałam – przyznałam, przy okazji wypędzając z głowy nieprzyjemne myśli. – Ale chyba... hmm... zielony – zdecydowałam się.
– Dlaczego? – zapytał, poprawiając się na swoim miejscu.
– Kojarzy mi się z wiosną, czyli moją ulubioną porą roku – wyjaśniłam.
Zaśmiał się pod nosem na tak banalne wyjaśnienie, patrząc na mnie z uniesioną brwią. Wzruszyłam ramionami, zerkając na wyjście z naszego szpitala. Na zewnątrz było biało; padał śnieg. Zapatrzyłam się w zimowy krajobraz, wyobrażając sobie, jak tarzam się w zimnym puchu. Kąciki moich ust uniosły się w górę. Uwielbiałam zabawy zimowe.
– A co z zimą? – zapytał Anubis, wyrywając mnie z zamyślenia. – Sądziłem, że to jest twoja ulubiona pora roku.
– Jest na drugim miejscu – powiedziałam lakonicznie. – A jaki kolor ty najbardziej lubisz? – dodałam, przypominając sobie, o co mnie wcześniej pytał.
Nim zdążył odpowiedzieć, przyszła Sakura, wyjaśniając, że musi obejrzeć jego rany.
– Jeśli wszystko będzie w porządku, wypuszczę cię jeszcze dziś – rzekła, wprawiając tym psa w zadowolenie. Skinęłam głową i na chwilę opuściłam pomieszczenie, by dać Anubisowi prywatność.
Anubis?
środa, 7 grudnia 2016
Od Galli
Szłam po terenach sfory rozglądając się co chwila. Śnieg delikatnie
prószył, wokół panował mrok. Przystanęłam na chwilę i się otrzepałam,
ponieważ grzbiet miałam w białym, chłodnym puchu. Po kilkunastu
sekundach ruszyłam dalej. Zorientowałam się, że właśnie się zgubiłam. W
końcu nie znałam terenów sfory, więc mogłam do przewiedzieć.
-Idiotka z ciebie, Galla-westchnęłam cicho.
Zatrzymałam się, rozejrzałam i podeszłam do drzewa. Usiadłam opierając się o jego gruby pień. Nie wiem na co liczyłam...może miałam nadzieję, że zobaczę jakiegoś psa? A może czekałam na ranek? Nagle usłyszałam szelest. Zerwałam się na równe łapy, a moje serce zaczęło bić szybciej.
-Jest tu ktoś?
Ktoś, coś?
-Idiotka z ciebie, Galla-westchnęłam cicho.
Zatrzymałam się, rozejrzałam i podeszłam do drzewa. Usiadłam opierając się o jego gruby pień. Nie wiem na co liczyłam...może miałam nadzieję, że zobaczę jakiegoś psa? A może czekałam na ranek? Nagle usłyszałam szelest. Zerwałam się na równe łapy, a moje serce zaczęło bić szybciej.
-Jest tu ktoś?
Ktoś, coś?
Nowa suczka- Galla!
Imię: Galla
Ksywka: Brak
Głos: Avril Lavigne
Rasa: Owczarek Australijski
Wiek: 5 lat
Płeć: Suczka
Stanowisko: Szaman
Rodzina: Matka nie żyje, a ojca nigdy nie poznała. Rodzeństwa nie ma.
Partner: --------
Charakter: Galla jest...jest jaka jest. Dla niektórych psów miła, przyjacielska, pomocna...dla innych jednak może być wredna, chamska, złośliwa. To zależy od innego psa...na pewno jest jedna cecha, która występuje u niej przez cały czas...Galla jest...zadziorna. Jak u niej z odwagą? Ano...ja bym uznała, że jest bardzo odważna. Przez rok radziła sobie sama, napotykała różne osoby, zwierzęta...no i to chyba tyle co do jej charakteru...
Historia: Galla urodziła się w pewnym małym domu, prawdę mówiąc była wpadką. Jej matka była już starszym psem, dlatego przy porodzie były trudności. Galla ledwo przeżyła, ale jednak okazała się być silną suczką. Nie miała rodzeństwa, była pierwszym i ostatnim szczeniakiem starszej suki. Miała wspaniałych, kochających właścicieli...nastąpił niestety smutny moment w życiu już czteroletniej Galli, otóż jej rodzicielka zmarła. Życie naszej "bohaterki" zawaliło się, nie dawała już rady żyć w tym samym domu, w którym zmarł bliski jej pies. Pewnego dnia uciekła, wyskoczyła przez otwarte okno. Błąkała się po lasach, polach i miastach około roku. W końcu dotarła do Sfory Psiego Uśmiechu. Postanowiła dołączyć, mając nadzieję, że tutaj odnajdzie ponowne szczęście z życia.
Upomnienia: (chyba) 0
Kontakt: emkapi9
Ksywka: Brak
Głos: Avril Lavigne
Rasa: Owczarek Australijski
Wiek: 5 lat
Płeć: Suczka
Stanowisko: Szaman
Rodzina: Matka nie żyje, a ojca nigdy nie poznała. Rodzeństwa nie ma.
Partner: --------
Charakter: Galla jest...jest jaka jest. Dla niektórych psów miła, przyjacielska, pomocna...dla innych jednak może być wredna, chamska, złośliwa. To zależy od innego psa...na pewno jest jedna cecha, która występuje u niej przez cały czas...Galla jest...zadziorna. Jak u niej z odwagą? Ano...ja bym uznała, że jest bardzo odważna. Przez rok radziła sobie sama, napotykała różne osoby, zwierzęta...no i to chyba tyle co do jej charakteru...
Historia: Galla urodziła się w pewnym małym domu, prawdę mówiąc była wpadką. Jej matka była już starszym psem, dlatego przy porodzie były trudności. Galla ledwo przeżyła, ale jednak okazała się być silną suczką. Nie miała rodzeństwa, była pierwszym i ostatnim szczeniakiem starszej suki. Miała wspaniałych, kochających właścicieli...nastąpił niestety smutny moment w życiu już czteroletniej Galli, otóż jej rodzicielka zmarła. Życie naszej "bohaterki" zawaliło się, nie dawała już rady żyć w tym samym domu, w którym zmarł bliski jej pies. Pewnego dnia uciekła, wyskoczyła przez otwarte okno. Błąkała się po lasach, polach i miastach około roku. W końcu dotarła do Sfory Psiego Uśmiechu. Postanowiła dołączyć, mając nadzieję, że tutaj odnajdzie ponowne szczęście z życia.
Upomnienia: (chyba) 0
Kontakt: emkapi9
Od Anubisa- CD opowiadania Anastasi
Przełknąłem ślinę i zmarszczyłem czoło.
- Przepraszam że zapytałem, jeśli cię to zabolało. - Odezwałem się niepewnie.
- Nie, nic się nie stało. - Próbowała ukryć łzy które kolejno leciały jej po policzku.
- Widać co innego. - Podniosłem brew w górę. - Rozumiem cię, wiem co czujesz, też kiedyś straciłem swoją partnerkę, popełniła samobójstwo, powiesiła się u mnie w domu...
Anastasia zaniemówiła. Na pewno zadawała sobie pytanie jak można zrobić coś takiego. Też w tedy nie mogłem uwierzyć, że to zrobiła, ale ja żyję teraźniejszością i przyszłością, a nie przeszłością.
- Nie płacz. - Westchnąłem i otarłem jej łezki. Suczka spojrzała na mnie zdziwiona, a ja tylko uśmiechnąłem się. Gdy tylko Ann się uspokoiła, postanowiłem zacząć nowy temat.
- Jaki jest twój ulubiony kolor? - Palnąłem, bo nie miałem pomysłu na dalszą rozmowę.
Anastasio?
- Przepraszam że zapytałem, jeśli cię to zabolało. - Odezwałem się niepewnie.
- Nie, nic się nie stało. - Próbowała ukryć łzy które kolejno leciały jej po policzku.
- Widać co innego. - Podniosłem brew w górę. - Rozumiem cię, wiem co czujesz, też kiedyś straciłem swoją partnerkę, popełniła samobójstwo, powiesiła się u mnie w domu...
Anastasia zaniemówiła. Na pewno zadawała sobie pytanie jak można zrobić coś takiego. Też w tedy nie mogłem uwierzyć, że to zrobiła, ale ja żyję teraźniejszością i przyszłością, a nie przeszłością.
- Nie płacz. - Westchnąłem i otarłem jej łezki. Suczka spojrzała na mnie zdziwiona, a ja tylko uśmiechnąłem się. Gdy tylko Ann się uspokoiła, postanowiłem zacząć nowy temat.
- Jaki jest twój ulubiony kolor? - Palnąłem, bo nie miałem pomysłu na dalszą rozmowę.
Anastasio?
Od Anastasi – CD opowiadania Anubisa
– O nie nie nie, mój drogi. – Pchnęłam go na poduszki, dodatkowo przytrzymując łapą. – Ani mi się waż. Dzisiaj pobawię się w pielęgniarkę, ponieważ w tej chwili Sakura zajmuje się innym pacjentem.
Obrzucił mnie złym wzrokiem. Nim zdążył się odezwać, zatkałam mu pysk, ale zaraz później cofnęłam łapę. Takie spontaniczne akcje nie były w moim stylu. Odchrząknęłam i odwróciłam wzrok.
– Długo będę tu leżał? – Anubis przerwał krótką ciszę.
– Nie wiem. Pewnie kilka godzin. – Usiadłam na podłodze i zerknęłam na swoją obandażowaną łapę. Ból już mi nie doskwierał, co znaczy, że rana się goiła.
– Kim jest Michael? – zapytał nagle, a ja gwałtownie uniosłam głowę.
– Skąd znasz to imię? – powiedziałam ostro, a w moim głosie dało się wyczuć tak rzadką dla mnie wściekłą nutkę. Anubisa zaskoczyła moja reakcja.
– Mówiłaś przez sen – wyjaśnił, zerkając na mnie. Westchnęłam, opuszczając głowę. Nie bardzo zagłębiając się w temat, mruknęłam cicho, lecz na tyle, by pies usłyszał:
– Moja pierwsza miłość. Nie żyje. Został rozszarpany przez innego, agresywnego psa. Na moich oczach.
Anubis?
Obrzucił mnie złym wzrokiem. Nim zdążył się odezwać, zatkałam mu pysk, ale zaraz później cofnęłam łapę. Takie spontaniczne akcje nie były w moim stylu. Odchrząknęłam i odwróciłam wzrok.
– Długo będę tu leżał? – Anubis przerwał krótką ciszę.
– Nie wiem. Pewnie kilka godzin. – Usiadłam na podłodze i zerknęłam na swoją obandażowaną łapę. Ból już mi nie doskwierał, co znaczy, że rana się goiła.
– Kim jest Michael? – zapytał nagle, a ja gwałtownie uniosłam głowę.
– Skąd znasz to imię? – powiedziałam ostro, a w moim głosie dało się wyczuć tak rzadką dla mnie wściekłą nutkę. Anubisa zaskoczyła moja reakcja.
– Mówiłaś przez sen – wyjaśnił, zerkając na mnie. Westchnęłam, opuszczając głowę. Nie bardzo zagłębiając się w temat, mruknęłam cicho, lecz na tyle, by pies usłyszał:
– Moja pierwsza miłość. Nie żyje. Został rozszarpany przez innego, agresywnego psa. Na moich oczach.
Anubis?
poniedziałek, 5 grudnia 2016
Od Jocker'a- CD opowiadania Omegi
- No tak.- uśmiechnąłem się niepewnie.- Możemy zostać w jaskini jak chcesz.
- Tak właściwie to jeszcze nie wiem gdzie jest moja jaskinia..- przyznała.
- O matko!- idiota.
Machnąłem łapą do Omegi gdy stałem już w wyjściu jaskini z tabliczką z napisem ,,Omega''. Rozejrzała się jeszcze raz po mieszkaniu i spojrzała na mnie smutno.
- Wrócisz tu jeszcze nie raz!- zapewniłem ją.
Szczęśliwa suka wybiegła za mną z jaskini. Po chwili przestaliśmy biec i dalszą drogę spacerowaliśmy oglądając krajobrazy. Akurat padał śnieg. Nie była to śnieżyca, padało spokojnie. Płatki śniegu spadały na nasze nosy po czym od razu się rozpływały. Co chwila ocierałem łapą nos. Nie lubiłem tego uczucia. Za to Omedze to nie przeszkadzało. W końcu doszliśmy do jej nowej jaskini. Zanim weszliśmy do środka zaczepiłem przed wejściem tabliczkę z imieniem suczki. Zanim się obejrzałem Omega oglądała dokładnie każdy kąt nowego domu. Usiadłem w kącie.
- Podoba ci się?- zapytałem.
- Jasne!- szczeknęła.
- Może nie jest tak wielka i śliczna jak moja.. Ale może być.- dumnie wypiąłem pierś.
Omega? xD
- Tak właściwie to jeszcze nie wiem gdzie jest moja jaskinia..- przyznała.
- O matko!- idiota.
Machnąłem łapą do Omegi gdy stałem już w wyjściu jaskini z tabliczką z napisem ,,Omega''. Rozejrzała się jeszcze raz po mieszkaniu i spojrzała na mnie smutno.
- Wrócisz tu jeszcze nie raz!- zapewniłem ją.
Szczęśliwa suka wybiegła za mną z jaskini. Po chwili przestaliśmy biec i dalszą drogę spacerowaliśmy oglądając krajobrazy. Akurat padał śnieg. Nie była to śnieżyca, padało spokojnie. Płatki śniegu spadały na nasze nosy po czym od razu się rozpływały. Co chwila ocierałem łapą nos. Nie lubiłem tego uczucia. Za to Omedze to nie przeszkadzało. W końcu doszliśmy do jej nowej jaskini. Zanim weszliśmy do środka zaczepiłem przed wejściem tabliczkę z imieniem suczki. Zanim się obejrzałem Omega oglądała dokładnie każdy kąt nowego domu. Usiadłem w kącie.
- Podoba ci się?- zapytałem.
- Jasne!- szczeknęła.
- Może nie jest tak wielka i śliczna jak moja.. Ale może być.- dumnie wypiąłem pierś.
Omega? xD
niedziela, 4 grudnia 2016
Od Omegi- CD opowiadania Jocker'a
-Jak tu ślicznie!-pisnęłam. Jaskinia była odpicowana, czysta i schludna.
Przestronna, duża... Żyć, nie umierać! Joker wszedł za mną i odetchnął z
ulgą.-Coś nie tak?
Pokręcił szybko głową.
-Nie! Wszystko okej.
Dziwny pies. Kretyński móżdżek... Zaczęłam zwiedzać jego jaskinię. Była naprawdę śliczna! W sekundzie moje łapy się rozmroziły. Uśmiechnęłam się.
-Jakie masz stanowisko... Oprócz Alfy?-spytałam. Poruszył ogonem.
-Morderca-powiedział odważnie.
-Tak samo jak ja, co zresztą wiesz-zaśmiałam się.
Joks? Sorry, że krótkie :V
Pokręcił szybko głową.
-Nie! Wszystko okej.
Dziwny pies. Kretyński móżdżek... Zaczęłam zwiedzać jego jaskinię. Była naprawdę śliczna! W sekundzie moje łapy się rozmroziły. Uśmiechnęłam się.
-Jakie masz stanowisko... Oprócz Alfy?-spytałam. Poruszył ogonem.
-Morderca-powiedział odważnie.
-Tak samo jak ja, co zresztą wiesz-zaśmiałam się.
Joks? Sorry, że krótkie :V
Od Jocker'a- CD opowiadania Omegi
Suczka trochę mnie zdziwiła... Szczerze nie znałem przedtem jej historii więc nie mogłem jej osądzać. Może faktycznie znajdziemy wspólny język dzięki powikłaniom z dawnych czasów.
- Przepraszam..- podrapałem się za uchem.
- Nic się nie stało.- puściła mi oczko.- To co może teraz skoczymy na jakiś spacer? Tylko błagam bez zanudzania. Jak przyjaciele.
- Już przyjaciele?- zaśmiałem się.- Czemu nie.
Ruszyłem się w końcu. Nasze.. to znaczy przynajmniej moje łapy zamarzły od długiego stania w śniegu bez ruchu. Przez połowę drogi kulałem. Omega zatrzymała się i spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
- Łapy mi trochę zamarzły.- zaśmiałem się.
- Mi też.- potrząsnęła przednimi łapami.
- Może pójdziemy ogrzać się do mojej jaskini zanim będziemy kontynuować spacer.- zaproponowałem.
- Świetny pomysł.- posłała mi miłe spojrzenie.
W połowie drogi przypomniałem sobie że nie zdążyłem posprzątać mojej wielkiej jaskini przed 'odnowieniem'. Złapałem się za głowę lecz Omega tego nie zobaczyła. Podeszliśmy jeszcze trochę aż stanęliśmy przed moją jaskinią. Omega powoli do niej weszła. Ja stałem na zewnątrz i zakrywałem sobie łapami oczy. Nagle usłyszałem krzyk. No pięknie...
Omega?
- Przepraszam..- podrapałem się za uchem.
- Nic się nie stało.- puściła mi oczko.- To co może teraz skoczymy na jakiś spacer? Tylko błagam bez zanudzania. Jak przyjaciele.
- Już przyjaciele?- zaśmiałem się.- Czemu nie.
Ruszyłem się w końcu. Nasze.. to znaczy przynajmniej moje łapy zamarzły od długiego stania w śniegu bez ruchu. Przez połowę drogi kulałem. Omega zatrzymała się i spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
- Łapy mi trochę zamarzły.- zaśmiałem się.
- Mi też.- potrząsnęła przednimi łapami.
- Może pójdziemy ogrzać się do mojej jaskini zanim będziemy kontynuować spacer.- zaproponowałem.
- Świetny pomysł.- posłała mi miłe spojrzenie.
W połowie drogi przypomniałem sobie że nie zdążyłem posprzątać mojej wielkiej jaskini przed 'odnowieniem'. Złapałem się za głowę lecz Omega tego nie zobaczyła. Podeszliśmy jeszcze trochę aż stanęliśmy przed moją jaskinią. Omega powoli do niej weszła. Ja stałem na zewnątrz i zakrywałem sobie łapami oczy. Nagle usłyszałem krzyk. No pięknie...
Omega?
Od Anubisa - CD Anastasi
Oparłem się drugim bokiem o kamień, i usiadłem na ziemi. Miałem mroczki
przed oczami, nie usłyszałem za pierwszym razem co mówiła, ale na pewno
chciałaby wiedzieć co mi się stało. Znów gula w gardle przeszkodziła mi w
rozmowie, nie mogłem się odezwać, nie miałem już siły. Rana była zbyt
duża, powoli się wykrwawiałem. Spojrzałem na Anastasię ostatni raz, i
udało mi się wydusić :
- Wilki...Wrogowie...Na...Tutaj...- Wyjęczałem i odpłynąłem.
~*~
Obudziłem się..Chyba w jaskini lekarza. Biały sufit, przez co dostałem zawrotów głowy. Wziąłem głęboki oddech, i obróciłem pyszczek. Na stołku obok siedziała roztrzęsiona Ann.
- Żyjesz? - Uśmiechnęła się lekko. Przymknąłem oczy, a na mój pysk wpłynął uśmieszek.
- Chyba tak. - Wymruczałem. Przypomniała mi się walka z wilkami, więc odruchowo podniosłem się aby spojrzeć na ranę. Ból przeszywał mnie całkowicie. Próbowałem się podnieść, ale Anastasia przycisnęła mnie łapą do poduszki.
- Nie wstawaj wojowniku. - Zaśmiała się. - Jeszcze się nie zagoiła.
Położyłem uszy po sobie.
- Zaatakowały mnie dwa wilki. Jednego przewróciłem, ale w tym czasie drugi uczepił się mojego boku. Przewróciłem się na bok, a ten chwycił mnie za szyję. Udusiłby mnie, gdyby nie jeleń. Wbiegł prosto na wilki, ale nie zauważył mnie i nadzwyczajnie stanął na mojej ranie. Krzyknąłem z bólu a ten podskoczył i uciekł. Ledwo tu przyszedłem....
- Leż...Musisz odpo..- Mówiła, ale wtrąciłem się.
- Nie będę odpoczywał, jestem twardym facetem. - Mruknąłem i próbowałem się podnieść, ale ona znów przycisnęła mnie do poduszki.
Anastasia?
- Wilki...Wrogowie...Na...Tutaj...- Wyjęczałem i odpłynąłem.
~*~
Obudziłem się..Chyba w jaskini lekarza. Biały sufit, przez co dostałem zawrotów głowy. Wziąłem głęboki oddech, i obróciłem pyszczek. Na stołku obok siedziała roztrzęsiona Ann.
- Żyjesz? - Uśmiechnęła się lekko. Przymknąłem oczy, a na mój pysk wpłynął uśmieszek.
- Chyba tak. - Wymruczałem. Przypomniała mi się walka z wilkami, więc odruchowo podniosłem się aby spojrzeć na ranę. Ból przeszywał mnie całkowicie. Próbowałem się podnieść, ale Anastasia przycisnęła mnie łapą do poduszki.
- Nie wstawaj wojowniku. - Zaśmiała się. - Jeszcze się nie zagoiła.
Położyłem uszy po sobie.
- Zaatakowały mnie dwa wilki. Jednego przewróciłem, ale w tym czasie drugi uczepił się mojego boku. Przewróciłem się na bok, a ten chwycił mnie za szyję. Udusiłby mnie, gdyby nie jeleń. Wbiegł prosto na wilki, ale nie zauważył mnie i nadzwyczajnie stanął na mojej ranie. Krzyknąłem z bólu a ten podskoczył i uciekł. Ledwo tu przyszedłem....
- Leż...Musisz odpo..- Mówiła, ale wtrąciłem się.
- Nie będę odpoczywał, jestem twardym facetem. - Mruknąłem i próbowałem się podnieść, ale ona znów przycisnęła mnie do poduszki.
Anastasia?
Od Anastasi – CD opowiadania Anubisa
Obudziłam się sama w jaskini. Czyżby Anubis jednak nie dotrzymał obietnicy i wrócił do siebie, gdy tylko zasnęłam? Być może. Teraz miałam na głowie jednak większe problemy. Postanowiłam ocenić stan swojej łapy. Zerwałam bandaż. Opuchlizna ani się nie zwiększyła, ani nie zmniejszyła. Westchnęłam. Postanowiłam przejść się do Jockera. Być może w czasie, gdy ja włóczyłam się z Anubisem, do sfory dołączył jakiś pies, który przyjął stanowisko lekarza. Nie zaszkodzi spytać.
Droga do Jaskini Alf nie zajęła mi długo, zaledwie kilkanaście minut. Jocker akurat siedział przed nią. Przywitałam się i wyjaśniłam swój problem.
– Masz szczęście. Dołączyła do nas suczka, która z powołania jest lekarzem. Nazywa się Sakura. Powinna być w naszym szpitalu. Pomóc ci dojść?
– Nie trzeba – powiedziałam. – Dzięki, Jocker.
Poszłam prosto do szpitala. Sakura, nowa pani lekarz, sprawnie mnie opatrzyła i wyjaśniła, żebym się nie forsowała i nazajutrz przyszła do niej na nasmarowanie łapy specjalną maścią. Podziękowałam jej i wyszłam.
Przed wejściem do szpitala spotkałam Anubisa. Miał krwawą ranę na boku.
– Co ci się stało? – prawie krzyknęłam.
Anubis?
Od Anubisa - CD opowiadania Anastasi
Anastasia już po krótkiej chwili dała się ponieść objęciom morfeusza.
Ja, w przeciwieństwie do swojej nowej znajomej, nie mogłem zasnąć.
Wpatrywałem się w pustą przestrzeń za "drzwiami" . Rozmyślałem nad
dzisiejszym dzień. Mnie przydarzyło się coś dobrego, ale Anastasia
skręciła łapę, czy ja wiem? Przynajmniej dzień pełen wrażeń, nie jak te
poprzednie. W głowie układałem sobie plany na następny dzień. Długo nie
siedziałem, po kilku minutach również poszedłem spać.
~*~
Złote promienie wdarły się przez wejście do jaskini i oświeciły mój pyszczek. Leniwie obróciłem się na drugi bok aby uniknąć światła. Położyłem łapę na głowę, i westchnąłem. Zaczął się kolejny dzień, ciekawe co dziś się mi przytrafi? Podniosłem się z podłogi i rozciągnąłem. Słońce dopiero wyłaniało się zza horyzontu. Rozejrzałem się po jaskini. Anastasia jeszcze smacznie spała na swoim legowisku, podejrzewam, że nie wstaje o tak wczesnych porach. Przetarłem łapą oczy i wolnym, cichym krokiem wyszedłem z jaskini.
Anastasio?
~*~
Złote promienie wdarły się przez wejście do jaskini i oświeciły mój pyszczek. Leniwie obróciłem się na drugi bok aby uniknąć światła. Położyłem łapę na głowę, i westchnąłem. Zaczął się kolejny dzień, ciekawe co dziś się mi przytrafi? Podniosłem się z podłogi i rozciągnąłem. Słońce dopiero wyłaniało się zza horyzontu. Rozejrzałem się po jaskini. Anastasia jeszcze smacznie spała na swoim legowisku, podejrzewam, że nie wstaje o tak wczesnych porach. Przetarłem łapą oczy i wolnym, cichym krokiem wyszedłem z jaskini.
Anastasio?
Od Carnivore'a
- Oddawaj to złodzieju! - jakiś buldog przygwoździł mnie do ziemi.
Bezskutecznie starałem się wyrwać. No wiem...niby mam sforę ale zbyt
przyzwyczaiłem się do kradnięcia. Buldog wyrwał mi z łapy kości i
rzucił mną o ziemię potem odszedł. Udałoby mi się gdyby nie jakiś wredny
kocur który specjalnie sprowokował buldoga by go gonił i ten nakierował
go na mnie. No i oczywiście poznał swoją kość. Wstałem po chwili
obolały i kuśtykając wróciłem do sfory.
- W porządku z tobą? - spytała jakaś czarna suczka.
Przyjrzałem jej się dokładnie.
- Niezbyt.
Michelle Renn?
- W porządku z tobą? - spytała jakaś czarna suczka.
Przyjrzałem jej się dokładnie.
- Niezbyt.
Michelle Renn?
Od Anastasi – CD opowiadania Anubisa
Widziałam, że starał się, bym nie czuła niepotrzebnego bólu, dlatego tłumiłam w sobie wszystkie jęki i syki. Cóż, przyznaję, skręcenie łapy było całkowicie moją winą. Powinnam uważać, a nie biec prawie na oślep przed siebie. Teraz muszę zapłacić za swoją bezmyślność.
Anubis skończył wiązać mój bandaż i spokojnie usiadł obok mnie. Zapewne miał zamiar wygłosić jakąś litanię odnośnie odpoczynku i nie ruszania się z jaskini przez kilka dni, więc nim jeszcze otworzył pysk, powiedziałam:
– Teraz jest już naprawdę w porządku. Daruj sobie całą listę zaleceń co do mojej osoby. Poradzę sobie.
Rzucił mi ostre spojrzenie, kręcąc głową.
– Gdy ostatnim razem powiedziałaś, że sobie poradzisz, chwilę później leżałaś w śniegu, jęcząc z bólu. Myślisz, że teraz sobie pójdę? Nie ma mowy. – Najzwyczajniej w świecie położył się, tym samym niemo pokazując mi, że mam brać jego słowa na poważnie. Westchnęłam i zerknęłam na wyjście z jaskini. Za nim było już ciemno, zapadła noc. Mój pierwszy dzień w sforze dobiegł końca.
Anubis? Taki bezwen trochę
Anubis skończył wiązać mój bandaż i spokojnie usiadł obok mnie. Zapewne miał zamiar wygłosić jakąś litanię odnośnie odpoczynku i nie ruszania się z jaskini przez kilka dni, więc nim jeszcze otworzył pysk, powiedziałam:
– Teraz jest już naprawdę w porządku. Daruj sobie całą listę zaleceń co do mojej osoby. Poradzę sobie.
Rzucił mi ostre spojrzenie, kręcąc głową.
– Gdy ostatnim razem powiedziałaś, że sobie poradzisz, chwilę później leżałaś w śniegu, jęcząc z bólu. Myślisz, że teraz sobie pójdę? Nie ma mowy. – Najzwyczajniej w świecie położył się, tym samym niemo pokazując mi, że mam brać jego słowa na poważnie. Westchnęłam i zerknęłam na wyjście z jaskini. Za nim było już ciemno, zapadła noc. Mój pierwszy dzień w sforze dobiegł końca.
Anubis? Taki bezwen trochę
Od Omegi- CD opowiadania Jocker'a
Zacisnęłam zęby.
-Wiem, co czujesz, kretynie! Chcesz znać moją historię?! Przeze mnie wybili całą sforę, zabili mi ojca, a matka porzuciła mnie i mojego brata! Musieliśmy radzić sobie sami, na ulicy, wśród ludzi. Kiedy zachorował, podjęłam najważniejszą decyzję i go opuściłam...! A teraz muszę być tutaj i kłócić się z tobą, czyja historia jest gorsza!-warczalam. Joker przymknąl się. Nagle poczułam z tym psem wspólny język. Zdałam sobie sprawę, jak bardzo nasze historie były podobne. Matka nas porzuciła, ojciec został zabity... Rodzeństwo zginęło... Czułam, że oboje możemy się nawet zaprzyjaźnić... Westchnęłam.-Oboje przeżyliśmy wiele, więc po co się kłócić, Joker? Jak już mówiłam... Wiem co czujesz, kretyni móżdżku.
Uśmiechnęłam się do psa.
Jocker? Z telefonu *-*
-Wiem, co czujesz, kretynie! Chcesz znać moją historię?! Przeze mnie wybili całą sforę, zabili mi ojca, a matka porzuciła mnie i mojego brata! Musieliśmy radzić sobie sami, na ulicy, wśród ludzi. Kiedy zachorował, podjęłam najważniejszą decyzję i go opuściłam...! A teraz muszę być tutaj i kłócić się z tobą, czyja historia jest gorsza!-warczalam. Joker przymknąl się. Nagle poczułam z tym psem wspólny język. Zdałam sobie sprawę, jak bardzo nasze historie były podobne. Matka nas porzuciła, ojciec został zabity... Rodzeństwo zginęło... Czułam, że oboje możemy się nawet zaprzyjaźnić... Westchnęłam.-Oboje przeżyliśmy wiele, więc po co się kłócić, Joker? Jak już mówiłam... Wiem co czujesz, kretyni móżdżku.
Uśmiechnęłam się do psa.
Jocker? Z telefonu *-*
Od Anubisa - CD Anastasi
Może i nie byłem świetnym lekarzem, ale potrafiłem zdiagnozować co się
stało suczce. Moja towarzyszka zwijała się z bólu, i usiłowała mi
wmówić, że w cale nic jej nie jest. Chciałem jej pomóc, ale ona nadal
twierdziła że sobie poradzi.
- Przyznam ci, jesteś świetną aktorką, ale uwierz mi, sama sobie nie poradzisz. - Mruknąłem i chwyciłem za jej zdrową łapę aby ją podnieść. - Chodź.
Musiała się w końcu zgodzić, jestem zbyt uparty, nie zostawię jej tak tutaj. Ruszyliśmy wolnym krokiem w stronę jaskini Anastasi. Nasza podróż była strasznie nudna, panowała nienaruszona cisza. Chciałem się do niej odezwać, ale gdy tylko otwierałem pysk, czułem jakąś gulę w gardle przez co nie mogłem nic powiedzieć. Fajnie, tak ma się zacząć nasza znajomość? Może ten spacer był jednak złym pomysłem ? Ehh...Doszliśmy powoli do jaskini Ann. Położyłem ją na legowisku, i zacząłem szperać po szafkach w poszukiwaniu bandaża.
- Nie wiem czy mam bandaże, sprawdź w tamtej szafce. - Jęknęła i wskazała zdrową łapą na półkę. Otworzyłem ją, i wyciągnąłem bandaż. Na szczęście tam był. Podszedłem do Anastasi i zacząłem powoli obwijać jej łapę. Próbowałem robić to delikatnie, tak, aby jej mocniej nie zranić.
Anastasio?
- Przyznam ci, jesteś świetną aktorką, ale uwierz mi, sama sobie nie poradzisz. - Mruknąłem i chwyciłem za jej zdrową łapę aby ją podnieść. - Chodź.
Musiała się w końcu zgodzić, jestem zbyt uparty, nie zostawię jej tak tutaj. Ruszyliśmy wolnym krokiem w stronę jaskini Anastasi. Nasza podróż była strasznie nudna, panowała nienaruszona cisza. Chciałem się do niej odezwać, ale gdy tylko otwierałem pysk, czułem jakąś gulę w gardle przez co nie mogłem nic powiedzieć. Fajnie, tak ma się zacząć nasza znajomość? Może ten spacer był jednak złym pomysłem ? Ehh...Doszliśmy powoli do jaskini Ann. Położyłem ją na legowisku, i zacząłem szperać po szafkach w poszukiwaniu bandaża.
- Nie wiem czy mam bandaże, sprawdź w tamtej szafce. - Jęknęła i wskazała zdrową łapą na półkę. Otworzyłem ją, i wyciągnąłem bandaż. Na szczęście tam był. Podszedłem do Anastasi i zacząłem powoli obwijać jej łapę. Próbowałem robić to delikatnie, tak, aby jej mocniej nie zranić.
Anastasio?
Od Jocker'a- CD opowiadania Omegi
Zanim zacząłem mówić westchnąłem. Przypomniał mi się tata. Zawsze kiedy o nim mówię napływają mi łzy do oczu. Poza tym to on był założycielem sfory a ja nie znam całej historii. Powiem może tylko to o czym mi opowiadał.
- A więc tak..- Zacząłem niepewnie.- Założycielem tej sfory był mój ojciec Mashine. Nie założył jej jednak sam. Miał przyjaciela niczym brata. Poznali się w dzieciństwie gdy ich rodziny zginęły albo zostawiły ich. Tym przyjacielem był Loki. Wspólnie znaleźli i zajęli te tereny. Stopniowo dołączały do nas psy z odległych zakamarków świata. Aż nagle pojawiła się śnieżnobiała suka- Aceland. Szybko zaprzyjaźniła się z ojcem po czym spodobali się sobie. Zostali małżeństwem. Niedługo po ślubie urodziłem się ja i moje rodzeństwo. Suzzie, Quiet, Ferraro... Kochałem swoje rodzeństwo. Niestety Quiet i Ferraro zginęli a Suzzie poszła szukać nowej sfory. Tak samo mama. Znudziła się tatą i zostawiła nas wszystkich bez słowa. To był dla wszystkich mocny cios. A co do dalszej historii.. Była walka. Nawet dwie. Pierwsza nie była tak tragiczna jak druga.. Upiory z zamku Lerqua. Ustaliliśmy walkę. To była bitwa o nasze tereny. Nasi sojusznicy nawet przybyli nam pomóc. Niestety w tej ostatecznej walce zginął ktoś godny, kochany... Mój ojciec- Mashine.. zaufany samiec Alfa. Wszyscy go opłakiwaliśmy ale najbardziej ja i Loki. Po chwili wszyscy się przyzwyczajali do żałobnej atmosfery w sforze. Psy kolejno zaczęły odchodzić twierdząc że nie dam rady władać sforą. Przez to straciłem szansę na lepszą przyszłość. Na szczęście został Castiel. To jakaś tam rodzina Lokiego i przyjaciel taty. On pomógł mi dojść do siebie ale zostaliśmy sami. Potem doszliście wy. Teraz naprawdę wierzę że wszystko wróci do normy. Mimo iż taty tu nie ma ja sobie poradzę...
- No to nawaliłeś..- stwierdziła Omega.
Nawaliłem? Co ona powiedziała?! Ja się powstrzymuje od wybuchnięcia płaczem, wspominam dzieje sfory a ona mnie o to oskarża? Koniec tego.
- Słuchaj- warknąłem i podsunąłem się do niej tak blisko że czuliśmy swoje oddechy.- Nie wiem jak wygląda twoje życie, nie znam cię dokładnie, ale moje życie rozsypało się tuż po odejściu mojej mamy! Czyli praktycznie od dziecka. Musiałem starać się o wszystko, dbać. Tysiąc razy byłem na skraju załamania nerwowego. To nie jest takie proste jak ci się wydaje!
Omega? ;p
- A więc tak..- Zacząłem niepewnie.- Założycielem tej sfory był mój ojciec Mashine. Nie założył jej jednak sam. Miał przyjaciela niczym brata. Poznali się w dzieciństwie gdy ich rodziny zginęły albo zostawiły ich. Tym przyjacielem był Loki. Wspólnie znaleźli i zajęli te tereny. Stopniowo dołączały do nas psy z odległych zakamarków świata. Aż nagle pojawiła się śnieżnobiała suka- Aceland. Szybko zaprzyjaźniła się z ojcem po czym spodobali się sobie. Zostali małżeństwem. Niedługo po ślubie urodziłem się ja i moje rodzeństwo. Suzzie, Quiet, Ferraro... Kochałem swoje rodzeństwo. Niestety Quiet i Ferraro zginęli a Suzzie poszła szukać nowej sfory. Tak samo mama. Znudziła się tatą i zostawiła nas wszystkich bez słowa. To był dla wszystkich mocny cios. A co do dalszej historii.. Była walka. Nawet dwie. Pierwsza nie była tak tragiczna jak druga.. Upiory z zamku Lerqua. Ustaliliśmy walkę. To była bitwa o nasze tereny. Nasi sojusznicy nawet przybyli nam pomóc. Niestety w tej ostatecznej walce zginął ktoś godny, kochany... Mój ojciec- Mashine.. zaufany samiec Alfa. Wszyscy go opłakiwaliśmy ale najbardziej ja i Loki. Po chwili wszyscy się przyzwyczajali do żałobnej atmosfery w sforze. Psy kolejno zaczęły odchodzić twierdząc że nie dam rady władać sforą. Przez to straciłem szansę na lepszą przyszłość. Na szczęście został Castiel. To jakaś tam rodzina Lokiego i przyjaciel taty. On pomógł mi dojść do siebie ale zostaliśmy sami. Potem doszliście wy. Teraz naprawdę wierzę że wszystko wróci do normy. Mimo iż taty tu nie ma ja sobie poradzę...
- No to nawaliłeś..- stwierdziła Omega.
Nawaliłem? Co ona powiedziała?! Ja się powstrzymuje od wybuchnięcia płaczem, wspominam dzieje sfory a ona mnie o to oskarża? Koniec tego.
- Słuchaj- warknąłem i podsunąłem się do niej tak blisko że czuliśmy swoje oddechy.- Nie wiem jak wygląda twoje życie, nie znam cię dokładnie, ale moje życie rozsypało się tuż po odejściu mojej mamy! Czyli praktycznie od dziecka. Musiałem starać się o wszystko, dbać. Tysiąc razy byłem na skraju załamania nerwowego. To nie jest takie proste jak ci się wydaje!
Omega? ;p
sobota, 3 grudnia 2016
Nowa suczka - Silence, Nowy pies - Phoenix
Imię: Chciała mieć je oryginalne, niespotykane nigdzie indziej, niż w
jej własnym, przytulnym mieszkanku. Miała nadzieję, że taka nazwa własna
będzie jedyna w całym kraju, naprawdę niepowtarzalna. Po prostu
unikatowa. Kilka rówieśników zdążyło jej powiedzieć, iż właśnie tak jest
- może to właśnie Wy zdecydujecie o tym, czy Silence może się pochwalić
nietuzinkowym imieniem?
Ksywka: Często używano tu skrótów Lence, jednakże samej suce przypominało to określenie ludzkich kończyn. Zdarzy się, iż zostanie nazwana Silą.
Głos: Kehlani
Rasa: Typowy mieszaniec, chociaż sporo w niej Husky'ego oraz Owczarka.
Wiek: Dwa lata. Jest naprawdę młodziutka, co zresztą widać.
Płeć: Jeżeli wygląd Cię zmylił, wyższe punkty potwierdzą - Silence to suczka.
Stanowisko: Objęła stanowisko pani Psycholog, mimo tego, że sama takowego potrzebuje.
Rodzina:
⦁ Matka [Lemon Taste] - zawsze czuła do niej coś, co można podpisać pod typową, szczenięcą miłość. Suka odeszła w dosyć młodym wieku, bez żadnego pożegnania.
⦁ Ojciec [Ares] - Nie zdążyła go poznać, z niewiadomych powodów opuścił ją jeszcze przed Lemon, chociaż już wtedy Silence była odporna na tego typu wstrząs.
⦁ Brat [Nanako] - Czarny samiec zawsze pozostawał w jej oczach dosyć oschłym szczeniakiem, co całkowicie spełniało jej wymagania. Do tej pory uważa go za godnego uwagi.
Partner: Nie, chociaż niejednokrotnie odpierała sugestie tego typu.
Charakter: Silence to odzwierciedlenie mrocznych charakterów z nadszarpaną psychiką, zmniejszonym poziomem normalności oraz pogmatwanymi, odskakującymi od ustalanych norm myślami, które jednak mają w sobie cząstkę nieomylnego geniusza. Jeszcze tego nie rozwikłałeś, prawda? Jest zwyczajną wariatką, bezpowrotnie postradała zmysły w szczenięcych latach, jej szaleństwo aż bije po oczach. Jesteś zdziwiony, jednak to nic złego - sprawia pozory chłodnej, pospolitej obywatelki, którą nigdy nie była. Ponadprzeciętna inteligencja, umiejętność manipulacji, władanie kilkoma językami - to wszystko pozwala jej na to, aby bez problemu wtapiać się w tło, rozproszyć wśród innych. Jest nieobliczalna, jak zresztą przystało na szaleńca. Szukasz spokojnej, uprzejmej osobistości, która ma swoje życie pod całkowitą kontrolą? Zawróć, zejdź na inną ścieżkę, odwróć się plecami do kogoś takiego, jak ona. Jeśli spotkałeś kiedyś kogoś szalonego, stań do niej przodem: pozwól, że Silence pokaże Ci cały świat, ukaże chociaż odrobinę swojego szaleństwa. Dopiero wtem powiedz, iż znasz prawdziwą wariatkę, sukę z postradanymi zmysłami, obłąkaną do maksymalnego stopnia. Zawsze chciała ukazywać to, jaka jest naprawdę, wywlec wewnętrzne głosy na zewnątrz - a jednak, zmusza się do tego, aby ukrywać całe swoje szaleństwo za osłoną utworzoną z pięknym, szerokim uśmieszkiem. Ból równa się u niej z radością, nie wykończysz jej w ten sposób, chociaż możesz śmiało próbować. Pozwól jej zeskoczyć z dachu niskiej komórki, a już za godzinę będziesz obserwował nagłówki o tym, że ktoś starał się zeskoczyć z wieży Eiffle'a. Pokaż, jak przeciąć kawałek żytniej bułki, jutrzejszego dnia bądź świadkiem, jak robi to samo ze swoją kończyną: postaraj się donieść o jej ciężkim przypadku do psychologa, wkrótce patrz z niemałym podziwem, jak manipuluje samą panią doktor. Własne zdanie? Nie znajdziesz tego przy niej. Zawsze zrobisz to, czego chce, kiedy chce i jak chce. Uwielbia wyzwania, w czym pomaga jej śmiałość. Cięty język w codziennym życiu to norma: nieobliczalność, może nawet ta zmienność? A proszę bardzo, i to jeszcze w jakim zdumiewającym stylu. Dzisiaj morderczyni, jutro pomocnica klauna, bo przecież to właśnie najbardziej szaleni ludzie są najlepsi, prawda?
Historia: Opowieść o jej wczesnym życiu nie jest szczególnie ciekawa, jednak nie można powiedzieć, iż ta jest nudna. Silence narodziła się na w malutkim, znanym z wielu paranormalnych zjawisk miasteczku, które zresztą trudno było określić jako miasto, nawet jako jedno z najmniejszych - jego ludność nie przekraczała bowiem liczby siedemnastu. Dlaczego nigdy, przenigdy nie wyszła ona poza tę liczbę? Ktoś tak przeciętny jak owa niebieskooka suka nie mógł się tego dowiedzieć. Wiedzę o takim nieprawdopodobnym zjawisku posiadali nieliczni obywatele podmiejskiej części kraju, toteż to właśnie oni byli rozchwytywani przez delegację dziennikarzy. W licznych odwiedzinach powtarzał się jednak pewien schemat - każdy człowiek wychodził z mieszkania poinformowanych z zaklejonymi ustami, niejedni posiadali na swoim ciele kilka tatuaży upodobnionych do tych, którymi były zaszczycone psy z prestiżowej hodowli. Młoda już od dzieciństwa pałała ciekawością do tego miejsca, a przeczytanie kilkunastu artykułów o zagadkowych zgonach w okolicy owych rezydencji nie zraziło jej do tego, aby przyjrzeć się bliżej tajemnicy. Poznała ją szybciej, niż ktokolwiek inny - w dodatku udało jej się uciec z objęć bezlitosnej śmierci. Kiedy powróciła do rodzinnego mieszkania z tuzinem nowych informacji, nie miała pojęcia, jak też zareagują członkowie jej rodziny: a przynajmniej nie wiedziała, że urządzą jej takie piekło.
Może wydawać się śmieszne to, iż jej imię nawiązywało do tego, co powinna robić, czyli zachowywać bezwzględną ciszę. Oczywiście, ta jako młoda samica nie potrafiła zrozumieć, że w ich obecności lepiej milczeć i otrzymywała to, co według opiekunów było dobrą, sprawiedliwą karą. Gwałcona, bita i sponiewierana jak pasożyt udała się w poszukiwaniu jakiegokolwiek schronu i najprawdopodobniej znalazła go właśnie na terenach SPU. Ma dziwne przeczucie, iż chociaż tutaj jej fascynację przyjmą z obojętnością, bez agresji, ale i dużego zainteresowania.
Upomnienia: Nieco paradoksalne w stosunku do tego, jaka jest groźna - 0/4.
Kontakt: Yoghurt. | chesterwayo@gmail.com
Imię: Możliwym jest, że zdziwisz się, gdy przedstawię Ci miano tego jakże uroczego, puszystego psa. Możliwe jest także, iż od samego początku będziesz wiedział, jak się zwie, przypasujesz do niego prawidłowe imię. Osobiście wątpię w tę drugą opcję - poznaj Phoenixa.
Ksywka: Znany również jako Nix, Phoe czy angielski telefon, Phone.
Głos: Years & Years
Rasa: Nietypowa rasa w sforze, czyli Fiński Lapphund.
Wiek: Trzy lata, całkiem niedawno wkroczył w dorosłość.
Płeć: Owa słodzinka ma zaszczyt być samcem, psem czy psiakiem.
Stanowisko: Strzeże i chroni północnej części SPU jako Wojownik Północny.
Rodzina: Już w pierwszych miesiącach swego żywota został adoptowany przez jedną z angielskich rodzin. Zapamiętał jedynie ich imiona - dwie piękne, przybrane siostrzyczki, czyli Mavis oraz Eveline, kilku starszych braci, znanych jako Aaron, Manchester, Dudley oraz Sean i opiekun całej paczki - dusza towarzystwa, nakrapiana piękność o imieniu Layla.
Partner: Niee, na razie nikogo nie ma, chociaż kto wie - serce nie sługa.
Charakter: Przede wszystkim - Phoenix jest jednym z najmilszych bohaterów, ratujących świat przed mrokiem, nieustannie zwalczanym złem. Jest, był i zawsze będzie zwykłym, pospolitym psem, który może wyróżniać się jedynie pogodą ducha. Potrafi uważnie słuchać, zachowuje spokój nawet w sytuacjach, w których naprawdę o owy spokój trudno. Można go uznać za wyjątkowo wrażliwego, co w rzeczywistości naprawdę ma jakieś odzwierciedlenie. Wie, jak komuś pomóc, potrafi wesprzeć w trudnych chwilach, a pokłady współczucia nigdy się w nim nie wyczerpują. Wobec siebie dosyć krytyczny, stawia poprzeczki najwyżej, jak to tylko możliwe. Jego samoocena zazwyczaj stanowi jedynie połowę tego, co można u niego dostrzec; Nix to pies skromny i to właśnie on prawi komplementy, zamiast po prostu je odbierać. Cierpliwy, ma świadomość tego, że ktoś mógł postąpić źle - zawsze daje drugą szansę, którą naprawdę łatwo zaprzepaścić. Pierwszy wyciągnie łapę w stronę wroga, jednak nie brakuje mi waleczności; w każdej możliwej okazji biegnie tylko po to, żeby stoczyć bitwę, obronić kogoś przed ciosem sprawiedliwości. Wspaniały opiekun, nie dba o siebie.. Troszczy się poplecznikami, podopiecznymi, wybacza w błyskawicznym tempie.
Historia: Namiastka przeszłości Phoenixa została już nadszarpnięta, aczkolwiek nie zaszkodzi tego trochę rozwinąć. Urodził się w zapomnianej przez większość ludzi wioskę, która była jego miejscem zamieszkania tylko przez kilka miesięcy - później został adoptowany, nie jasne jest, dlaczego tak właśnie się stało. Może uroczy syn był ciężarem dla młodej pary, może liczne piski były za głośne dla niedojrzałych rodziców? Tego akurat nie wie nikt, chociaż powinien. Ostatecznie adopcja skończyła się dla niego bardzo dobrze, gdyż dorósł w porządnej, szczęśliwej rodzinie, nie brakowało mu niczego. Nah, dobra, może jednej, drobnej sprawy - przygód. W sumie wychodzi z tego całkiem zabawny zbieg okoliczności - przyszedł na świat dzięki przygodzie i znalazł nowy azyl, czyli Sforę Psiego Uśmiechu.. właśnie dzięki niej.
Upomnienia: Obecnie zero na cztery, czas pokaże, co będzie dalej.
Kontakt: Yoghurt. | chesterwayo@gmail.com
Ksywka: Często używano tu skrótów Lence, jednakże samej suce przypominało to określenie ludzkich kończyn. Zdarzy się, iż zostanie nazwana Silą.
Głos: Kehlani
Rasa: Typowy mieszaniec, chociaż sporo w niej Husky'ego oraz Owczarka.
Wiek: Dwa lata. Jest naprawdę młodziutka, co zresztą widać.
Płeć: Jeżeli wygląd Cię zmylił, wyższe punkty potwierdzą - Silence to suczka.
Stanowisko: Objęła stanowisko pani Psycholog, mimo tego, że sama takowego potrzebuje.
Rodzina:
⦁ Matka [Lemon Taste] - zawsze czuła do niej coś, co można podpisać pod typową, szczenięcą miłość. Suka odeszła w dosyć młodym wieku, bez żadnego pożegnania.
⦁ Ojciec [Ares] - Nie zdążyła go poznać, z niewiadomych powodów opuścił ją jeszcze przed Lemon, chociaż już wtedy Silence była odporna na tego typu wstrząs.
⦁ Brat [Nanako] - Czarny samiec zawsze pozostawał w jej oczach dosyć oschłym szczeniakiem, co całkowicie spełniało jej wymagania. Do tej pory uważa go za godnego uwagi.
Partner: Nie, chociaż niejednokrotnie odpierała sugestie tego typu.
Charakter: Silence to odzwierciedlenie mrocznych charakterów z nadszarpaną psychiką, zmniejszonym poziomem normalności oraz pogmatwanymi, odskakującymi od ustalanych norm myślami, które jednak mają w sobie cząstkę nieomylnego geniusza. Jeszcze tego nie rozwikłałeś, prawda? Jest zwyczajną wariatką, bezpowrotnie postradała zmysły w szczenięcych latach, jej szaleństwo aż bije po oczach. Jesteś zdziwiony, jednak to nic złego - sprawia pozory chłodnej, pospolitej obywatelki, którą nigdy nie była. Ponadprzeciętna inteligencja, umiejętność manipulacji, władanie kilkoma językami - to wszystko pozwala jej na to, aby bez problemu wtapiać się w tło, rozproszyć wśród innych. Jest nieobliczalna, jak zresztą przystało na szaleńca. Szukasz spokojnej, uprzejmej osobistości, która ma swoje życie pod całkowitą kontrolą? Zawróć, zejdź na inną ścieżkę, odwróć się plecami do kogoś takiego, jak ona. Jeśli spotkałeś kiedyś kogoś szalonego, stań do niej przodem: pozwól, że Silence pokaże Ci cały świat, ukaże chociaż odrobinę swojego szaleństwa. Dopiero wtem powiedz, iż znasz prawdziwą wariatkę, sukę z postradanymi zmysłami, obłąkaną do maksymalnego stopnia. Zawsze chciała ukazywać to, jaka jest naprawdę, wywlec wewnętrzne głosy na zewnątrz - a jednak, zmusza się do tego, aby ukrywać całe swoje szaleństwo za osłoną utworzoną z pięknym, szerokim uśmieszkiem. Ból równa się u niej z radością, nie wykończysz jej w ten sposób, chociaż możesz śmiało próbować. Pozwól jej zeskoczyć z dachu niskiej komórki, a już za godzinę będziesz obserwował nagłówki o tym, że ktoś starał się zeskoczyć z wieży Eiffle'a. Pokaż, jak przeciąć kawałek żytniej bułki, jutrzejszego dnia bądź świadkiem, jak robi to samo ze swoją kończyną: postaraj się donieść o jej ciężkim przypadku do psychologa, wkrótce patrz z niemałym podziwem, jak manipuluje samą panią doktor. Własne zdanie? Nie znajdziesz tego przy niej. Zawsze zrobisz to, czego chce, kiedy chce i jak chce. Uwielbia wyzwania, w czym pomaga jej śmiałość. Cięty język w codziennym życiu to norma: nieobliczalność, może nawet ta zmienność? A proszę bardzo, i to jeszcze w jakim zdumiewającym stylu. Dzisiaj morderczyni, jutro pomocnica klauna, bo przecież to właśnie najbardziej szaleni ludzie są najlepsi, prawda?
Historia: Opowieść o jej wczesnym życiu nie jest szczególnie ciekawa, jednak nie można powiedzieć, iż ta jest nudna. Silence narodziła się na w malutkim, znanym z wielu paranormalnych zjawisk miasteczku, które zresztą trudno było określić jako miasto, nawet jako jedno z najmniejszych - jego ludność nie przekraczała bowiem liczby siedemnastu. Dlaczego nigdy, przenigdy nie wyszła ona poza tę liczbę? Ktoś tak przeciętny jak owa niebieskooka suka nie mógł się tego dowiedzieć. Wiedzę o takim nieprawdopodobnym zjawisku posiadali nieliczni obywatele podmiejskiej części kraju, toteż to właśnie oni byli rozchwytywani przez delegację dziennikarzy. W licznych odwiedzinach powtarzał się jednak pewien schemat - każdy człowiek wychodził z mieszkania poinformowanych z zaklejonymi ustami, niejedni posiadali na swoim ciele kilka tatuaży upodobnionych do tych, którymi były zaszczycone psy z prestiżowej hodowli. Młoda już od dzieciństwa pałała ciekawością do tego miejsca, a przeczytanie kilkunastu artykułów o zagadkowych zgonach w okolicy owych rezydencji nie zraziło jej do tego, aby przyjrzeć się bliżej tajemnicy. Poznała ją szybciej, niż ktokolwiek inny - w dodatku udało jej się uciec z objęć bezlitosnej śmierci. Kiedy powróciła do rodzinnego mieszkania z tuzinem nowych informacji, nie miała pojęcia, jak też zareagują członkowie jej rodziny: a przynajmniej nie wiedziała, że urządzą jej takie piekło.
Może wydawać się śmieszne to, iż jej imię nawiązywało do tego, co powinna robić, czyli zachowywać bezwzględną ciszę. Oczywiście, ta jako młoda samica nie potrafiła zrozumieć, że w ich obecności lepiej milczeć i otrzymywała to, co według opiekunów było dobrą, sprawiedliwą karą. Gwałcona, bita i sponiewierana jak pasożyt udała się w poszukiwaniu jakiegokolwiek schronu i najprawdopodobniej znalazła go właśnie na terenach SPU. Ma dziwne przeczucie, iż chociaż tutaj jej fascynację przyjmą z obojętnością, bez agresji, ale i dużego zainteresowania.
Upomnienia: Nieco paradoksalne w stosunku do tego, jaka jest groźna - 0/4.
Kontakt: Yoghurt. | chesterwayo@gmail.com
Imię: Możliwym jest, że zdziwisz się, gdy przedstawię Ci miano tego jakże uroczego, puszystego psa. Możliwe jest także, iż od samego początku będziesz wiedział, jak się zwie, przypasujesz do niego prawidłowe imię. Osobiście wątpię w tę drugą opcję - poznaj Phoenixa.
Ksywka: Znany również jako Nix, Phoe czy angielski telefon, Phone.
Głos: Years & Years
Rasa: Nietypowa rasa w sforze, czyli Fiński Lapphund.
Wiek: Trzy lata, całkiem niedawno wkroczył w dorosłość.
Płeć: Owa słodzinka ma zaszczyt być samcem, psem czy psiakiem.
Stanowisko: Strzeże i chroni północnej części SPU jako Wojownik Północny.
Rodzina: Już w pierwszych miesiącach swego żywota został adoptowany przez jedną z angielskich rodzin. Zapamiętał jedynie ich imiona - dwie piękne, przybrane siostrzyczki, czyli Mavis oraz Eveline, kilku starszych braci, znanych jako Aaron, Manchester, Dudley oraz Sean i opiekun całej paczki - dusza towarzystwa, nakrapiana piękność o imieniu Layla.
Partner: Niee, na razie nikogo nie ma, chociaż kto wie - serce nie sługa.
Charakter: Przede wszystkim - Phoenix jest jednym z najmilszych bohaterów, ratujących świat przed mrokiem, nieustannie zwalczanym złem. Jest, był i zawsze będzie zwykłym, pospolitym psem, który może wyróżniać się jedynie pogodą ducha. Potrafi uważnie słuchać, zachowuje spokój nawet w sytuacjach, w których naprawdę o owy spokój trudno. Można go uznać za wyjątkowo wrażliwego, co w rzeczywistości naprawdę ma jakieś odzwierciedlenie. Wie, jak komuś pomóc, potrafi wesprzeć w trudnych chwilach, a pokłady współczucia nigdy się w nim nie wyczerpują. Wobec siebie dosyć krytyczny, stawia poprzeczki najwyżej, jak to tylko możliwe. Jego samoocena zazwyczaj stanowi jedynie połowę tego, co można u niego dostrzec; Nix to pies skromny i to właśnie on prawi komplementy, zamiast po prostu je odbierać. Cierpliwy, ma świadomość tego, że ktoś mógł postąpić źle - zawsze daje drugą szansę, którą naprawdę łatwo zaprzepaścić. Pierwszy wyciągnie łapę w stronę wroga, jednak nie brakuje mi waleczności; w każdej możliwej okazji biegnie tylko po to, żeby stoczyć bitwę, obronić kogoś przed ciosem sprawiedliwości. Wspaniały opiekun, nie dba o siebie.. Troszczy się poplecznikami, podopiecznymi, wybacza w błyskawicznym tempie.
Historia: Namiastka przeszłości Phoenixa została już nadszarpnięta, aczkolwiek nie zaszkodzi tego trochę rozwinąć. Urodził się w zapomnianej przez większość ludzi wioskę, która była jego miejscem zamieszkania tylko przez kilka miesięcy - później został adoptowany, nie jasne jest, dlaczego tak właśnie się stało. Może uroczy syn był ciężarem dla młodej pary, może liczne piski były za głośne dla niedojrzałych rodziców? Tego akurat nie wie nikt, chociaż powinien. Ostatecznie adopcja skończyła się dla niego bardzo dobrze, gdyż dorósł w porządnej, szczęśliwej rodzinie, nie brakowało mu niczego. Nah, dobra, może jednej, drobnej sprawy - przygód. W sumie wychodzi z tego całkiem zabawny zbieg okoliczności - przyszedł na świat dzięki przygodzie i znalazł nowy azyl, czyli Sforę Psiego Uśmiechu.. właśnie dzięki niej.
Upomnienia: Obecnie zero na cztery, czas pokaże, co będzie dalej.
Kontakt: Yoghurt. | chesterwayo@gmail.com
Od Anastasi – CD opowiadania Anubisa
Wybrać się z nim na spacer? Hmm... Pies był miły i powoli zaczynałam mu ufać, ale nie wiedziałam, czy to dobry pomysł. Ostatecznie przecież znaliśmy się nie więcej niż godzinę. Nie mogłam jednak mu teraz odmówić, i nie chodziło tylko o moją kulturę osobistą. Czułam do Anubisa szczerą sympatię, nie chciałam zostawić go teraz „na lodzie”, to nie w moim stylu.
– Chętnie – powiedziałam więc, zdobywając się na lekki uśmiech, który pies odwzajemnił. – Idziemy w konkretne miejsce czy przed siebie?
– Przed siebie – oznajmił i wyrwał do przodu. Widać było, że był pełen energii. Dogoniłam go. Zaczęliśmy biec ramię w ramię. Zamierzałam coś powiedzieć, gdy nagle poczułam, jak moja łapa gwałtownie wbija się w cienką warstwę ziemi, a następnie wpada do dołka, zakrytego kupką liści. Uderzyłam nosem o ziemię. A mama tyle razy mówiła, bym uważała, jak chodzę i biegam!
Poczułam pulsujący ból w łapie. Powoli ją wyjęłam, instynktownie czując, jak Anubis się do mnie zbliża.
– Wszystko w porządku? – zapytał. Przyjrzałam się kończynie. Bardzo bolała i w dodatku puchła. Wiedziałam, co to znaczy. Skręcona.
– Tak, tak. – Zmusiłam się do uśmiechu. Nie byłam przyzwyczajona do okazywania innym słabości.
– Pokaż ją. – Nie dał się zwieść.
– Nie trzeba – odparłam, starając się przybrać niefrasobliwy ton głosu. Byłam dobrą aktorką... Ale on i tak mnie przejrzał. Nie zdążyłam zareagować, gdy niezbyt delikatnie chwycił mnie za łapę.
– Ał! – syknęłam, zaciskając z bólu zęby. Nie odpowiedział, tylko przyjrzał się kończynie.
– Ana, ona jest skręcona – oznajmił spokojnie.
– Poradzę sobie.
– Chodźmy do lekarza. – Nie poddawał się.
– Tak się składa, że obecnie nie mamy lekarza – rzekłam i starałam się dumnie odejść. Cóż... Źle postawiłam łapę, z bólu pociemniało mi w oczach i oczywiście wywróciłam się do przodu, znów na nos.
– Tak, na pewno sobie poradzisz. – Usłyszałam sarkastyczną odpowiedź. W odpowiedzi tylko jęknęłam.
Anubis?
– Chętnie – powiedziałam więc, zdobywając się na lekki uśmiech, który pies odwzajemnił. – Idziemy w konkretne miejsce czy przed siebie?
– Przed siebie – oznajmił i wyrwał do przodu. Widać było, że był pełen energii. Dogoniłam go. Zaczęliśmy biec ramię w ramię. Zamierzałam coś powiedzieć, gdy nagle poczułam, jak moja łapa gwałtownie wbija się w cienką warstwę ziemi, a następnie wpada do dołka, zakrytego kupką liści. Uderzyłam nosem o ziemię. A mama tyle razy mówiła, bym uważała, jak chodzę i biegam!
Poczułam pulsujący ból w łapie. Powoli ją wyjęłam, instynktownie czując, jak Anubis się do mnie zbliża.
– Wszystko w porządku? – zapytał. Przyjrzałam się kończynie. Bardzo bolała i w dodatku puchła. Wiedziałam, co to znaczy. Skręcona.
– Tak, tak. – Zmusiłam się do uśmiechu. Nie byłam przyzwyczajona do okazywania innym słabości.
– Pokaż ją. – Nie dał się zwieść.
– Nie trzeba – odparłam, starając się przybrać niefrasobliwy ton głosu. Byłam dobrą aktorką... Ale on i tak mnie przejrzał. Nie zdążyłam zareagować, gdy niezbyt delikatnie chwycił mnie za łapę.
– Ał! – syknęłam, zaciskając z bólu zęby. Nie odpowiedział, tylko przyjrzał się kończynie.
– Ana, ona jest skręcona – oznajmił spokojnie.
– Poradzę sobie.
– Chodźmy do lekarza. – Nie poddawał się.
– Tak się składa, że obecnie nie mamy lekarza – rzekłam i starałam się dumnie odejść. Cóż... Źle postawiłam łapę, z bólu pociemniało mi w oczach i oczywiście wywróciłam się do przodu, znów na nos.
– Tak, na pewno sobie poradzisz. – Usłyszałam sarkastyczną odpowiedź. W odpowiedzi tylko jęknęłam.
Anubis?
Od Omegi
Nowa sfora. Sfora Psiego Uśmiechu. Ale czy i na moim pysku pojawi się
uśmiech? Strasznie mało członków. To trzeba podkreślić. Joker. Jem.
Anastasia. Ja. Za mało.
***
Joker nie potrafi oprowadzać, to trzeba przyznać. Za wszelką cenę próbował omówić każdy teren sfory.
-Joker, błagam. Nie mam na to czasu-ziewnęłam. Zgromił mnie wzrokiem.
-A co ci czas zajmuje?-zapytał.
-Bycie mordercą, na przykład-mruknęłam oskarżycielsko. Przewrócił oczami.
-No dobrze, a czy historia sfory cię interesuje?-spytał donośnym głosem. Zastanowiłam się.
-Z pewnością jest to o wiele ciekawsze niż słuchanie o cholernych krajobrazach-warknęłam w jego stronę. Kolejny raz samiec przewrócił oczami.
-Sfora działa od większej ilości czasu, niż myślisz, Omega-powiedział. Spojrzałam na niego zaciekawiona.
-Mów dalej.
Joker? :V
***
Joker nie potrafi oprowadzać, to trzeba przyznać. Za wszelką cenę próbował omówić każdy teren sfory.
-Joker, błagam. Nie mam na to czasu-ziewnęłam. Zgromił mnie wzrokiem.
-A co ci czas zajmuje?-zapytał.
-Bycie mordercą, na przykład-mruknęłam oskarżycielsko. Przewrócił oczami.
-No dobrze, a czy historia sfory cię interesuje?-spytał donośnym głosem. Zastanowiłam się.
-Z pewnością jest to o wiele ciekawsze niż słuchanie o cholernych krajobrazach-warknęłam w jego stronę. Kolejny raz samiec przewrócił oczami.
-Sfora działa od większej ilości czasu, niż myślisz, Omega-powiedział. Spojrzałam na niego zaciekawiona.
-Mów dalej.
Joker? :V
Od Anubisa - CD Anastasi
Suczka była naprawdę sympatyczna, wyglądała na godną mojego zaufania.
Staliśmy przed jaskinią alf, zanim weszliśmy do środka pomodliłem się,
aby alfa mnie przyjął. Uśmiechnąłem się i wziąłem głęboki oddech.
-Wchodźmy. - Postanowiłem i weszliśmy do jaskini. Alfa przywitał mnie ciepło, pozwolił zostać, na szczęście... Po uzgodnieniu wszystkiego, podpisaniu kilka papierków wyszedłem razem z Anastasią z jaskini. Myślałem, że dobrym pomysłem byłby spacer po terenach.
-Anastasio, nie chciałbym ci zawracać głowy i nie obrażę się jeśli się nie zgodzisz ale.. Wybierzesz się ze mną na spacer?
Anastasio?
-Wchodźmy. - Postanowiłem i weszliśmy do jaskini. Alfa przywitał mnie ciepło, pozwolił zostać, na szczęście... Po uzgodnieniu wszystkiego, podpisaniu kilka papierków wyszedłem razem z Anastasią z jaskini. Myślałem, że dobrym pomysłem byłby spacer po terenach.
-Anastasio, nie chciałbym ci zawracać głowy i nie obrażę się jeśli się nie zgodzisz ale.. Wybierzesz się ze mną na spacer?
Anastasio?
Od Anastasi – CD opowiadania Anubisa
Z psem rozmawiało mi się wyjątkowo lekko, więc rozluźniłam się już po kilku minutach. Anubis nie był nachalny, za co już dostał ode mnie dużego plusa, w przenośni oczywiście. Z uwagą słuchałam jego historii, jednocześnie uważając, by nie potknąć się na nierównym podłożu.
– I wtedy wpadłem na ciebie – rzekł, kończąc swoją opowieść. – A jak wyglądało twoje życie?
Milczałam przez chwilę. Nadal nie wiedziałam, czy mogę zaufać psu, jednak z każdą minutą moja sympatia do niego rosła. Postanowiłam odpowiedzieć na jego pytanie.
– Urodziłam się w hodowli – zaczęłam. – Miałam ukochanych właścicieli, rodziców, rodzeństwo. Moje życie było usłane różami, jeśli można to tak ująć. Byliśmy rozpieszczani, jednak odbywaliśmy też różne lekcje, które kształciły nasze charaktery. Byłam chlubą hodowli, bo najlepiej przyswajałam wiedzę. Nie dziwota więc, że jako pierwsza trafiłam do nowego domu. Pokochałam swoich właścicieli, a oni mnie, ale mieli jedną wadę. Brak ruchu. Prowadzili siedzący tryb życia, a ja musiałam jakoś zużywać swoją energię – westchnęłam. Anubis słuchał mnie uważnie. – Gdy skończyłam rok, uznali, że jestem dla nich problemem, bo potrzebuję za dużo ruchu. Oddali mnie do schroniska, gdzie spędziłam kolejny rok, a przy nadarzającej się okazji uciekłam i po kilku tygodniach natrafiłam na tę sforę. Jocker mnie przyjął i mianował Betą, swoją zastępczynią. Nie jest to zbyt oryginalna historia – zaśmiałam się bez cienia wesołości.
– Najważniejsze jest to, że w końcu los się do ciebie uśmiechnął – powiedział optymistycznie Anubis. Nie mogłam go nie lubić.
– Chyba tak – zgodziłam się. Byliśmy już prawie na miejscu.
– Czemu masz takie oczy? – zapytał nagle.
– To nazywa się heterochromia, czyli różnobarwność tęczówki – wyjaśniłam spokojnie, z lekkim uśmiechem. Stanęliśmy przed jaskinią Alf. – Gotowy?
Anubis?
– I wtedy wpadłem na ciebie – rzekł, kończąc swoją opowieść. – A jak wyglądało twoje życie?
Milczałam przez chwilę. Nadal nie wiedziałam, czy mogę zaufać psu, jednak z każdą minutą moja sympatia do niego rosła. Postanowiłam odpowiedzieć na jego pytanie.
– Urodziłam się w hodowli – zaczęłam. – Miałam ukochanych właścicieli, rodziców, rodzeństwo. Moje życie było usłane różami, jeśli można to tak ująć. Byliśmy rozpieszczani, jednak odbywaliśmy też różne lekcje, które kształciły nasze charaktery. Byłam chlubą hodowli, bo najlepiej przyswajałam wiedzę. Nie dziwota więc, że jako pierwsza trafiłam do nowego domu. Pokochałam swoich właścicieli, a oni mnie, ale mieli jedną wadę. Brak ruchu. Prowadzili siedzący tryb życia, a ja musiałam jakoś zużywać swoją energię – westchnęłam. Anubis słuchał mnie uważnie. – Gdy skończyłam rok, uznali, że jestem dla nich problemem, bo potrzebuję za dużo ruchu. Oddali mnie do schroniska, gdzie spędziłam kolejny rok, a przy nadarzającej się okazji uciekłam i po kilku tygodniach natrafiłam na tę sforę. Jocker mnie przyjął i mianował Betą, swoją zastępczynią. Nie jest to zbyt oryginalna historia – zaśmiałam się bez cienia wesołości.
– Najważniejsze jest to, że w końcu los się do ciebie uśmiechnął – powiedział optymistycznie Anubis. Nie mogłam go nie lubić.
– Chyba tak – zgodziłam się. Byliśmy już prawie na miejscu.
– Czemu masz takie oczy? – zapytał nagle.
– To nazywa się heterochromia, czyli różnobarwność tęczówki – wyjaśniłam spokojnie, z lekkim uśmiechem. Stanęliśmy przed jaskinią Alf. – Gotowy?
Anubis?
Od Carnivore'a
Zostałem przyjęty do SPU. W końcu nie będę bezdomnym psem. Co prawda
może nie będę mieć ludzkiej rodziny ale sfora jest o wiele lepszym dla
mnie rozwiązaniem i na pewno wygodniejszym. Zostałem Tropiącym,udało mi
się znaleźć jakąś odpowiadającą mi jaskinię i no...po prostu zostałem.
Postanowiłem udać się na zwiedzanie terenów i ledwo wyszedłem z
jaskini,a ktoś na mnie wpadł.
Ktosiu?
Ktosiu?
Nowa suka - Sakura!
Imię: Imię bardzo przypadło do gustu suce, która je nosi. Piękne imię, które nadała jej matka brzmi S(iusiake)akura.Ksywka: Nie posiada za wiele pseudonimów, jak i skrótów. Jedynym który ma jest Sakurcia. Jest przyjemny dla ucha i bardzo przypadł jej do gustu.
Głos: Raon Lee
Rasa: Jest mieszańcem. Jednak wyglądem bardziej przypomina Guren, czyli Owczarka Szwajcarskiego.
Wiek: 2 lata. Młoda, jednak wystarczająco odpowiedzialna.
Płeć: Suka. Jakżeby inaczej.
Stanowisko: Od razu wiedziała, co chce w przyszłości robić. Od młodego szczeniaka uczyła się sztuk medycznych, aż w końcu mogła zostać mianowana Lekarzem. Jest również Gammą.
Rodzina:
♠ Matka [Guren] - Najlepsza suczka, matka i przyjaciółka dla Sakury. Sakurka była przed nią najbardziej otwarta i przez to Guren zostawiła w serduszku suczki największy ślad.
♠ Ojciec [Kai] - To on nauczył wszystkiego Sakurę. Pożegnali się jednak pokłóceni.
♠ Brat [Aoi] - Był to pies, który zawsze był przy Sakurce. Zginął w wypadku.
Partner: Nie poczuła jeszcze nigdy w życiu jakiegoś większego uczucia do jakiegokolwiek psa.Charakter: Do opisania Sakury wystarczy jedno słowo - bezbarwna. Suka nie odczuwa zupełnie nic. Żadnej złości, smutku, żalu czy radości. Od młodego w jej gronie towarzyskim nie było psa od którego mogłaby pozyskać takie cechy jak m. in. empatia. Gdy dorosła stała się właśnie taką obojętną suką, bez uczuć. Możesz ją zaczepiać, wyzywać lub obrażać na inne sposoby; spłynie po niej to, jak po kaczce. Nie będzie na Ciebie zła. Rzucić może jedynie zgryźliwym tekstem. Wszystko przykrywa swoim słodkim, lecz ociekającym sztucznością uśmiechem. Ma go zawsze na pysku. Przybiera go też w sytuacjach, których nie wie co ma powiedzieć. Jej odpowiedzią na wszystkie pytania i oznajmienia jest właśnie owy uśmiech. Mimo że jest obojętna na zachowanie innych, zawsze pomoże. Nie trzeba jej posyłać, sama często z własnej woli udostępnia się na pomoc innym. Wszystko zrobi, bylebyś wytłumaczył jej co ma na celu ta praca. Próbuje być odpowiedzialna i w miarę poprawnie wykonywać swoją robotę.
Historia: Ah, historia Sakury zaczyna się daleko i dawno. Urodziła się z pierwszego i ostatniego miotu Guren i Kaia, którzy obejmowali posadę Gammy w ich rodzinnej sforze. Ojciec od szczeniaka przygotowywał ją oraz jej brata do objęcia przez któreś z nich posady młodego Gammy. Sakura jednak nie przejawiała jakichkolwiek chęci do tego stanowiska. Zawsze snuła się niczym cień po sforze, odkrywając i zajmując się ciekawszymi według niej robotami. W tamtej sforze zwyczajem była walka o wyższe posady. Dzień przed ową walką, Aoi oraz Sakura wybrali się na spacer, jako normalne, związane ze sobą rodzeństwo. Podczas tego spaceru, zdarzył się niefortunny wypadek, podczas którego na miejscu zginął Aoi. W sforze od razu o tym zahuczało, przez co Sakurę od razu kazano skazać na wygnanie. Wszyscy uważali, że sunia zrobiła to by zostać przyszłą Gammą. Po kłótni z ojcem opuściła sforę, błąkając się po lasach i łąkach, w końcu spotykając psa o imieniu Izaya. Początkowo ich kontakty były chłodne, jednak z dnia na dzień zaczęli bardziej się do siebie przywiązywać. Niestety ich kontakt się urwał, po tym jak Sakurka zażądała czegoś więcej od świata i podążyła dalej go poznawać. Suka nie wie co się z nim stało. Później, za pośrednictwem przemiłych Alf oraz Bet, dołączyła do SPU.
Upomnienia: DORIME. Zero.
Kontakt: Kordła ♥
Od Anubisa - CD Anastasi
Miałem nadzieję, że moja długa, męcząca podróż wkrótce się zakończy,
znajdę jakąś sforę, albo chociaż jakiegoś towarzysza. I właśnie teraz,
los się do mnie uśmiechnął. Szedłem lasem, szukałem miejsca, w którym
mógłbym odpocząć. Podziwiałem przepiękne, malownicze krajobrazy. Nagle,
spotkałem swoją wybawicielkę. Podszedłem do niej, i uśmiechnąłem się
ciepło. Ona również się uśmiechnęła.
- Cześć. - Przywitała się. - Jestem Anastasia.
- Anubis, bardzo mi miło. - Ukłoniłem się przed nią. Suczka rozejrzała się niepewnie, ale za chwilę spojrzała na mnie.
- Należysz do sfory? - Zastrzygła uszami.
- Niestety nie, ale strasznie chciałbym. - Spuściłem łeb.
- Oh, chciałabym Cię uświadomić, że właśnie przebywasz na terenie Sfory Psiego Uśmiechu. - Powiedziała. Sfora? Czy ona na prawdę powiedziała, że jest tu jakieś stado? Przepełniało mnie szczęście, ale czy alfy mnie przyjmą? Złapałem się jedną łapą za kark i oparłem o drzewo.
- Ugh, w takim razie...- Zacząłem. - Mogłabyś mnie zaprowadzić do Alf, Anastasio?
Suczka uśmiechnęła się podejrzliwie. Ile było takich przypadków, gdzie nowy członek spotykał alfę ? Po chwili suczka powiedziała mi że jest tu Betą, i z chęcią zaprowadzi mnie do alfy - Jockera. Poszliśmy razem do jaskini alf, po drodze rozmawiając o mojej podróży.
Anastasio?
- Cześć. - Przywitała się. - Jestem Anastasia.
- Anubis, bardzo mi miło. - Ukłoniłem się przed nią. Suczka rozejrzała się niepewnie, ale za chwilę spojrzała na mnie.
- Należysz do sfory? - Zastrzygła uszami.
- Niestety nie, ale strasznie chciałbym. - Spuściłem łeb.
- Oh, chciałabym Cię uświadomić, że właśnie przebywasz na terenie Sfory Psiego Uśmiechu. - Powiedziała. Sfora? Czy ona na prawdę powiedziała, że jest tu jakieś stado? Przepełniało mnie szczęście, ale czy alfy mnie przyjmą? Złapałem się jedną łapą za kark i oparłem o drzewo.
- Ugh, w takim razie...- Zacząłem. - Mogłabyś mnie zaprowadzić do Alf, Anastasio?
Suczka uśmiechnęła się podejrzliwie. Ile było takich przypadków, gdzie nowy członek spotykał alfę ? Po chwili suczka powiedziała mi że jest tu Betą, i z chęcią zaprowadzi mnie do alfy - Jockera. Poszliśmy razem do jaskini alf, po drodze rozmawiając o mojej podróży.
Anastasio?
Od Anastasi
Nadal nie potrafiłam uwierzyć w to, jak los się do mnie uśmiechnął. Po roku w schronisku i kilku tygodniach tułaczki napotkałam grupę psów, które nie dość, że są do siebie przyjaźnie nastawione, to jeszcze tworzą społeczność. Gdy po raz pierwszy weszłam do samego centrum tego miejsca, czułam się nieco ogłuszona jego wyglądem, jak i bijącą od niego radosną aurą. Jeszcze większy szok przeżyłam, gdy zostałam przyjęta do tej sfory przez przyjaźnie wyglądającego psa o imieniu Jocker, a ten zaraz po tym zaproponował mi posadę Bety, czyli jego zastępcy. Zgodziłam się po kilkunastominutowym zastanowieniu. Alfa pokazał mi tereny i opowiedział co nieco o barwnej historii tego miejsca. Później zostawił mnie samą, bym mogła w spokoju pomyśleć.
Właśnie starałam się to zrobić, gdy na linii horyzontu zobaczyłam czarny kształt, przypominający innego psa. Wyprostowałam się, przypominając sobie wszystkie lekcje dobrego wychowania, które prowadziła moja matka. Nie miałam w tym momencie ochoty na żadne rozmowy z pobratymcami, ale rozsądek podpowiedział mi, bym podeszła do obcego. W końcu to był tak jakby mój obowiązek, jako zastępcy przywódcy. Westchnęłam cicho i zaczęłam przedstawiać w myślach różne „za” i „przeciw”, co trwało tylko chwilę, gdyż nieznajomy podszedł bliżej i teraz dokładnie go widziałam. Wyglądem przypominał Owczarka Niemieckiego, ale mogłam się mylić.
Uniosłam lekko głowę i również skierowałam swoje kroki ku psu. Spotkaliśmy się w połowie drogi.
– Cześć – powiedziałam. – Nazywam się Anastasia.
Anubis?
Witamy nowego psa - Carnivore!
Imię : Carnivore
Ksywka : Psy z ulicy zwały go czasami złośliwie Karotek.
Głos : Starset
Rasa : Saluki
Wiek : 3 lata
Płeć : Pies
Stanowisko : Tropiący
Rodzina : Pamięta ich jak przez mgłę.
Partner : Brak ale nie ukrywa,ze liczy na znalezienie drugiej połówki.
Charakter : Carnivore jest urodzonym złodziejem. Na ulicy często musiał kraść jedzenie ludziom lub innym psom. Tak samo problemu nie sprawia mu kłamanie. Jest chytry i sprytny - potrafi wodzić za nos.Jednakże mimo tej niezbyt dobrze zachęcającej otoczki jest naprawdę miły i dobry. Po prostu czasami zachowuje się tak jak na ulicy bo tak nauczyło go życie i czasami nie odróżnia życia w sforze z życiem na ulicy.
Historia : Cóż urodził się na ulicy. Pewnie możecie uznać to za dziwne,że rasowy pies był wychowywany na ulicy ale tak jest. Rodziców prawie nie pamięta i nie wie co się z nimi stało. Nawet nie wiadomo skąd ma imię. Po prostu je dostał i już. Mieszkał więc w mieście z innymi bezdomnymi psami uciekając przed chyclami. Nie był przez nich lubiany ponieważ był rasowy. Aż w końcu pewnego dnia zobaczył pewnego psa którego tu jeszcze nie widział. Zaciekawiony poszedł za nim i tak strafił do Sofry Psiego Uśmiechu gdzie z radością został.
Upomnienia : 0/4
Kontakt : 4167asia /dybzuzanna@spoko.pl - email
Ksywka : Psy z ulicy zwały go czasami złośliwie Karotek.
Głos : Starset
Rasa : Saluki
Wiek : 3 lata
Płeć : Pies
Stanowisko : Tropiący
Rodzina : Pamięta ich jak przez mgłę.
Partner : Brak ale nie ukrywa,ze liczy na znalezienie drugiej połówki.
Charakter : Carnivore jest urodzonym złodziejem. Na ulicy często musiał kraść jedzenie ludziom lub innym psom. Tak samo problemu nie sprawia mu kłamanie. Jest chytry i sprytny - potrafi wodzić za nos.Jednakże mimo tej niezbyt dobrze zachęcającej otoczki jest naprawdę miły i dobry. Po prostu czasami zachowuje się tak jak na ulicy bo tak nauczyło go życie i czasami nie odróżnia życia w sforze z życiem na ulicy.
Historia : Cóż urodził się na ulicy. Pewnie możecie uznać to za dziwne,że rasowy pies był wychowywany na ulicy ale tak jest. Rodziców prawie nie pamięta i nie wie co się z nimi stało. Nawet nie wiadomo skąd ma imię. Po prostu je dostał i już. Mieszkał więc w mieście z innymi bezdomnymi psami uciekając przed chyclami. Nie był przez nich lubiany ponieważ był rasowy. Aż w końcu pewnego dnia zobaczył pewnego psa którego tu jeszcze nie widział. Zaciekawiony poszedł za nim i tak strafił do Sofry Psiego Uśmiechu gdzie z radością został.
Upomnienia : 0/4
Kontakt : 4167asia /dybzuzanna@spoko.pl - email
Pies i Suczka należące do graczki Shairenn - Anubis i Michelle Renn!
Imię: Zwie się Anubis Ibn Ahd , ale zostańmy przy krótszej wersji - Anubis, po prostu Anubis.
Ksywka: Jedyną jego ksywką jest skrót "Anu", żadnych więcej nie toleruje.
Głos: Hozier
Rasa: Czarny Owczarek Niemiecki.
Wiek : 2,5 lat.
Płeć: Pies, z krwi i kości.
Stanowisko : Szpieg.
Rodzina: Brak.
Partner: Szuka.
Charakter: Anubis? Zawsze dla wszystkich był miły, przynajmniej stara się taki być. Jest mężny, odważny i przede wszystkim odpowiedzialny. To mądry i inteligentny pies. Lubi mieć rację, i pomimo tego że jest miły, zawsze wdrąży się w każdą kłótnię. Jego "ego" czasem się odzywa, w tedy umie kłócić się do momentu, kiedy już mu się znudzi. Nie cierpi przegrywać. Okej, Anubis jest przyjacielskim i towarzyskim psem, nigdy nikogo nie wyzywa, chyba że w myśli coś papla. Jest szczery i nie lubi kłamać. To romantyk, lubi zagadywać suczki. Jest kochliwym psem, ale przez to wiele razy jakaś suczka dała mu kosza...Jego serce jest kruche i wiele razy było złamane. Raczej jest ufny, i tego samego oczekuje od innych.
Historia: Urodził się w hodowli "Black Germans". Wiódł normalne życie, jednak został kupiony. Tam nie pomieszkał długo, w wieku dwóch lat został wyrzucony przy autostradzie. Właściciele jechali na wakacje, więc pozbyli się Anubisa. Podróżował, na początku dotarł do jednej sfory, gdzie poznał dwie wspaniałe suczki. Z jedną miał szczenięta, ale gdy zmarła Anu oddał dzieci do adopcji. Druga dowiadując się o tym że ma dzieci z inną, zerwała z nim i zostawiła go. Anubis ruszył w świat po więcej szczęścia. Druga sfora w której był, zaczęła wojnę po jego dołączeniu. Walczył u boku swoich znajomych, okazało się, że suczka którą kiedyś kochał jest w przeciwnej sforze, i musiał ją zabić. Po udanej wojnie, Anubis dołączył do Sfory Psiego Uśmiechu, i jego książka wciąż się pisze..
Upomnienia: 0/4
Kontakt: Shairenn
Imię: Przy narodzinach nadano jej wiele imion, dlatego historia nazw tej suczki jest bardzo długa i skomplikowana, ale możecie poznać tę tajemnicę. Otóż, na początku swojego życia, miała nazywać się Mich-Chan No Renn. Później jednak, imię przekształciło się w Michelle-Chan No Renn. Kiedy jednak suczka opuściła swój ojczysty kraj, zmieniła swoją nazwę na Michelle Renn. Od tamtej pory, zawsze i wszędzie przedstawia się jako Michelle Renn. Czasem komuś powie jak na prawdę się nazywa, ale woli trzymać to w tajemnicy, japońskie imię nie przypadło jej do gustu.
Ksywka: Imię Michelle można skracać na wiele sposobów, np. Mich, Michy (Miczi), Elle...Albo po prostu Renn, tak każdy na nią mówi.
Głos: P!nk
Rasa: Jest rasową suczką Owczarka Belgijskiego Groenendael'a.
Wiek: 3 lata.
Płeć: To stuprocentowa suczka. W każdym centymetrze, milimetrze, decymetrze i calu. Raczej nigdy nikt nie pomylił jej z psem.
Stanowisko: Morderca.
Rodzina: Brak.
Partner: Miała kiedyś wielu, ale od niedawna przestała szukać swojej drugiej połówki. Teraz odstawiła miłość i zauroczenia na boczny tor.
Charakter: Charakter tej suki zawsze jest niezrozumiały dla innych psów. Jednak cóż mam poradzić, że Mich jest taka a nie inna? Dobra, przygotujcie się do długiej lekturki. Otóż, Michelle to wesoła, rozgadana suczka. Zawsze ma świetny humor, nic nie jest w stanie zniszczyć jej dnia, jest tak, dopóki Michelle nie przestanie wierzyć w siebie. Dlaczego tak mówię? Renn ma silną wolę, zawsze w siebie wierzy, nigdy w nic nie wątpi. Właśnie dla tego, jest dobra w dopingu. No ale dobrze, przejdźmy dalej. Mich jest wybuchowa, szybko się denerwuje, ale i łatwo się ją uspokaja. Zawsze musi być w czymś pierwsza, jest strasznie ruchliwa i wszędzie jej pełno, czasem zachowuje się jak jakiś szczeniak. Pomimo tego, umie zachować poważną minę i zimną krew. Dobra, wszystko fajnie, Renn jest miła i w ogóle...Zaraz. Zaraz zaraz..Renn miła? Okej, zawsze jest wesoła i zabawna, ale to nie znaczy, że dla wszystkich jest miła. Właśnie nie, w tym sęk, że Renn potrafi być diabelnie wredna i chamska. Jednak nie zawsze ukazuje swoją prawdziwą naturę, czasem jest aniołkiem, a za chwilę istny szatan. Mich ma wiele masek, ale używa tylko jednej. No, nikt nie jest idealny, no nie? Na przykład, Mich umie kłamać, jest mistrzynią w kłamaniu, nikt nie umie wymyślić tak idealnego i niepozornego kłamstwa jak ona. Jest sarkastyczna, czasem arogancka i trochę nadgorliwa, ale przyzwyczaicie się. Jak już mówiłam o kłamstwach...Czasem jest szczera, ale to tylko w niektórych przypadkach. Zdarzy jej się nie dochować tajemnicy, jest taką przekupką, dużo gada, mało myśli, i przez to traci zaufanie innych, no ale nic na to nie poradzimy. Mich nie umie kontrolować siebie i swoich emocji, przez to czasem zdarza się jej myśleć na głos. Może być agresywna, bezczelna i obojętna, ale to wszystko robi pod jakimś wpływem, od tak nigdy nie zacznie cię wyzywać, musi mieć dobry powód. Nigdy nie ma problemów, szybko je rozwiązuje. Jest zaradna i inteligentna, mądra i piękna...Czego chcieć więcej?
Historia: Urodziła się w japonii. Nie mieszkała tam długo, postanowiła opuścić kraj. Uczestniczyła w wielu walkach, całe życie była samotna...Dołączyła do pierwszej sfory, ale nie umiała tam żyć. W końcu, odeszła od niej. Podróżowała długo, jej życie nie jest ciekawe. Wreszcie przyjęli ją do pewnej sfory, gdzie poznała swoją pierwszą miłość. Jednak ten nie odwzajemnił jej uczuć, a ona odeszła szukać szczęścia gdzieś indziej. W końcu znalazła SPU i tu została.
Upomnienia: 0/4
Kontakt: Shairenn
Ksywka: Jedyną jego ksywką jest skrót "Anu", żadnych więcej nie toleruje.
Głos: Hozier
Rasa: Czarny Owczarek Niemiecki.
Wiek : 2,5 lat.
Płeć: Pies, z krwi i kości.
Stanowisko : Szpieg.
Rodzina: Brak.
Partner: Szuka.
Charakter: Anubis? Zawsze dla wszystkich był miły, przynajmniej stara się taki być. Jest mężny, odważny i przede wszystkim odpowiedzialny. To mądry i inteligentny pies. Lubi mieć rację, i pomimo tego że jest miły, zawsze wdrąży się w każdą kłótnię. Jego "ego" czasem się odzywa, w tedy umie kłócić się do momentu, kiedy już mu się znudzi. Nie cierpi przegrywać. Okej, Anubis jest przyjacielskim i towarzyskim psem, nigdy nikogo nie wyzywa, chyba że w myśli coś papla. Jest szczery i nie lubi kłamać. To romantyk, lubi zagadywać suczki. Jest kochliwym psem, ale przez to wiele razy jakaś suczka dała mu kosza...Jego serce jest kruche i wiele razy było złamane. Raczej jest ufny, i tego samego oczekuje od innych.
Historia: Urodził się w hodowli "Black Germans". Wiódł normalne życie, jednak został kupiony. Tam nie pomieszkał długo, w wieku dwóch lat został wyrzucony przy autostradzie. Właściciele jechali na wakacje, więc pozbyli się Anubisa. Podróżował, na początku dotarł do jednej sfory, gdzie poznał dwie wspaniałe suczki. Z jedną miał szczenięta, ale gdy zmarła Anu oddał dzieci do adopcji. Druga dowiadując się o tym że ma dzieci z inną, zerwała z nim i zostawiła go. Anubis ruszył w świat po więcej szczęścia. Druga sfora w której był, zaczęła wojnę po jego dołączeniu. Walczył u boku swoich znajomych, okazało się, że suczka którą kiedyś kochał jest w przeciwnej sforze, i musiał ją zabić. Po udanej wojnie, Anubis dołączył do Sfory Psiego Uśmiechu, i jego książka wciąż się pisze..
Upomnienia: 0/4
Kontakt: Shairenn
Imię: Przy narodzinach nadano jej wiele imion, dlatego historia nazw tej suczki jest bardzo długa i skomplikowana, ale możecie poznać tę tajemnicę. Otóż, na początku swojego życia, miała nazywać się Mich-Chan No Renn. Później jednak, imię przekształciło się w Michelle-Chan No Renn. Kiedy jednak suczka opuściła swój ojczysty kraj, zmieniła swoją nazwę na Michelle Renn. Od tamtej pory, zawsze i wszędzie przedstawia się jako Michelle Renn. Czasem komuś powie jak na prawdę się nazywa, ale woli trzymać to w tajemnicy, japońskie imię nie przypadło jej do gustu.
Ksywka: Imię Michelle można skracać na wiele sposobów, np. Mich, Michy (Miczi), Elle...Albo po prostu Renn, tak każdy na nią mówi.
Głos: P!nk
Rasa: Jest rasową suczką Owczarka Belgijskiego Groenendael'a.
Wiek: 3 lata.
Płeć: To stuprocentowa suczka. W każdym centymetrze, milimetrze, decymetrze i calu. Raczej nigdy nikt nie pomylił jej z psem.
Stanowisko: Morderca.
Rodzina: Brak.
Partner: Miała kiedyś wielu, ale od niedawna przestała szukać swojej drugiej połówki. Teraz odstawiła miłość i zauroczenia na boczny tor.
Charakter: Charakter tej suki zawsze jest niezrozumiały dla innych psów. Jednak cóż mam poradzić, że Mich jest taka a nie inna? Dobra, przygotujcie się do długiej lekturki. Otóż, Michelle to wesoła, rozgadana suczka. Zawsze ma świetny humor, nic nie jest w stanie zniszczyć jej dnia, jest tak, dopóki Michelle nie przestanie wierzyć w siebie. Dlaczego tak mówię? Renn ma silną wolę, zawsze w siebie wierzy, nigdy w nic nie wątpi. Właśnie dla tego, jest dobra w dopingu. No ale dobrze, przejdźmy dalej. Mich jest wybuchowa, szybko się denerwuje, ale i łatwo się ją uspokaja. Zawsze musi być w czymś pierwsza, jest strasznie ruchliwa i wszędzie jej pełno, czasem zachowuje się jak jakiś szczeniak. Pomimo tego, umie zachować poważną minę i zimną krew. Dobra, wszystko fajnie, Renn jest miła i w ogóle...Zaraz. Zaraz zaraz..Renn miła? Okej, zawsze jest wesoła i zabawna, ale to nie znaczy, że dla wszystkich jest miła. Właśnie nie, w tym sęk, że Renn potrafi być diabelnie wredna i chamska. Jednak nie zawsze ukazuje swoją prawdziwą naturę, czasem jest aniołkiem, a za chwilę istny szatan. Mich ma wiele masek, ale używa tylko jednej. No, nikt nie jest idealny, no nie? Na przykład, Mich umie kłamać, jest mistrzynią w kłamaniu, nikt nie umie wymyślić tak idealnego i niepozornego kłamstwa jak ona. Jest sarkastyczna, czasem arogancka i trochę nadgorliwa, ale przyzwyczaicie się. Jak już mówiłam o kłamstwach...Czasem jest szczera, ale to tylko w niektórych przypadkach. Zdarzy jej się nie dochować tajemnicy, jest taką przekupką, dużo gada, mało myśli, i przez to traci zaufanie innych, no ale nic na to nie poradzimy. Mich nie umie kontrolować siebie i swoich emocji, przez to czasem zdarza się jej myśleć na głos. Może być agresywna, bezczelna i obojętna, ale to wszystko robi pod jakimś wpływem, od tak nigdy nie zacznie cię wyzywać, musi mieć dobry powód. Nigdy nie ma problemów, szybko je rozwiązuje. Jest zaradna i inteligentna, mądra i piękna...Czego chcieć więcej?
Historia: Urodziła się w japonii. Nie mieszkała tam długo, postanowiła opuścić kraj. Uczestniczyła w wielu walkach, całe życie była samotna...Dołączyła do pierwszej sfory, ale nie umiała tam żyć. W końcu, odeszła od niej. Podróżowała długo, jej życie nie jest ciekawe. Wreszcie przyjęli ją do pewnej sfory, gdzie poznała swoją pierwszą miłość. Jednak ten nie odwzajemnił jej uczuć, a ona odeszła szukać szczęścia gdzieś indziej. W końcu znalazła SPU i tu została.
Upomnienia: 0/4
Kontakt: Shairenn
Powitajmy 'pierwszą' suczkę - Omega!
Imię: Omega, czyli ostatnia litera greckiego alfabetu.
Ksywka: Najczęściej są to przezwiska typu Omedżi, Omedżka, Omi i Omiś.
Głos: Rachel Platten
Rasa: Husky Syberyjski z kroplą krwi wilka.
Wiek: Omega ma ok. 4 lat
Płeć: Pełnoprawna suka.
Stanowisko: Morderca, i koniec gadania :V
Rodzina: Nie pamięta swojej rodziny aż tak bardzo, aby wymieniać całe pokolenie Huskych Syberyjskich. Jej babcia to była czystej krwi śnieżna wilczyca, a dziadek to rodowodowy Husky Syberyjski. Matka wiele razy powtarzała ich imiona potomstwu: Artemis i Kaze. Kaze był pierwszym z dynastii husky, który postanowił zbuntować się i uciec od właściciela. Znalazł watahę, jedyną w okolicy i rozkochał w sobie swoją odwagą wilczycę Artemis. Z ich miłości zrodził się miot - Kappa, Dzeta i Sigma. Były to same suczki. Jednakże Yuki i Mizu zostały wilczycami, a w przypadku Sigmy wyraźnie było widać, że wdała się w Kaze'a. Gdy osiągnęła wiek 3 lat, opuściła rodzinną watahę i szukała sfory. Błądząc po świecie odnalazła jedną, z mnóstwem terenu i mądrze zarządzającym Alfą. Wkrótce odnalazła w sforze szczęście i miłość, Omikrona, również psa rasy Husky. Sigma urodziła bliźnięta - psa, którego nazwała Delta i suczkę, Omegę.
Partner: -
Charakter: O Omedze można powiedzieć tutaj bardzo dużo, ale jej prawdziwy charakter poznasz tak naprawdę dopiero w trakcie dłuższej wymiany zdań. Niestety jej charakter trzeba jakoś opisać... więc opiszę tutaj szczegóły. Omega jest przebiegłą suczką (z tego powodu w młodości miała przezwisko ,,Lisica'', ale to już jako ciekawostka). Dzięki jej przebiegłości, sprytu i zwinności mogła pozwolić sobie na posadę Dowódczyni Korpusu Zwiadowczego. Bycie Zwiadowcą to jest jej prawdziwa pasja. Omega uwielbia zakradać się i trochę podsłuchiwać, dlatego miejcie się na baczności, zdradzieckie kundle! Czasem Omega bywa wredna, a czasem nawet bardzo wredna... Delta mawiał, że to przez jej wilcze pochodzenie. Skoro już o wilkach mowa, to u tej suczki Husky często objawiają się dzikie instynkty. Wyje o północy do księżyca bez powodu... Tak, zdecydowanie widać, że jest potomkiem wilka. Omega zawsze była nieufna wobec nieznajomych i dalej jest. Jako Zwiadowczyni nauczyła się obserwować każdą istotę. Również jako ciekawostka podam, że suczka ta ma dziwny sentyment do zająców i broni je przed myśliwymi. Czasem nawet się zastanawia, czy tak jak one, nie zostać wegetarianką... Życie byłoby wtedy o wiele łatwiejsze! Wracając do tematu, gdy zdobędziesz już cenne zaufanie Omegi, zdobędziesz przyjaciółkę na całe życie. Jest to husky oddana i rzuciłaby się za tobą w ogień. Omega jest wielką marzycielką. Często, w czasie wolnym (a takich chwil w życiu Alfy jest naprawdę mało) kładzie się w kolorowych kwiatach na łące i marzy całkowicie o rzeczach oddalonych od rzeczywistości. Mimo, że na taką nie wygląda przy pierwszym spotkaniu, Omega jest optymistką i cieszy się z życia. Często opowiadania kawały, i chociaż suche, przez jej optymizm każdy się z nią śmieje.
Historia: Omega urodziła się w zupełnie innej sforze, z zupełnie innymi zwyczajami. Matka Sigma opiekowała się swoimi bliźnięta, Omegą i Deltą i nie spuszczała ich z oka, a ojciec Omikron pilnował ich dokładniej. Ich rodzina pełniła wysoką posadę w sforze, jednak wszystko się zmieniło jednego dnia, kiedy Omega była już trochę wyrośniętym szczenięciem. Omega, wraz z bratem Deltą, często przechadzała się po lesie, szukając przygód. Tego feralnego dnia, ona i Delta zapuścili się trochę głębiej w las, niż chcieli. Po jakimś czasie zabawy, orientując się w sytuacji, zaczęli szukać drogi powrotnej. Mityczne stworzenia mieszkające w lasach były jednak przeciwko nim. Nieświadomie zapuszczali się w las coraz głębiej i głębiej, aż ujrzeli przedziwne stado. Centaury, tak mówiła im matka. Okrutne stworzenia, które myślą tylko o imprezowaniu. Omega, jako odważna suczka, słuchając się w słowa matki, rzuciła się na centaura o bułanej maści, który okazał się przywódcą.
-Zabić! Wybić do ostatniego!
Cały czas suczka pamięta te słowa. Pędząc na oślep przez las, wrócili do sfory. Omega i Delta byli pewni, że są już bezpieczni, jednak centaury mieli inne plany. Urządzili masakrę w sforze. Zabili większość wojowników jak i przypadkowych psów. A na sam koniec zabili również Alfę sfory. Za swe czyny, Omega i jej rodzina została wyrzucona ze sfory przez żonę Alfy. Omikrona skazano na zabicie przez kata. Matka Sigma po wyrzuceniu odrzuciła swe młode, by szukać szczęścia w kolejnej sforze. Omega i Delta musieli poradzić sobie sami. Rozpoczęli własne życie, dziko. Błąkali się po ludzkich wsiach i miastach, kradli jedzenie ze sklepów. Gdyby nie to wszystko, prawdopodobnie zginęli by tak samo marnie jak Omikron. Radzili sobie 2 lata, do czasu choroby Delty. Omega nie wiedziała jak mu pomóc, nie była w końcu medykiem. Wiedziała, że jej brat umrze. Musiała zwrócić się o pomoc ludzi. Deltę zgarnął hycel, przed którym uciekali tyle lat. Omega podjęła najważniejszą w swoim życiu decyzję i zostawiła brata. Wiedziała, że kiedyś ucieknie i znowu będą razem. Suczka pałętała się przez dłuższy czas po świecie, aż w końcu odnalazła to, czego szukała. Sfora Psiego Uśmiechu, opuszczona przez psy... Dołączyła w szeregi Joker'a.
Upomnienia: 0/4
Kontakt: OmegaWolf (dawniej Szron30 :3)
Ksywka: Najczęściej są to przezwiska typu Omedżi, Omedżka, Omi i Omiś.
Głos: Rachel Platten
Rasa: Husky Syberyjski z kroplą krwi wilka.
Wiek: Omega ma ok. 4 lat
Płeć: Pełnoprawna suka.
Stanowisko: Morderca, i koniec gadania :V
Rodzina: Nie pamięta swojej rodziny aż tak bardzo, aby wymieniać całe pokolenie Huskych Syberyjskich. Jej babcia to była czystej krwi śnieżna wilczyca, a dziadek to rodowodowy Husky Syberyjski. Matka wiele razy powtarzała ich imiona potomstwu: Artemis i Kaze. Kaze był pierwszym z dynastii husky, który postanowił zbuntować się i uciec od właściciela. Znalazł watahę, jedyną w okolicy i rozkochał w sobie swoją odwagą wilczycę Artemis. Z ich miłości zrodził się miot - Kappa, Dzeta i Sigma. Były to same suczki. Jednakże Yuki i Mizu zostały wilczycami, a w przypadku Sigmy wyraźnie było widać, że wdała się w Kaze'a. Gdy osiągnęła wiek 3 lat, opuściła rodzinną watahę i szukała sfory. Błądząc po świecie odnalazła jedną, z mnóstwem terenu i mądrze zarządzającym Alfą. Wkrótce odnalazła w sforze szczęście i miłość, Omikrona, również psa rasy Husky. Sigma urodziła bliźnięta - psa, którego nazwała Delta i suczkę, Omegę.
Partner: -
Charakter: O Omedze można powiedzieć tutaj bardzo dużo, ale jej prawdziwy charakter poznasz tak naprawdę dopiero w trakcie dłuższej wymiany zdań. Niestety jej charakter trzeba jakoś opisać... więc opiszę tutaj szczegóły. Omega jest przebiegłą suczką (z tego powodu w młodości miała przezwisko ,,Lisica'', ale to już jako ciekawostka). Dzięki jej przebiegłości, sprytu i zwinności mogła pozwolić sobie na posadę Dowódczyni Korpusu Zwiadowczego. Bycie Zwiadowcą to jest jej prawdziwa pasja. Omega uwielbia zakradać się i trochę podsłuchiwać, dlatego miejcie się na baczności, zdradzieckie kundle! Czasem Omega bywa wredna, a czasem nawet bardzo wredna... Delta mawiał, że to przez jej wilcze pochodzenie. Skoro już o wilkach mowa, to u tej suczki Husky często objawiają się dzikie instynkty. Wyje o północy do księżyca bez powodu... Tak, zdecydowanie widać, że jest potomkiem wilka. Omega zawsze była nieufna wobec nieznajomych i dalej jest. Jako Zwiadowczyni nauczyła się obserwować każdą istotę. Również jako ciekawostka podam, że suczka ta ma dziwny sentyment do zająców i broni je przed myśliwymi. Czasem nawet się zastanawia, czy tak jak one, nie zostać wegetarianką... Życie byłoby wtedy o wiele łatwiejsze! Wracając do tematu, gdy zdobędziesz już cenne zaufanie Omegi, zdobędziesz przyjaciółkę na całe życie. Jest to husky oddana i rzuciłaby się za tobą w ogień. Omega jest wielką marzycielką. Często, w czasie wolnym (a takich chwil w życiu Alfy jest naprawdę mało) kładzie się w kolorowych kwiatach na łące i marzy całkowicie o rzeczach oddalonych od rzeczywistości. Mimo, że na taką nie wygląda przy pierwszym spotkaniu, Omega jest optymistką i cieszy się z życia. Często opowiadania kawały, i chociaż suche, przez jej optymizm każdy się z nią śmieje.
Historia: Omega urodziła się w zupełnie innej sforze, z zupełnie innymi zwyczajami. Matka Sigma opiekowała się swoimi bliźnięta, Omegą i Deltą i nie spuszczała ich z oka, a ojciec Omikron pilnował ich dokładniej. Ich rodzina pełniła wysoką posadę w sforze, jednak wszystko się zmieniło jednego dnia, kiedy Omega była już trochę wyrośniętym szczenięciem. Omega, wraz z bratem Deltą, często przechadzała się po lesie, szukając przygód. Tego feralnego dnia, ona i Delta zapuścili się trochę głębiej w las, niż chcieli. Po jakimś czasie zabawy, orientując się w sytuacji, zaczęli szukać drogi powrotnej. Mityczne stworzenia mieszkające w lasach były jednak przeciwko nim. Nieświadomie zapuszczali się w las coraz głębiej i głębiej, aż ujrzeli przedziwne stado. Centaury, tak mówiła im matka. Okrutne stworzenia, które myślą tylko o imprezowaniu. Omega, jako odważna suczka, słuchając się w słowa matki, rzuciła się na centaura o bułanej maści, który okazał się przywódcą.
-Zabić! Wybić do ostatniego!
Cały czas suczka pamięta te słowa. Pędząc na oślep przez las, wrócili do sfory. Omega i Delta byli pewni, że są już bezpieczni, jednak centaury mieli inne plany. Urządzili masakrę w sforze. Zabili większość wojowników jak i przypadkowych psów. A na sam koniec zabili również Alfę sfory. Za swe czyny, Omega i jej rodzina została wyrzucona ze sfory przez żonę Alfy. Omikrona skazano na zabicie przez kata. Matka Sigma po wyrzuceniu odrzuciła swe młode, by szukać szczęścia w kolejnej sforze. Omega i Delta musieli poradzić sobie sami. Rozpoczęli własne życie, dziko. Błąkali się po ludzkich wsiach i miastach, kradli jedzenie ze sklepów. Gdyby nie to wszystko, prawdopodobnie zginęli by tak samo marnie jak Omikron. Radzili sobie 2 lata, do czasu choroby Delty. Omega nie wiedziała jak mu pomóc, nie była w końcu medykiem. Wiedziała, że jej brat umrze. Musiała zwrócić się o pomoc ludzi. Deltę zgarnął hycel, przed którym uciekali tyle lat. Omega podjęła najważniejszą w swoim życiu decyzję i zostawiła brata. Wiedziała, że kiedyś ucieknie i znowu będą razem. Suczka pałętała się przez dłuższy czas po świecie, aż w końcu odnalazła to, czego szukała. Sfora Psiego Uśmiechu, opuszczona przez psy... Dołączyła w szeregi Joker'a.
Upomnienia: 0/4
Kontakt: OmegaWolf (dawniej Szron30 :3)
Nowa suczka – beta Anastasia!
Rasa: Anastasia to potomkini czysto-krwistego rodu psów rasy Siberian Husky.
Wiek: Jest jeszcze młoda, ponieważ liczy sobie zaledwie 2 lata.
Płeć: Jeśli jeszcze nie zauważyłeś, to suczka.
Stanowisko: Beta, psycholog.
Rodzina:
• Isobel – matka.
• Elvis – ojciec.
• Miranda – siostra.
• Alexander – brat.
• Simon – brat.
Teoretycznie żyją i mają się dobrze. W praktyce jednak Ana nie ma z nimi kontaktu.
Partner: -
Charakter: Anastasia jest bardzo spokojną i dobrze ułożoną suczką. Brak jej porywczości, wszystko kalkuluje „na zimno”. Jest bardzo empatyczna, na pierwszym miejscu stawia innych, dopiero później siebie. Sprawnie rozwiązuje konflikty i zażegnuje spory. Jedną z jej pasji jest pływanie, uwielbia zanurzyć się w chłodnej wodzie i po prostu płynąć przed siebie, zapominając o wszystkim wokół. To marzycielka, czasem potrafi zamyślić się i „zawiesić”. W kontaktach z innymi na początku jest ostrożna, ale wbrew pozorom, łatwo można zdobyć jej zaufanie. Niestety równie łatwo jest je stracić. Uczucia takie jak ból i smutek zazwyczaj ukrywa, to nawyk, którego nauczyła się w schronisku. Mimo tego, że jest delikatna jak kwiat, potrafi wykazać się odwagą. Jeśli ktoś będzie potrzebował pomocy, po prostu rzuci mu się na ratunek, nie zważając na to, jak przykre mogą być dla niej konsekwencje. To chyba jedyna sytuacja, w której wcześniej nie przemyśli dokładniej swojego ruchu. Stara się ukrywać to, że jej na kimś zależy, bo boi się odrzucenia i bólu, który się z nim wiąże. Cechuje ją też duży iloraz inteligencji, lubi zagadki, dzięki którym może sprawdzić swoją wiedzę. Nie jest ani optymistką, ani pesymistką, tylko po prostu realistką.
Historia: Jej historia nie jest zbyt oryginalna i zapewne przytrafiła się wielu psom przed nią. Urodziła się w znanej hodowli psów rasy Siberian Husky i tam dorastała razem z rodzicami i rodzeństwem. Te czasy wspomina szczęśliwie. Nie szczędzono jej przyjemności, jednak przy tym uczyli ją kultury osobistej i tym podobnych. Anastasia szybko przyswajała nową wiedzę. Była chlubą hodowli. Gdy miała niespełna dwa miesiące, ludzie zaczęli przychodzić i oglądać ją oraz jej rodzeństwo. Szybko znalazła dom, kupili ją godni zaufania ludzie. Pierwsze miesiące pobytu u nich minęły całkiem dobrze. Dopiero później, gdy już ukończyła rok, wszystko zaczęło się psuć. Jak każdy przedstawiciel swojej rasy, potrzebowała dużo ruchu, co niezbyt odpowiadało jej właścicielom, którzy byli raczej ludźmi prowadzącymi siedzący tryb życia. Obecność energicznej suczki dawała im się we znaki, tak, jak jej ciągłe nieme prośby o spacer. W końcu, uznając, że nie dadzą rady utrzymywać zwierzęcia, oddali ją do schroniska. Na początku Ana była przerażona. Tyle obcych psów w jednym miejscu! Dopiero później zapoznała się z wieloma z nich, a oni wytłumaczyli jej, że są w schronisku, czyli w miejscu, gdzie znajdują się niechciane zwierzęta. Suczka długo nie mogła poradzić sobie ze świadomością, że jest niechciana, że nikomu na niej nie zależy. Dopiero później nauczyła się z tym żyć. Gdy miała dwa lata, nadarzyła się jej szansa na ucieczkę. Wolontariusz przez przypadek nie domknął drzwi od jej klatki, która, tak jak reszta, znajdowała się na zewnątrz. Akurat wtedy brama wjazdowa była otwarta, więc Anastasia skorzystała z okazji i szybko czmychnęła, nim ktokolwiek zdążył ją zauważyć. Następnie przez kilka tygodni wędrowała na północ, aż w końcu natrafiła na Sforę Psiego Uśmiechu. Postanowiła w niej zostać, a Jocker mianował ją Betą.
Upomnienia: 0/4
Kontakt: ♥♥♥Tommy♥♥♥ | pretty-little-woman-blog@wp.pl
Wiek: Jest jeszcze młoda, ponieważ liczy sobie zaledwie 2 lata.
Płeć: Jeśli jeszcze nie zauważyłeś, to suczka.
Stanowisko: Beta, psycholog.
Rodzina:
• Isobel – matka.
• Elvis – ojciec.
• Miranda – siostra.
• Alexander – brat.
• Simon – brat.
Teoretycznie żyją i mają się dobrze. W praktyce jednak Ana nie ma z nimi kontaktu.
Partner: -
Charakter: Anastasia jest bardzo spokojną i dobrze ułożoną suczką. Brak jej porywczości, wszystko kalkuluje „na zimno”. Jest bardzo empatyczna, na pierwszym miejscu stawia innych, dopiero później siebie. Sprawnie rozwiązuje konflikty i zażegnuje spory. Jedną z jej pasji jest pływanie, uwielbia zanurzyć się w chłodnej wodzie i po prostu płynąć przed siebie, zapominając o wszystkim wokół. To marzycielka, czasem potrafi zamyślić się i „zawiesić”. W kontaktach z innymi na początku jest ostrożna, ale wbrew pozorom, łatwo można zdobyć jej zaufanie. Niestety równie łatwo jest je stracić. Uczucia takie jak ból i smutek zazwyczaj ukrywa, to nawyk, którego nauczyła się w schronisku. Mimo tego, że jest delikatna jak kwiat, potrafi wykazać się odwagą. Jeśli ktoś będzie potrzebował pomocy, po prostu rzuci mu się na ratunek, nie zważając na to, jak przykre mogą być dla niej konsekwencje. To chyba jedyna sytuacja, w której wcześniej nie przemyśli dokładniej swojego ruchu. Stara się ukrywać to, że jej na kimś zależy, bo boi się odrzucenia i bólu, który się z nim wiąże. Cechuje ją też duży iloraz inteligencji, lubi zagadki, dzięki którym może sprawdzić swoją wiedzę. Nie jest ani optymistką, ani pesymistką, tylko po prostu realistką.
Historia: Jej historia nie jest zbyt oryginalna i zapewne przytrafiła się wielu psom przed nią. Urodziła się w znanej hodowli psów rasy Siberian Husky i tam dorastała razem z rodzicami i rodzeństwem. Te czasy wspomina szczęśliwie. Nie szczędzono jej przyjemności, jednak przy tym uczyli ją kultury osobistej i tym podobnych. Anastasia szybko przyswajała nową wiedzę. Była chlubą hodowli. Gdy miała niespełna dwa miesiące, ludzie zaczęli przychodzić i oglądać ją oraz jej rodzeństwo. Szybko znalazła dom, kupili ją godni zaufania ludzie. Pierwsze miesiące pobytu u nich minęły całkiem dobrze. Dopiero później, gdy już ukończyła rok, wszystko zaczęło się psuć. Jak każdy przedstawiciel swojej rasy, potrzebowała dużo ruchu, co niezbyt odpowiadało jej właścicielom, którzy byli raczej ludźmi prowadzącymi siedzący tryb życia. Obecność energicznej suczki dawała im się we znaki, tak, jak jej ciągłe nieme prośby o spacer. W końcu, uznając, że nie dadzą rady utrzymywać zwierzęcia, oddali ją do schroniska. Na początku Ana była przerażona. Tyle obcych psów w jednym miejscu! Dopiero później zapoznała się z wieloma z nich, a oni wytłumaczyli jej, że są w schronisku, czyli w miejscu, gdzie znajdują się niechciane zwierzęta. Suczka długo nie mogła poradzić sobie ze świadomością, że jest niechciana, że nikomu na niej nie zależy. Dopiero później nauczyła się z tym żyć. Gdy miała dwa lata, nadarzyła się jej szansa na ucieczkę. Wolontariusz przez przypadek nie domknął drzwi od jej klatki, która, tak jak reszta, znajdowała się na zewnątrz. Akurat wtedy brama wjazdowa była otwarta, więc Anastasia skorzystała z okazji i szybko czmychnęła, nim ktokolwiek zdążył ją zauważyć. Następnie przez kilka tygodni wędrowała na północ, aż w końcu natrafiła na Sforę Psiego Uśmiechu. Postanowiła w niej zostać, a Jocker mianował ją Betą.
Upomnienia: 0/4
Kontakt: ♥♥♥Tommy♥♥♥ | pretty-little-woman-blog@wp.pl
Cześć...
... Witam. Wiem że zawiodłam was wszystkich. Ta sfora była dla was miejscem gdzie po trudnym lub denerwującym dniu szkole mogliście się odstresować, pogadać z przyjaciółmi. Zawsze było w tej sforze miejsce dla was i dla nowych przyjaciół. Nadal jest i będzie. Zaniedbałam sforę po raz setny chyba i was też. Czuję się z tym okropnie. Dla mnie ta sfora była można powiedzieć drugim domem. Gdy coś mnie wkurzyło wchodziłam tutaj żeby z wami pogadać, powymieniać się opowiadaniami. Tyle historii ta sfora przeszła że chyba nie miałabym serca jej usunąć. Wszyscy fantastyczni ludzi, których tu poznałam zaginęli by gdzieś w innych świetnych sforach a ja bym zniknęła. Ze SPU wiążą się wspaniałe wspomnienia. Jak je sobie przypominam raz płaczę, raz się śmieję. Jeszcze raz powiem że okropnie mi głupio z tego powodu jak was traktuje. Mogłabym też przekazać komuś sforę ale wtedy już Mashine, Jocker wasze alfy straciły by na wartości.
Dlatego.. Uroczyście? Pragnę ogłosić że sfora. Kochane SPU zostaje odnowione. Mashine powraca duchem a Jocker osobą. Jeszcze przed świętami SPU zmieni wygląd i zrobimy konkurs. Mam nadzieję że tym razem wiele osób się na niego zgłosi. Sfora Psiego Uśmiechu jest dla mnie bardzo ważna i nigdy bym jej nie zawiesiła. Przepraszam jeszcze raz i...
Dlatego.. Uroczyście? Pragnę ogłosić że sfora. Kochane SPU zostaje odnowione. Mashine powraca duchem a Jocker osobą. Jeszcze przed świętami SPU zmieni wygląd i zrobimy konkurs. Mam nadzieję że tym razem wiele osób się na niego zgłosi. Sfora Psiego Uśmiechu jest dla mnie bardzo ważna i nigdy bym jej nie zawiesiła. Przepraszam jeszcze raz i...
WITAM PONOWNIE!
~Mashine/Jocker
Ps: Wszystkie psy ze sfory zostaną usunięte więc proszę o wysyłanie nowych formularzy.
Ps: Wszystkie psy ze sfory zostaną usunięte więc proszę o wysyłanie nowych formularzy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




