czwartek, 8 grudnia 2016
Nowy pies- Suize!
Ksywka: Su, Sue
Głos: Tune
Rasa: Owczarek Szwajcarski
Wiek: 5 lat
Płeć: Pies
Stanowisko: Wojownik Wschodni
Rodzina: Zginęła w pożarze.
Partner: Brak
Charakter: Suize to odpowiedzialny i rozsądny pies, który potrafi się odpowiednio zachować w większości sytuacji. Jest trochę oschły, gdyż większość rzeczy go irytuje.
Historia: Urodził się w zwykłym domu na obrzeżach zwykłego miasta. Mieszkał ze starszą panią, matką, ojcem i czwórką rodzeństwa, był najstarszy i najsilniejszy z miotu. Niestety pewnego dnia starsza pani dostała zawału, zawieziono ją do szpitala i tam już została, psy zostały wtedy w domu. Byli tam sami, nie wliczając myszy, robali i zdechłego chomika syryjskiego w klatce na półce obok telewizora. Co jakiś czas przychodziła sąsiadka i dorzucała im jedzenie i picie. Pewnej nocy była burza i piorun trafił w drzewo, które stało niedaleko domu, drzewo się podpaliło i po chwili przewróciło na dom, a ten zaczął się palić. Uciec i wyjść z tego cało udało się tylko Suize'jowi i jego ojcu, po dłuższej tułaczce i on zdechł, ze starości. Takim cudem gdy trzyletni Suize szlajał się sam po mieście, ktoś go zabrał do siebie do domu i opiekował się nim. Gdy Suize się w końcu zaklimatyzował u tej rodziny, urodziły się im bliźniaki, a pies był zbędny. Wywieźli go do lasu, a on chcąc nie chcąc mieszkał w dziczy przez około rok, aż w końcu postanowił, że dołączy do tej sfory.
Upomnienia: 0/4
Kontakt: klaudia34 | koteceq123@gmail.com
Od Sakury
- No, piękny jesteś - powiedziała zadowolona i przejechała pazurem po jego skórze. Cofnęła się dwa kroki w tył i uśmiechnięta, spojrzała na niego w całej okazałości. Długo jednak się nie nacieszyła, ponieważ nagle czyjeś wielkie cielsko powaliło ją na ziemię. Sakurka próbowała się wyrwać i co raz głośniej warczała. Szybko przewróciła przeciwnika na bok, przybijając go pazurami do ziemi. Przyglądając się co raz bardziej, rozpoznała psa, który nie dawno dołączył do sfory.
– Przepraszam – powiedziała, luzując uścisk oraz pomagając psu wstać – Lecz na drugi raz bardziej uważaj.
Od Night Hunter'a- CD opowiadania Galli
- Jest tu ktoś? - zapytała niepewnie, rozglądając się dookoła.
Momentalnie wyskoczyłem z ukrycia, przygwożdżając nieznajomą do ziemi. Próbowała się wyrwać, lecz na próżno. Przyjrzałem się jej. Drżała z zimna, a w jej oczach można było dostrzec przerażenie. Racja, nie mogła stanowić dla mnie zagrożenia. Puściłem suczkę, na co ta od razu odskoczyła w tył.
- Nie musisz się mnie bać... To była tylko samoobrona... - mruknąłem.
- Samoobrona?! Przecież nic ci nie zrobiłam!
- To tak na wszelki wypadek - wzruszyłem ramionami. - Jestem Night Hunter - dodałem.
- Galla - odparła, lustrując mnie wzrokiem.
- Chodź, musisz się ogrzać... - powiedziałem z udawaną obojętnością w głosie.
Galla po krótkim wahaniu ruszyła za mną. Weszliśmy do niewielkiej jaskini, gdzie rozpaliłem ognisko.
Galla? ^^
Nowy pies- Night Hunter!
Ksywka: Jedynymi zdrobnieniami jakie przypadły mu do gustu są Night, Hunrer, ewentualnie Hunt.
Głos: Troye Sivan
Rasa: Ciekawa mieszanka owczarka niemieckiego i wilka.
Wiek: 5 lat
Płeć: Pełnoprawny samiec
Stanowisko: Wojownik Północny. Wybrał sobie to stanowisko ze względu na fakt, iż wychował się w mroźnych stronach, toteż wydaje się to być idealna rola dla niego.
Rodzina:
*Matka Sofia; owczarek niemiecki, zmarła zaraz po porodzie.
*Ojciec Frost; wilk, opiekował się nim, do czasu aż zmarł.
Partner: Hm... Brak, chociaż ma na oku pewną sunię...
Charakter: Na wstępie zaznaczę, iż jest to niezwykle skryty i tajemniczy samiec. Nie lubi mówić zbyt dużo o sobie. Nie zaufa obcemu po kilku minutach rozmowy. By zdobyć jego zaufanie musisz udowodnić, że jesteś tego wart. Trzeba wiedzieć, że zrozumienie jego toku myślenia jest praktycznie niemożliwe. Zawsze chodzi własnymi ścieżkami. Silny i nieugięty, ma własne zdanie i jego będzie się trzymał. Zaznaczę również, iż jest wspaniałym wojownikiem, w walce nie ma sobie równych. Jednak jeśli uda ci się z nim zaprzyjaźnić, będzie cię chronił za wszelką cenę. Zawsze walczy w obronie swoich bliskich, gotów jest poświęcić za nich życie. Bywa nieco wredny, ale rzadko się to zdarza. Zazwyczaj dla przyjaciół jest miły, wesoły oraz pomocny. Szczery do bólu, kłamstwo uważa za największą skazę na honorze. Nie jest dla niego trudne, znalezienie właściwego wyjścia z większości sytuacji. Odważny jak mało kto, nie ucieknie przed żadnym wyzwaniem. Jaki jeszcze jest? Przekonaj się sam.
Historia: Urodził się w pewnej watasze, w Krainie Wiecznej Zimy na dalekiej północy. Tak, watasze. Jego matka została tam przyjęta po tym, jak zakochała się ze wzajemnością w Alfie. Już rok później na świat przyszedł mały Hunter. Niestety, podczas porodu wystąpiły komplikacje w wyniku których matka Night'a zmarła. Młody wychowywany był przez ojca. Gdy jednak Hunt osiągnął wiek dwóch lat, jego opiekun został zamordowany w czasie wojny. Zrozpaczony wyruszył w drogę i przez trzy lata samotnie wędrował po świecie, aż w końcu trafił tu.
Upomnienia: 0/4
Kontakt: Kama3007 | gwiazdkowa3007@gmail.com
Od Anastasi – CD opowiadania Anubisa
– Nigdy się nad tym nie zastanawiałam – przyznałam, przy okazji wypędzając z głowy nieprzyjemne myśli. – Ale chyba... hmm... zielony – zdecydowałam się.
– Dlaczego? – zapytał, poprawiając się na swoim miejscu.
– Kojarzy mi się z wiosną, czyli moją ulubioną porą roku – wyjaśniłam.
Zaśmiał się pod nosem na tak banalne wyjaśnienie, patrząc na mnie z uniesioną brwią. Wzruszyłam ramionami, zerkając na wyjście z naszego szpitala. Na zewnątrz było biało; padał śnieg. Zapatrzyłam się w zimowy krajobraz, wyobrażając sobie, jak tarzam się w zimnym puchu. Kąciki moich ust uniosły się w górę. Uwielbiałam zabawy zimowe.
– A co z zimą? – zapytał Anubis, wyrywając mnie z zamyślenia. – Sądziłem, że to jest twoja ulubiona pora roku.
– Jest na drugim miejscu – powiedziałam lakonicznie. – A jaki kolor ty najbardziej lubisz? – dodałam, przypominając sobie, o co mnie wcześniej pytał.
Nim zdążył odpowiedzieć, przyszła Sakura, wyjaśniając, że musi obejrzeć jego rany.
– Jeśli wszystko będzie w porządku, wypuszczę cię jeszcze dziś – rzekła, wprawiając tym psa w zadowolenie. Skinęłam głową i na chwilę opuściłam pomieszczenie, by dać Anubisowi prywatność.
Anubis?
środa, 7 grudnia 2016
Od Galli
-Idiotka z ciebie, Galla-westchnęłam cicho.
Zatrzymałam się, rozejrzałam i podeszłam do drzewa. Usiadłam opierając się o jego gruby pień. Nie wiem na co liczyłam...może miałam nadzieję, że zobaczę jakiegoś psa? A może czekałam na ranek? Nagle usłyszałam szelest. Zerwałam się na równe łapy, a moje serce zaczęło bić szybciej.
-Jest tu ktoś?
Ktoś, coś?
Nowa suczka- Galla!
Ksywka: Brak
Głos: Avril Lavigne
Rasa: Owczarek Australijski
Wiek: 5 lat
Płeć: Suczka
Stanowisko: Szaman
Rodzina: Matka nie żyje, a ojca nigdy nie poznała. Rodzeństwa nie ma.
Partner: --------
Charakter: Galla jest...jest jaka jest. Dla niektórych psów miła, przyjacielska, pomocna...dla innych jednak może być wredna, chamska, złośliwa. To zależy od innego psa...na pewno jest jedna cecha, która występuje u niej przez cały czas...Galla jest...zadziorna. Jak u niej z odwagą? Ano...ja bym uznała, że jest bardzo odważna. Przez rok radziła sobie sama, napotykała różne osoby, zwierzęta...no i to chyba tyle co do jej charakteru...
Historia: Galla urodziła się w pewnym małym domu, prawdę mówiąc była wpadką. Jej matka była już starszym psem, dlatego przy porodzie były trudności. Galla ledwo przeżyła, ale jednak okazała się być silną suczką. Nie miała rodzeństwa, była pierwszym i ostatnim szczeniakiem starszej suki. Miała wspaniałych, kochających właścicieli...nastąpił niestety smutny moment w życiu już czteroletniej Galli, otóż jej rodzicielka zmarła. Życie naszej "bohaterki" zawaliło się, nie dawała już rady żyć w tym samym domu, w którym zmarł bliski jej pies. Pewnego dnia uciekła, wyskoczyła przez otwarte okno. Błąkała się po lasach, polach i miastach około roku. W końcu dotarła do Sfory Psiego Uśmiechu. Postanowiła dołączyć, mając nadzieję, że tutaj odnajdzie ponowne szczęście z życia.
Upomnienia: (chyba) 0
Kontakt: emkapi9
Od Anubisa- CD opowiadania Anastasi
- Przepraszam że zapytałem, jeśli cię to zabolało. - Odezwałem się niepewnie.
- Nie, nic się nie stało. - Próbowała ukryć łzy które kolejno leciały jej po policzku.
- Widać co innego. - Podniosłem brew w górę. - Rozumiem cię, wiem co czujesz, też kiedyś straciłem swoją partnerkę, popełniła samobójstwo, powiesiła się u mnie w domu...
Anastasia zaniemówiła. Na pewno zadawała sobie pytanie jak można zrobić coś takiego. Też w tedy nie mogłem uwierzyć, że to zrobiła, ale ja żyję teraźniejszością i przyszłością, a nie przeszłością.
- Nie płacz. - Westchnąłem i otarłem jej łezki. Suczka spojrzała na mnie zdziwiona, a ja tylko uśmiechnąłem się. Gdy tylko Ann się uspokoiła, postanowiłem zacząć nowy temat.
- Jaki jest twój ulubiony kolor? - Palnąłem, bo nie miałem pomysłu na dalszą rozmowę.
Anastasio?
Od Anastasi – CD opowiadania Anubisa
Obrzucił mnie złym wzrokiem. Nim zdążył się odezwać, zatkałam mu pysk, ale zaraz później cofnęłam łapę. Takie spontaniczne akcje nie były w moim stylu. Odchrząknęłam i odwróciłam wzrok.
– Długo będę tu leżał? – Anubis przerwał krótką ciszę.
– Nie wiem. Pewnie kilka godzin. – Usiadłam na podłodze i zerknęłam na swoją obandażowaną łapę. Ból już mi nie doskwierał, co znaczy, że rana się goiła.
– Kim jest Michael? – zapytał nagle, a ja gwałtownie uniosłam głowę.
– Skąd znasz to imię? – powiedziałam ostro, a w moim głosie dało się wyczuć tak rzadką dla mnie wściekłą nutkę. Anubisa zaskoczyła moja reakcja.
– Mówiłaś przez sen – wyjaśnił, zerkając na mnie. Westchnęłam, opuszczając głowę. Nie bardzo zagłębiając się w temat, mruknęłam cicho, lecz na tyle, by pies usłyszał:
– Moja pierwsza miłość. Nie żyje. Został rozszarpany przez innego, agresywnego psa. Na moich oczach.
Anubis?
poniedziałek, 5 grudnia 2016
Od Jocker'a- CD opowiadania Omegi
- Tak właściwie to jeszcze nie wiem gdzie jest moja jaskinia..- przyznała.
- O matko!- idiota.
Machnąłem łapą do Omegi gdy stałem już w wyjściu jaskini z tabliczką z napisem ,,Omega''. Rozejrzała się jeszcze raz po mieszkaniu i spojrzała na mnie smutno.
- Wrócisz tu jeszcze nie raz!- zapewniłem ją.
Szczęśliwa suka wybiegła za mną z jaskini. Po chwili przestaliśmy biec i dalszą drogę spacerowaliśmy oglądając krajobrazy. Akurat padał śnieg. Nie była to śnieżyca, padało spokojnie. Płatki śniegu spadały na nasze nosy po czym od razu się rozpływały. Co chwila ocierałem łapą nos. Nie lubiłem tego uczucia. Za to Omedze to nie przeszkadzało. W końcu doszliśmy do jej nowej jaskini. Zanim weszliśmy do środka zaczepiłem przed wejściem tabliczkę z imieniem suczki. Zanim się obejrzałem Omega oglądała dokładnie każdy kąt nowego domu. Usiadłem w kącie.
- Podoba ci się?- zapytałem.
- Jasne!- szczeknęła.
- Może nie jest tak wielka i śliczna jak moja.. Ale może być.- dumnie wypiąłem pierś.
Omega? xD
niedziela, 4 grudnia 2016
Od Omegi- CD opowiadania Jocker'a
Pokręcił szybko głową.
-Nie! Wszystko okej.
Dziwny pies. Kretyński móżdżek... Zaczęłam zwiedzać jego jaskinię. Była naprawdę śliczna! W sekundzie moje łapy się rozmroziły. Uśmiechnęłam się.
-Jakie masz stanowisko... Oprócz Alfy?-spytałam. Poruszył ogonem.
-Morderca-powiedział odważnie.
-Tak samo jak ja, co zresztą wiesz-zaśmiałam się.
Joks? Sorry, że krótkie :V
Od Jocker'a- CD opowiadania Omegi
- Przepraszam..- podrapałem się za uchem.
- Nic się nie stało.- puściła mi oczko.- To co może teraz skoczymy na jakiś spacer? Tylko błagam bez zanudzania. Jak przyjaciele.
- Już przyjaciele?- zaśmiałem się.- Czemu nie.
Ruszyłem się w końcu. Nasze.. to znaczy przynajmniej moje łapy zamarzły od długiego stania w śniegu bez ruchu. Przez połowę drogi kulałem. Omega zatrzymała się i spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
- Łapy mi trochę zamarzły.- zaśmiałem się.
- Mi też.- potrząsnęła przednimi łapami.
- Może pójdziemy ogrzać się do mojej jaskini zanim będziemy kontynuować spacer.- zaproponowałem.
- Świetny pomysł.- posłała mi miłe spojrzenie.
W połowie drogi przypomniałem sobie że nie zdążyłem posprzątać mojej wielkiej jaskini przed 'odnowieniem'. Złapałem się za głowę lecz Omega tego nie zobaczyła. Podeszliśmy jeszcze trochę aż stanęliśmy przed moją jaskinią. Omega powoli do niej weszła. Ja stałem na zewnątrz i zakrywałem sobie łapami oczy. Nagle usłyszałem krzyk. No pięknie...
Omega?
Od Anubisa - CD Anastasi
- Wilki...Wrogowie...Na...Tutaj...- Wyjęczałem i odpłynąłem.
~*~
Obudziłem się..Chyba w jaskini lekarza. Biały sufit, przez co dostałem zawrotów głowy. Wziąłem głęboki oddech, i obróciłem pyszczek. Na stołku obok siedziała roztrzęsiona Ann.
- Żyjesz? - Uśmiechnęła się lekko. Przymknąłem oczy, a na mój pysk wpłynął uśmieszek.
- Chyba tak. - Wymruczałem. Przypomniała mi się walka z wilkami, więc odruchowo podniosłem się aby spojrzeć na ranę. Ból przeszywał mnie całkowicie. Próbowałem się podnieść, ale Anastasia przycisnęła mnie łapą do poduszki.
- Nie wstawaj wojowniku. - Zaśmiała się. - Jeszcze się nie zagoiła.
Położyłem uszy po sobie.
- Zaatakowały mnie dwa wilki. Jednego przewróciłem, ale w tym czasie drugi uczepił się mojego boku. Przewróciłem się na bok, a ten chwycił mnie za szyję. Udusiłby mnie, gdyby nie jeleń. Wbiegł prosto na wilki, ale nie zauważył mnie i nadzwyczajnie stanął na mojej ranie. Krzyknąłem z bólu a ten podskoczył i uciekł. Ledwo tu przyszedłem....
- Leż...Musisz odpo..- Mówiła, ale wtrąciłem się.
- Nie będę odpoczywał, jestem twardym facetem. - Mruknąłem i próbowałem się podnieść, ale ona znów przycisnęła mnie do poduszki.
Anastasia?
Od Anastasi – CD opowiadania Anubisa
Anubis?
Od Anubisa - CD opowiadania Anastasi
~*~
Złote promienie wdarły się przez wejście do jaskini i oświeciły mój pyszczek. Leniwie obróciłem się na drugi bok aby uniknąć światła. Położyłem łapę na głowę, i westchnąłem. Zaczął się kolejny dzień, ciekawe co dziś się mi przytrafi? Podniosłem się z podłogi i rozciągnąłem. Słońce dopiero wyłaniało się zza horyzontu. Rozejrzałem się po jaskini. Anastasia jeszcze smacznie spała na swoim legowisku, podejrzewam, że nie wstaje o tak wczesnych porach. Przetarłem łapą oczy i wolnym, cichym krokiem wyszedłem z jaskini.
Anastasio?
Od Carnivore'a
- W porządku z tobą? - spytała jakaś czarna suczka.
Przyjrzałem jej się dokładnie.
- Niezbyt.
Michelle Renn?
Od Anastasi – CD opowiadania Anubisa
Anubis skończył wiązać mój bandaż i spokojnie usiadł obok mnie. Zapewne miał zamiar wygłosić jakąś litanię odnośnie odpoczynku i nie ruszania się z jaskini przez kilka dni, więc nim jeszcze otworzył pysk, powiedziałam:
– Teraz jest już naprawdę w porządku. Daruj sobie całą listę zaleceń co do mojej osoby. Poradzę sobie.
Rzucił mi ostre spojrzenie, kręcąc głową.
– Gdy ostatnim razem powiedziałaś, że sobie poradzisz, chwilę później leżałaś w śniegu, jęcząc z bólu. Myślisz, że teraz sobie pójdę? Nie ma mowy. – Najzwyczajniej w świecie położył się, tym samym niemo pokazując mi, że mam brać jego słowa na poważnie. Westchnęłam i zerknęłam na wyjście z jaskini. Za nim było już ciemno, zapadła noc. Mój pierwszy dzień w sforze dobiegł końca.
Anubis? Taki bezwen trochę
Od Omegi- CD opowiadania Jocker'a
-Wiem, co czujesz, kretynie! Chcesz znać moją historię?! Przeze mnie wybili całą sforę, zabili mi ojca, a matka porzuciła mnie i mojego brata! Musieliśmy radzić sobie sami, na ulicy, wśród ludzi. Kiedy zachorował, podjęłam najważniejszą decyzję i go opuściłam...! A teraz muszę być tutaj i kłócić się z tobą, czyja historia jest gorsza!-warczalam. Joker przymknąl się. Nagle poczułam z tym psem wspólny język. Zdałam sobie sprawę, jak bardzo nasze historie były podobne. Matka nas porzuciła, ojciec został zabity... Rodzeństwo zginęło... Czułam, że oboje możemy się nawet zaprzyjaźnić... Westchnęłam.-Oboje przeżyliśmy wiele, więc po co się kłócić, Joker? Jak już mówiłam... Wiem co czujesz, kretyni móżdżku.
Uśmiechnęłam się do psa.
Jocker? Z telefonu *-*
Od Anubisa - CD Anastasi
- Przyznam ci, jesteś świetną aktorką, ale uwierz mi, sama sobie nie poradzisz. - Mruknąłem i chwyciłem za jej zdrową łapę aby ją podnieść. - Chodź.
Musiała się w końcu zgodzić, jestem zbyt uparty, nie zostawię jej tak tutaj. Ruszyliśmy wolnym krokiem w stronę jaskini Anastasi. Nasza podróż była strasznie nudna, panowała nienaruszona cisza. Chciałem się do niej odezwać, ale gdy tylko otwierałem pysk, czułem jakąś gulę w gardle przez co nie mogłem nic powiedzieć. Fajnie, tak ma się zacząć nasza znajomość? Może ten spacer był jednak złym pomysłem ? Ehh...Doszliśmy powoli do jaskini Ann. Położyłem ją na legowisku, i zacząłem szperać po szafkach w poszukiwaniu bandaża.
- Nie wiem czy mam bandaże, sprawdź w tamtej szafce. - Jęknęła i wskazała zdrową łapą na półkę. Otworzyłem ją, i wyciągnąłem bandaż. Na szczęście tam był. Podszedłem do Anastasi i zacząłem powoli obwijać jej łapę. Próbowałem robić to delikatnie, tak, aby jej mocniej nie zranić.
Anastasio?
Od Jocker'a- CD opowiadania Omegi
- A więc tak..- Zacząłem niepewnie.- Założycielem tej sfory był mój ojciec Mashine. Nie założył jej jednak sam. Miał przyjaciela niczym brata. Poznali się w dzieciństwie gdy ich rodziny zginęły albo zostawiły ich. Tym przyjacielem był Loki. Wspólnie znaleźli i zajęli te tereny. Stopniowo dołączały do nas psy z odległych zakamarków świata. Aż nagle pojawiła się śnieżnobiała suka- Aceland. Szybko zaprzyjaźniła się z ojcem po czym spodobali się sobie. Zostali małżeństwem. Niedługo po ślubie urodziłem się ja i moje rodzeństwo. Suzzie, Quiet, Ferraro... Kochałem swoje rodzeństwo. Niestety Quiet i Ferraro zginęli a Suzzie poszła szukać nowej sfory. Tak samo mama. Znudziła się tatą i zostawiła nas wszystkich bez słowa. To był dla wszystkich mocny cios. A co do dalszej historii.. Była walka. Nawet dwie. Pierwsza nie była tak tragiczna jak druga.. Upiory z zamku Lerqua. Ustaliliśmy walkę. To była bitwa o nasze tereny. Nasi sojusznicy nawet przybyli nam pomóc. Niestety w tej ostatecznej walce zginął ktoś godny, kochany... Mój ojciec- Mashine.. zaufany samiec Alfa. Wszyscy go opłakiwaliśmy ale najbardziej ja i Loki. Po chwili wszyscy się przyzwyczajali do żałobnej atmosfery w sforze. Psy kolejno zaczęły odchodzić twierdząc że nie dam rady władać sforą. Przez to straciłem szansę na lepszą przyszłość. Na szczęście został Castiel. To jakaś tam rodzina Lokiego i przyjaciel taty. On pomógł mi dojść do siebie ale zostaliśmy sami. Potem doszliście wy. Teraz naprawdę wierzę że wszystko wróci do normy. Mimo iż taty tu nie ma ja sobie poradzę...
- No to nawaliłeś..- stwierdziła Omega.
Nawaliłem? Co ona powiedziała?! Ja się powstrzymuje od wybuchnięcia płaczem, wspominam dzieje sfory a ona mnie o to oskarża? Koniec tego.
- Słuchaj- warknąłem i podsunąłem się do niej tak blisko że czuliśmy swoje oddechy.- Nie wiem jak wygląda twoje życie, nie znam cię dokładnie, ale moje życie rozsypało się tuż po odejściu mojej mamy! Czyli praktycznie od dziecka. Musiałem starać się o wszystko, dbać. Tysiąc razy byłem na skraju załamania nerwowego. To nie jest takie proste jak ci się wydaje!
Omega? ;p
sobota, 3 grudnia 2016
Nowa suczka - Silence, Nowy pies - Phoenix
Ksywka: Często używano tu skrótów Lence, jednakże samej suce przypominało to określenie ludzkich kończyn. Zdarzy się, iż zostanie nazwana Silą.
Głos: Kehlani
Rasa: Typowy mieszaniec, chociaż sporo w niej Husky'ego oraz Owczarka.
Wiek: Dwa lata. Jest naprawdę młodziutka, co zresztą widać.
Płeć: Jeżeli wygląd Cię zmylił, wyższe punkty potwierdzą - Silence to suczka.
Stanowisko: Objęła stanowisko pani Psycholog, mimo tego, że sama takowego potrzebuje.
Rodzina:
⦁ Matka [Lemon Taste] - zawsze czuła do niej coś, co można podpisać pod typową, szczenięcą miłość. Suka odeszła w dosyć młodym wieku, bez żadnego pożegnania.
⦁ Ojciec [Ares] - Nie zdążyła go poznać, z niewiadomych powodów opuścił ją jeszcze przed Lemon, chociaż już wtedy Silence była odporna na tego typu wstrząs.
⦁ Brat [Nanako] - Czarny samiec zawsze pozostawał w jej oczach dosyć oschłym szczeniakiem, co całkowicie spełniało jej wymagania. Do tej pory uważa go za godnego uwagi.
Partner: Nie, chociaż niejednokrotnie odpierała sugestie tego typu.
Charakter: Silence to odzwierciedlenie mrocznych charakterów z nadszarpaną psychiką, zmniejszonym poziomem normalności oraz pogmatwanymi, odskakującymi od ustalanych norm myślami, które jednak mają w sobie cząstkę nieomylnego geniusza. Jeszcze tego nie rozwikłałeś, prawda? Jest zwyczajną wariatką, bezpowrotnie postradała zmysły w szczenięcych latach, jej szaleństwo aż bije po oczach. Jesteś zdziwiony, jednak to nic złego - sprawia pozory chłodnej, pospolitej obywatelki, którą nigdy nie była. Ponadprzeciętna inteligencja, umiejętność manipulacji, władanie kilkoma językami - to wszystko pozwala jej na to, aby bez problemu wtapiać się w tło, rozproszyć wśród innych. Jest nieobliczalna, jak zresztą przystało na szaleńca. Szukasz spokojnej, uprzejmej osobistości, która ma swoje życie pod całkowitą kontrolą? Zawróć, zejdź na inną ścieżkę, odwróć się plecami do kogoś takiego, jak ona. Jeśli spotkałeś kiedyś kogoś szalonego, stań do niej przodem: pozwól, że Silence pokaże Ci cały świat, ukaże chociaż odrobinę swojego szaleństwa. Dopiero wtem powiedz, iż znasz prawdziwą wariatkę, sukę z postradanymi zmysłami, obłąkaną do maksymalnego stopnia. Zawsze chciała ukazywać to, jaka jest naprawdę, wywlec wewnętrzne głosy na zewnątrz - a jednak, zmusza się do tego, aby ukrywać całe swoje szaleństwo za osłoną utworzoną z pięknym, szerokim uśmieszkiem. Ból równa się u niej z radością, nie wykończysz jej w ten sposób, chociaż możesz śmiało próbować. Pozwól jej zeskoczyć z dachu niskiej komórki, a już za godzinę będziesz obserwował nagłówki o tym, że ktoś starał się zeskoczyć z wieży Eiffle'a. Pokaż, jak przeciąć kawałek żytniej bułki, jutrzejszego dnia bądź świadkiem, jak robi to samo ze swoją kończyną: postaraj się donieść o jej ciężkim przypadku do psychologa, wkrótce patrz z niemałym podziwem, jak manipuluje samą panią doktor. Własne zdanie? Nie znajdziesz tego przy niej. Zawsze zrobisz to, czego chce, kiedy chce i jak chce. Uwielbia wyzwania, w czym pomaga jej śmiałość. Cięty język w codziennym życiu to norma: nieobliczalność, może nawet ta zmienność? A proszę bardzo, i to jeszcze w jakim zdumiewającym stylu. Dzisiaj morderczyni, jutro pomocnica klauna, bo przecież to właśnie najbardziej szaleni ludzie są najlepsi, prawda?
Historia: Opowieść o jej wczesnym życiu nie jest szczególnie ciekawa, jednak nie można powiedzieć, iż ta jest nudna. Silence narodziła się na w malutkim, znanym z wielu paranormalnych zjawisk miasteczku, które zresztą trudno było określić jako miasto, nawet jako jedno z najmniejszych - jego ludność nie przekraczała bowiem liczby siedemnastu. Dlaczego nigdy, przenigdy nie wyszła ona poza tę liczbę? Ktoś tak przeciętny jak owa niebieskooka suka nie mógł się tego dowiedzieć. Wiedzę o takim nieprawdopodobnym zjawisku posiadali nieliczni obywatele podmiejskiej części kraju, toteż to właśnie oni byli rozchwytywani przez delegację dziennikarzy. W licznych odwiedzinach powtarzał się jednak pewien schemat - każdy człowiek wychodził z mieszkania poinformowanych z zaklejonymi ustami, niejedni posiadali na swoim ciele kilka tatuaży upodobnionych do tych, którymi były zaszczycone psy z prestiżowej hodowli. Młoda już od dzieciństwa pałała ciekawością do tego miejsca, a przeczytanie kilkunastu artykułów o zagadkowych zgonach w okolicy owych rezydencji nie zraziło jej do tego, aby przyjrzeć się bliżej tajemnicy. Poznała ją szybciej, niż ktokolwiek inny - w dodatku udało jej się uciec z objęć bezlitosnej śmierci. Kiedy powróciła do rodzinnego mieszkania z tuzinem nowych informacji, nie miała pojęcia, jak też zareagują członkowie jej rodziny: a przynajmniej nie wiedziała, że urządzą jej takie piekło.
Może wydawać się śmieszne to, iż jej imię nawiązywało do tego, co powinna robić, czyli zachowywać bezwzględną ciszę. Oczywiście, ta jako młoda samica nie potrafiła zrozumieć, że w ich obecności lepiej milczeć i otrzymywała to, co według opiekunów było dobrą, sprawiedliwą karą. Gwałcona, bita i sponiewierana jak pasożyt udała się w poszukiwaniu jakiegokolwiek schronu i najprawdopodobniej znalazła go właśnie na terenach SPU. Ma dziwne przeczucie, iż chociaż tutaj jej fascynację przyjmą z obojętnością, bez agresji, ale i dużego zainteresowania.
Upomnienia: Nieco paradoksalne w stosunku do tego, jaka jest groźna - 0/4.
Kontakt: Yoghurt. | chesterwayo@gmail.com
Imię: Możliwym jest, że zdziwisz się, gdy przedstawię Ci miano tego jakże uroczego, puszystego psa. Możliwe jest także, iż od samego początku będziesz wiedział, jak się zwie, przypasujesz do niego prawidłowe imię. Osobiście wątpię w tę drugą opcję - poznaj Phoenixa.
Ksywka: Znany również jako Nix, Phoe czy angielski telefon, Phone.
Głos: Years & Years
Rasa: Nietypowa rasa w sforze, czyli Fiński Lapphund.
Wiek: Trzy lata, całkiem niedawno wkroczył w dorosłość.
Płeć: Owa słodzinka ma zaszczyt być samcem, psem czy psiakiem.
Stanowisko: Strzeże i chroni północnej części SPU jako Wojownik Północny.
Rodzina: Już w pierwszych miesiącach swego żywota został adoptowany przez jedną z angielskich rodzin. Zapamiętał jedynie ich imiona - dwie piękne, przybrane siostrzyczki, czyli Mavis oraz Eveline, kilku starszych braci, znanych jako Aaron, Manchester, Dudley oraz Sean i opiekun całej paczki - dusza towarzystwa, nakrapiana piękność o imieniu Layla.
Partner: Niee, na razie nikogo nie ma, chociaż kto wie - serce nie sługa.
Charakter: Przede wszystkim - Phoenix jest jednym z najmilszych bohaterów, ratujących świat przed mrokiem, nieustannie zwalczanym złem. Jest, był i zawsze będzie zwykłym, pospolitym psem, który może wyróżniać się jedynie pogodą ducha. Potrafi uważnie słuchać, zachowuje spokój nawet w sytuacjach, w których naprawdę o owy spokój trudno. Można go uznać za wyjątkowo wrażliwego, co w rzeczywistości naprawdę ma jakieś odzwierciedlenie. Wie, jak komuś pomóc, potrafi wesprzeć w trudnych chwilach, a pokłady współczucia nigdy się w nim nie wyczerpują. Wobec siebie dosyć krytyczny, stawia poprzeczki najwyżej, jak to tylko możliwe. Jego samoocena zazwyczaj stanowi jedynie połowę tego, co można u niego dostrzec; Nix to pies skromny i to właśnie on prawi komplementy, zamiast po prostu je odbierać. Cierpliwy, ma świadomość tego, że ktoś mógł postąpić źle - zawsze daje drugą szansę, którą naprawdę łatwo zaprzepaścić. Pierwszy wyciągnie łapę w stronę wroga, jednak nie brakuje mi waleczności; w każdej możliwej okazji biegnie tylko po to, żeby stoczyć bitwę, obronić kogoś przed ciosem sprawiedliwości. Wspaniały opiekun, nie dba o siebie.. Troszczy się poplecznikami, podopiecznymi, wybacza w błyskawicznym tempie.
Historia: Namiastka przeszłości Phoenixa została już nadszarpnięta, aczkolwiek nie zaszkodzi tego trochę rozwinąć. Urodził się w zapomnianej przez większość ludzi wioskę, która była jego miejscem zamieszkania tylko przez kilka miesięcy - później został adoptowany, nie jasne jest, dlaczego tak właśnie się stało. Może uroczy syn był ciężarem dla młodej pary, może liczne piski były za głośne dla niedojrzałych rodziców? Tego akurat nie wie nikt, chociaż powinien. Ostatecznie adopcja skończyła się dla niego bardzo dobrze, gdyż dorósł w porządnej, szczęśliwej rodzinie, nie brakowało mu niczego. Nah, dobra, może jednej, drobnej sprawy - przygód. W sumie wychodzi z tego całkiem zabawny zbieg okoliczności - przyszedł na świat dzięki przygodzie i znalazł nowy azyl, czyli Sforę Psiego Uśmiechu.. właśnie dzięki niej.
Upomnienia: Obecnie zero na cztery, czas pokaże, co będzie dalej.
Kontakt: Yoghurt. | chesterwayo@gmail.com
Od Anastasi – CD opowiadania Anubisa
– Chętnie – powiedziałam więc, zdobywając się na lekki uśmiech, który pies odwzajemnił. – Idziemy w konkretne miejsce czy przed siebie?
– Przed siebie – oznajmił i wyrwał do przodu. Widać było, że był pełen energii. Dogoniłam go. Zaczęliśmy biec ramię w ramię. Zamierzałam coś powiedzieć, gdy nagle poczułam, jak moja łapa gwałtownie wbija się w cienką warstwę ziemi, a następnie wpada do dołka, zakrytego kupką liści. Uderzyłam nosem o ziemię. A mama tyle razy mówiła, bym uważała, jak chodzę i biegam!
Poczułam pulsujący ból w łapie. Powoli ją wyjęłam, instynktownie czując, jak Anubis się do mnie zbliża.
– Wszystko w porządku? – zapytał. Przyjrzałam się kończynie. Bardzo bolała i w dodatku puchła. Wiedziałam, co to znaczy. Skręcona.
– Tak, tak. – Zmusiłam się do uśmiechu. Nie byłam przyzwyczajona do okazywania innym słabości.
– Pokaż ją. – Nie dał się zwieść.
– Nie trzeba – odparłam, starając się przybrać niefrasobliwy ton głosu. Byłam dobrą aktorką... Ale on i tak mnie przejrzał. Nie zdążyłam zareagować, gdy niezbyt delikatnie chwycił mnie za łapę.
– Ał! – syknęłam, zaciskając z bólu zęby. Nie odpowiedział, tylko przyjrzał się kończynie.
– Ana, ona jest skręcona – oznajmił spokojnie.
– Poradzę sobie.
– Chodźmy do lekarza. – Nie poddawał się.
– Tak się składa, że obecnie nie mamy lekarza – rzekłam i starałam się dumnie odejść. Cóż... Źle postawiłam łapę, z bólu pociemniało mi w oczach i oczywiście wywróciłam się do przodu, znów na nos.
– Tak, na pewno sobie poradzisz. – Usłyszałam sarkastyczną odpowiedź. W odpowiedzi tylko jęknęłam.
Anubis?
Od Omegi
***
Joker nie potrafi oprowadzać, to trzeba przyznać. Za wszelką cenę próbował omówić każdy teren sfory.
-Joker, błagam. Nie mam na to czasu-ziewnęłam. Zgromił mnie wzrokiem.
-A co ci czas zajmuje?-zapytał.
-Bycie mordercą, na przykład-mruknęłam oskarżycielsko. Przewrócił oczami.
-No dobrze, a czy historia sfory cię interesuje?-spytał donośnym głosem. Zastanowiłam się.
-Z pewnością jest to o wiele ciekawsze niż słuchanie o cholernych krajobrazach-warknęłam w jego stronę. Kolejny raz samiec przewrócił oczami.
-Sfora działa od większej ilości czasu, niż myślisz, Omega-powiedział. Spojrzałam na niego zaciekawiona.
-Mów dalej.
Joker? :V
Od Anubisa - CD Anastasi
-Wchodźmy. - Postanowiłem i weszliśmy do jaskini. Alfa przywitał mnie ciepło, pozwolił zostać, na szczęście... Po uzgodnieniu wszystkiego, podpisaniu kilka papierków wyszedłem razem z Anastasią z jaskini. Myślałem, że dobrym pomysłem byłby spacer po terenach.
-Anastasio, nie chciałbym ci zawracać głowy i nie obrażę się jeśli się nie zgodzisz ale.. Wybierzesz się ze mną na spacer?
Anastasio?
Od Anastasi – CD opowiadania Anubisa
– I wtedy wpadłem na ciebie – rzekł, kończąc swoją opowieść. – A jak wyglądało twoje życie?
Milczałam przez chwilę. Nadal nie wiedziałam, czy mogę zaufać psu, jednak z każdą minutą moja sympatia do niego rosła. Postanowiłam odpowiedzieć na jego pytanie.
– Urodziłam się w hodowli – zaczęłam. – Miałam ukochanych właścicieli, rodziców, rodzeństwo. Moje życie było usłane różami, jeśli można to tak ująć. Byliśmy rozpieszczani, jednak odbywaliśmy też różne lekcje, które kształciły nasze charaktery. Byłam chlubą hodowli, bo najlepiej przyswajałam wiedzę. Nie dziwota więc, że jako pierwsza trafiłam do nowego domu. Pokochałam swoich właścicieli, a oni mnie, ale mieli jedną wadę. Brak ruchu. Prowadzili siedzący tryb życia, a ja musiałam jakoś zużywać swoją energię – westchnęłam. Anubis słuchał mnie uważnie. – Gdy skończyłam rok, uznali, że jestem dla nich problemem, bo potrzebuję za dużo ruchu. Oddali mnie do schroniska, gdzie spędziłam kolejny rok, a przy nadarzającej się okazji uciekłam i po kilku tygodniach natrafiłam na tę sforę. Jocker mnie przyjął i mianował Betą, swoją zastępczynią. Nie jest to zbyt oryginalna historia – zaśmiałam się bez cienia wesołości.
– Najważniejsze jest to, że w końcu los się do ciebie uśmiechnął – powiedział optymistycznie Anubis. Nie mogłam go nie lubić.
– Chyba tak – zgodziłam się. Byliśmy już prawie na miejscu.
– Czemu masz takie oczy? – zapytał nagle.
– To nazywa się heterochromia, czyli różnobarwność tęczówki – wyjaśniłam spokojnie, z lekkim uśmiechem. Stanęliśmy przed jaskinią Alf. – Gotowy?
Anubis?
Od Carnivore'a
Ktosiu?
Nowa suka - Sakura!
Imię: Imię bardzo przypadło do gustu suce, która je nosi. Piękne imię, które nadała jej matka brzmi S(iusiake)akura.Ksywka: Nie posiada za wiele pseudonimów, jak i skrótów. Jedynym który ma jest Sakurcia. Jest przyjemny dla ucha i bardzo przypadł jej do gustu.
Głos: Raon Lee
Rasa: Jest mieszańcem. Jednak wyglądem bardziej przypomina Guren, czyli Owczarka Szwajcarskiego.
Wiek: 2 lata. Młoda, jednak wystarczająco odpowiedzialna.
Płeć: Suka. Jakżeby inaczej.
Stanowisko: Od razu wiedziała, co chce w przyszłości robić. Od młodego szczeniaka uczyła się sztuk medycznych, aż w końcu mogła zostać mianowana Lekarzem. Jest również Gammą.
Rodzina:
♠ Matka [Guren] - Najlepsza suczka, matka i przyjaciółka dla Sakury. Sakurka była przed nią najbardziej otwarta i przez to Guren zostawiła w serduszku suczki największy ślad.
Charakter: Do opisania Sakury wystarczy jedno słowo - bezbarwna. Suka nie odczuwa zupełnie nic. Żadnej złości, smutku, żalu czy radości. Od młodego w jej gronie towarzyskim nie było psa od którego mogłaby pozyskać takie cechy jak m. in. empatia. Gdy dorosła stała się właśnie taką obojętną suką, bez uczuć. Możesz ją zaczepiać, wyzywać lub obrażać na inne sposoby; spłynie po niej to, jak po kaczce. Nie będzie na Ciebie zła. Rzucić może jedynie zgryźliwym tekstem. Wszystko przykrywa swoim słodkim, lecz ociekającym sztucznością uśmiechem. Ma go zawsze na pysku. Przybiera go też w sytuacjach, których nie wie co ma powiedzieć. Jej odpowiedzią na wszystkie pytania i oznajmienia jest właśnie owy uśmiech. Mimo że jest obojętna na zachowanie innych, zawsze pomoże. Nie trzeba jej posyłać, sama często z własnej woli udostępnia się na pomoc innym. Wszystko zrobi, bylebyś wytłumaczył jej co ma na celu ta praca. Próbuje być odpowiedzialna i w miarę poprawnie wykonywać swoją robotę.
Historia: Ah, historia Sakury zaczyna się daleko i dawno. Urodziła się z pierwszego i ostatniego miotu Guren i Kaia, którzy obejmowali posadę Gammy w ich rodzinnej sforze. Ojciec od szczeniaka przygotowywał ją oraz jej brata do objęcia przez któreś z nich posady młodego Gammy. Sakura jednak nie przejawiała jakichkolwiek chęci do tego stanowiska. Zawsze snuła się niczym cień po sforze, odkrywając i zajmując się ciekawszymi według niej robotami. W tamtej sforze zwyczajem była walka o wyższe posady. Dzień przed ową walką, Aoi oraz Sakura wybrali się na spacer, jako normalne, związane ze sobą rodzeństwo. Podczas tego spaceru, zdarzył się niefortunny wypadek, podczas którego na miejscu zginął Aoi. W sforze od razu o tym zahuczało, przez co Sakurę od razu kazano skazać na wygnanie. Wszyscy uważali, że sunia zrobiła to by zostać przyszłą Gammą. Po kłótni z ojcem opuściła sforę, błąkając się po lasach i łąkach, w końcu spotykając psa o imieniu Izaya. Początkowo ich kontakty były chłodne, jednak z dnia na dzień zaczęli bardziej się do siebie przywiązywać. Niestety ich kontakt się urwał, po tym jak Sakurka zażądała czegoś więcej od świata i podążyła dalej go poznawać. Suka nie wie co się z nim stało. Później, za pośrednictwem przemiłych Alf oraz Bet, dołączyła do SPU.
Upomnienia: DORIME. Zero.
Kontakt: Kordła ♥
Od Anubisa - CD Anastasi
- Cześć. - Przywitała się. - Jestem Anastasia.
- Anubis, bardzo mi miło. - Ukłoniłem się przed nią. Suczka rozejrzała się niepewnie, ale za chwilę spojrzała na mnie.
- Należysz do sfory? - Zastrzygła uszami.
- Niestety nie, ale strasznie chciałbym. - Spuściłem łeb.
- Oh, chciałabym Cię uświadomić, że właśnie przebywasz na terenie Sfory Psiego Uśmiechu. - Powiedziała. Sfora? Czy ona na prawdę powiedziała, że jest tu jakieś stado? Przepełniało mnie szczęście, ale czy alfy mnie przyjmą? Złapałem się jedną łapą za kark i oparłem o drzewo.
- Ugh, w takim razie...- Zacząłem. - Mogłabyś mnie zaprowadzić do Alf, Anastasio?
Suczka uśmiechnęła się podejrzliwie. Ile było takich przypadków, gdzie nowy członek spotykał alfę ? Po chwili suczka powiedziała mi że jest tu Betą, i z chęcią zaprowadzi mnie do alfy - Jockera. Poszliśmy razem do jaskini alf, po drodze rozmawiając o mojej podróży.
Anastasio?
Od Anastasi
Witamy nowego psa - Carnivore!
Ksywka : Psy z ulicy zwały go czasami złośliwie Karotek.
Głos : Starset
Rasa : Saluki
Wiek : 3 lata
Płeć : Pies
Stanowisko : Tropiący
Rodzina : Pamięta ich jak przez mgłę.
Partner : Brak ale nie ukrywa,ze liczy na znalezienie drugiej połówki.
Charakter : Carnivore jest urodzonym złodziejem. Na ulicy często musiał kraść jedzenie ludziom lub innym psom. Tak samo problemu nie sprawia mu kłamanie. Jest chytry i sprytny - potrafi wodzić za nos.Jednakże mimo tej niezbyt dobrze zachęcającej otoczki jest naprawdę miły i dobry. Po prostu czasami zachowuje się tak jak na ulicy bo tak nauczyło go życie i czasami nie odróżnia życia w sforze z życiem na ulicy.
Historia : Cóż urodził się na ulicy. Pewnie możecie uznać to za dziwne,że rasowy pies był wychowywany na ulicy ale tak jest. Rodziców prawie nie pamięta i nie wie co się z nimi stało. Nawet nie wiadomo skąd ma imię. Po prostu je dostał i już. Mieszkał więc w mieście z innymi bezdomnymi psami uciekając przed chyclami. Nie był przez nich lubiany ponieważ był rasowy. Aż w końcu pewnego dnia zobaczył pewnego psa którego tu jeszcze nie widział. Zaciekawiony poszedł za nim i tak strafił do Sofry Psiego Uśmiechu gdzie z radością został.
Upomnienia : 0/4
Kontakt : 4167asia /dybzuzanna@spoko.pl - email
Pies i Suczka należące do graczki Shairenn - Anubis i Michelle Renn!
Ksywka: Jedyną jego ksywką jest skrót "Anu", żadnych więcej nie toleruje.
Głos: Hozier
Rasa: Czarny Owczarek Niemiecki.
Wiek : 2,5 lat.
Płeć: Pies, z krwi i kości.
Stanowisko : Szpieg.
Rodzina: Brak.
Partner: Szuka.
Charakter: Anubis? Zawsze dla wszystkich był miły, przynajmniej stara się taki być. Jest mężny, odważny i przede wszystkim odpowiedzialny. To mądry i inteligentny pies. Lubi mieć rację, i pomimo tego że jest miły, zawsze wdrąży się w każdą kłótnię. Jego "ego" czasem się odzywa, w tedy umie kłócić się do momentu, kiedy już mu się znudzi. Nie cierpi przegrywać. Okej, Anubis jest przyjacielskim i towarzyskim psem, nigdy nikogo nie wyzywa, chyba że w myśli coś papla. Jest szczery i nie lubi kłamać. To romantyk, lubi zagadywać suczki. Jest kochliwym psem, ale przez to wiele razy jakaś suczka dała mu kosza...Jego serce jest kruche i wiele razy było złamane. Raczej jest ufny, i tego samego oczekuje od innych.
Historia: Urodził się w hodowli "Black Germans". Wiódł normalne życie, jednak został kupiony. Tam nie pomieszkał długo, w wieku dwóch lat został wyrzucony przy autostradzie. Właściciele jechali na wakacje, więc pozbyli się Anubisa. Podróżował, na początku dotarł do jednej sfory, gdzie poznał dwie wspaniałe suczki. Z jedną miał szczenięta, ale gdy zmarła Anu oddał dzieci do adopcji. Druga dowiadując się o tym że ma dzieci z inną, zerwała z nim i zostawiła go. Anubis ruszył w świat po więcej szczęścia. Druga sfora w której był, zaczęła wojnę po jego dołączeniu. Walczył u boku swoich znajomych, okazało się, że suczka którą kiedyś kochał jest w przeciwnej sforze, i musiał ją zabić. Po udanej wojnie, Anubis dołączył do Sfory Psiego Uśmiechu, i jego książka wciąż się pisze..
Upomnienia: 0/4
Kontakt: Shairenn
Imię: Przy narodzinach nadano jej wiele imion, dlatego historia nazw tej suczki jest bardzo długa i skomplikowana, ale możecie poznać tę tajemnicę. Otóż, na początku swojego życia, miała nazywać się Mich-Chan No Renn. Później jednak, imię przekształciło się w Michelle-Chan No Renn. Kiedy jednak suczka opuściła swój ojczysty kraj, zmieniła swoją nazwę na Michelle Renn. Od tamtej pory, zawsze i wszędzie przedstawia się jako Michelle Renn. Czasem komuś powie jak na prawdę się nazywa, ale woli trzymać to w tajemnicy, japońskie imię nie przypadło jej do gustu.
Ksywka: Imię Michelle można skracać na wiele sposobów, np. Mich, Michy (Miczi), Elle...Albo po prostu Renn, tak każdy na nią mówi.
Głos: P!nk
Rasa: Jest rasową suczką Owczarka Belgijskiego Groenendael'a.
Wiek: 3 lata.
Płeć: To stuprocentowa suczka. W każdym centymetrze, milimetrze, decymetrze i calu. Raczej nigdy nikt nie pomylił jej z psem.
Stanowisko: Morderca.
Rodzina: Brak.
Partner: Miała kiedyś wielu, ale od niedawna przestała szukać swojej drugiej połówki. Teraz odstawiła miłość i zauroczenia na boczny tor.
Charakter: Charakter tej suki zawsze jest niezrozumiały dla innych psów. Jednak cóż mam poradzić, że Mich jest taka a nie inna? Dobra, przygotujcie się do długiej lekturki. Otóż, Michelle to wesoła, rozgadana suczka. Zawsze ma świetny humor, nic nie jest w stanie zniszczyć jej dnia, jest tak, dopóki Michelle nie przestanie wierzyć w siebie. Dlaczego tak mówię? Renn ma silną wolę, zawsze w siebie wierzy, nigdy w nic nie wątpi. Właśnie dla tego, jest dobra w dopingu. No ale dobrze, przejdźmy dalej. Mich jest wybuchowa, szybko się denerwuje, ale i łatwo się ją uspokaja. Zawsze musi być w czymś pierwsza, jest strasznie ruchliwa i wszędzie jej pełno, czasem zachowuje się jak jakiś szczeniak. Pomimo tego, umie zachować poważną minę i zimną krew. Dobra, wszystko fajnie, Renn jest miła i w ogóle...Zaraz. Zaraz zaraz..Renn miła? Okej, zawsze jest wesoła i zabawna, ale to nie znaczy, że dla wszystkich jest miła. Właśnie nie, w tym sęk, że Renn potrafi być diabelnie wredna i chamska. Jednak nie zawsze ukazuje swoją prawdziwą naturę, czasem jest aniołkiem, a za chwilę istny szatan. Mich ma wiele masek, ale używa tylko jednej. No, nikt nie jest idealny, no nie? Na przykład, Mich umie kłamać, jest mistrzynią w kłamaniu, nikt nie umie wymyślić tak idealnego i niepozornego kłamstwa jak ona. Jest sarkastyczna, czasem arogancka i trochę nadgorliwa, ale przyzwyczaicie się. Jak już mówiłam o kłamstwach...Czasem jest szczera, ale to tylko w niektórych przypadkach. Zdarzy jej się nie dochować tajemnicy, jest taką przekupką, dużo gada, mało myśli, i przez to traci zaufanie innych, no ale nic na to nie poradzimy. Mich nie umie kontrolować siebie i swoich emocji, przez to czasem zdarza się jej myśleć na głos. Może być agresywna, bezczelna i obojętna, ale to wszystko robi pod jakimś wpływem, od tak nigdy nie zacznie cię wyzywać, musi mieć dobry powód. Nigdy nie ma problemów, szybko je rozwiązuje. Jest zaradna i inteligentna, mądra i piękna...Czego chcieć więcej?
Historia: Urodziła się w japonii. Nie mieszkała tam długo, postanowiła opuścić kraj. Uczestniczyła w wielu walkach, całe życie była samotna...Dołączyła do pierwszej sfory, ale nie umiała tam żyć. W końcu, odeszła od niej. Podróżowała długo, jej życie nie jest ciekawe. Wreszcie przyjęli ją do pewnej sfory, gdzie poznała swoją pierwszą miłość. Jednak ten nie odwzajemnił jej uczuć, a ona odeszła szukać szczęścia gdzieś indziej. W końcu znalazła SPU i tu została.
Upomnienia: 0/4
Kontakt: Shairenn
Powitajmy 'pierwszą' suczkę - Omega!
Ksywka: Najczęściej są to przezwiska typu Omedżi, Omedżka, Omi i Omiś.
Głos: Rachel Platten
Rasa: Husky Syberyjski z kroplą krwi wilka.
Wiek: Omega ma ok. 4 lat
Płeć: Pełnoprawna suka.
Stanowisko: Morderca, i koniec gadania :V
Rodzina: Nie pamięta swojej rodziny aż tak bardzo, aby wymieniać całe pokolenie Huskych Syberyjskich. Jej babcia to była czystej krwi śnieżna wilczyca, a dziadek to rodowodowy Husky Syberyjski. Matka wiele razy powtarzała ich imiona potomstwu: Artemis i Kaze. Kaze był pierwszym z dynastii husky, który postanowił zbuntować się i uciec od właściciela. Znalazł watahę, jedyną w okolicy i rozkochał w sobie swoją odwagą wilczycę Artemis. Z ich miłości zrodził się miot - Kappa, Dzeta i Sigma. Były to same suczki. Jednakże Yuki i Mizu zostały wilczycami, a w przypadku Sigmy wyraźnie było widać, że wdała się w Kaze'a. Gdy osiągnęła wiek 3 lat, opuściła rodzinną watahę i szukała sfory. Błądząc po świecie odnalazła jedną, z mnóstwem terenu i mądrze zarządzającym Alfą. Wkrótce odnalazła w sforze szczęście i miłość, Omikrona, również psa rasy Husky. Sigma urodziła bliźnięta - psa, którego nazwała Delta i suczkę, Omegę.
Partner: -
Charakter: O Omedze można powiedzieć tutaj bardzo dużo, ale jej prawdziwy charakter poznasz tak naprawdę dopiero w trakcie dłuższej wymiany zdań. Niestety jej charakter trzeba jakoś opisać... więc opiszę tutaj szczegóły. Omega jest przebiegłą suczką (z tego powodu w młodości miała przezwisko ,,Lisica'', ale to już jako ciekawostka). Dzięki jej przebiegłości, sprytu i zwinności mogła pozwolić sobie na posadę Dowódczyni Korpusu Zwiadowczego. Bycie Zwiadowcą to jest jej prawdziwa pasja. Omega uwielbia zakradać się i trochę podsłuchiwać, dlatego miejcie się na baczności, zdradzieckie kundle! Czasem Omega bywa wredna, a czasem nawet bardzo wredna... Delta mawiał, że to przez jej wilcze pochodzenie. Skoro już o wilkach mowa, to u tej suczki Husky często objawiają się dzikie instynkty. Wyje o północy do księżyca bez powodu... Tak, zdecydowanie widać, że jest potomkiem wilka. Omega zawsze była nieufna wobec nieznajomych i dalej jest. Jako Zwiadowczyni nauczyła się obserwować każdą istotę. Również jako ciekawostka podam, że suczka ta ma dziwny sentyment do zająców i broni je przed myśliwymi. Czasem nawet się zastanawia, czy tak jak one, nie zostać wegetarianką... Życie byłoby wtedy o wiele łatwiejsze! Wracając do tematu, gdy zdobędziesz już cenne zaufanie Omegi, zdobędziesz przyjaciółkę na całe życie. Jest to husky oddana i rzuciłaby się za tobą w ogień. Omega jest wielką marzycielką. Często, w czasie wolnym (a takich chwil w życiu Alfy jest naprawdę mało) kładzie się w kolorowych kwiatach na łące i marzy całkowicie o rzeczach oddalonych od rzeczywistości. Mimo, że na taką nie wygląda przy pierwszym spotkaniu, Omega jest optymistką i cieszy się z życia. Często opowiadania kawały, i chociaż suche, przez jej optymizm każdy się z nią śmieje.
Historia: Omega urodziła się w zupełnie innej sforze, z zupełnie innymi zwyczajami. Matka Sigma opiekowała się swoimi bliźnięta, Omegą i Deltą i nie spuszczała ich z oka, a ojciec Omikron pilnował ich dokładniej. Ich rodzina pełniła wysoką posadę w sforze, jednak wszystko się zmieniło jednego dnia, kiedy Omega była już trochę wyrośniętym szczenięciem. Omega, wraz z bratem Deltą, często przechadzała się po lesie, szukając przygód. Tego feralnego dnia, ona i Delta zapuścili się trochę głębiej w las, niż chcieli. Po jakimś czasie zabawy, orientując się w sytuacji, zaczęli szukać drogi powrotnej. Mityczne stworzenia mieszkające w lasach były jednak przeciwko nim. Nieświadomie zapuszczali się w las coraz głębiej i głębiej, aż ujrzeli przedziwne stado. Centaury, tak mówiła im matka. Okrutne stworzenia, które myślą tylko o imprezowaniu. Omega, jako odważna suczka, słuchając się w słowa matki, rzuciła się na centaura o bułanej maści, który okazał się przywódcą.
-Zabić! Wybić do ostatniego!
Cały czas suczka pamięta te słowa. Pędząc na oślep przez las, wrócili do sfory. Omega i Delta byli pewni, że są już bezpieczni, jednak centaury mieli inne plany. Urządzili masakrę w sforze. Zabili większość wojowników jak i przypadkowych psów. A na sam koniec zabili również Alfę sfory. Za swe czyny, Omega i jej rodzina została wyrzucona ze sfory przez żonę Alfy. Omikrona skazano na zabicie przez kata. Matka Sigma po wyrzuceniu odrzuciła swe młode, by szukać szczęścia w kolejnej sforze. Omega i Delta musieli poradzić sobie sami. Rozpoczęli własne życie, dziko. Błąkali się po ludzkich wsiach i miastach, kradli jedzenie ze sklepów. Gdyby nie to wszystko, prawdopodobnie zginęli by tak samo marnie jak Omikron. Radzili sobie 2 lata, do czasu choroby Delty. Omega nie wiedziała jak mu pomóc, nie była w końcu medykiem. Wiedziała, że jej brat umrze. Musiała zwrócić się o pomoc ludzi. Deltę zgarnął hycel, przed którym uciekali tyle lat. Omega podjęła najważniejszą w swoim życiu decyzję i zostawiła brata. Wiedziała, że kiedyś ucieknie i znowu będą razem. Suczka pałętała się przez dłuższy czas po świecie, aż w końcu odnalazła to, czego szukała. Sfora Psiego Uśmiechu, opuszczona przez psy... Dołączyła w szeregi Joker'a.
Upomnienia: 0/4
Kontakt: OmegaWolf (dawniej Szron30 :3)
Nowa suczka – beta Anastasia!
Wiek: Jest jeszcze młoda, ponieważ liczy sobie zaledwie 2 lata.
Płeć: Jeśli jeszcze nie zauważyłeś, to suczka.
Stanowisko: Beta, psycholog.
Rodzina:
• Isobel – matka.
• Elvis – ojciec.
• Miranda – siostra.
• Alexander – brat.
• Simon – brat.
Teoretycznie żyją i mają się dobrze. W praktyce jednak Ana nie ma z nimi kontaktu.
Partner: -
Charakter: Anastasia jest bardzo spokojną i dobrze ułożoną suczką. Brak jej porywczości, wszystko kalkuluje „na zimno”. Jest bardzo empatyczna, na pierwszym miejscu stawia innych, dopiero później siebie. Sprawnie rozwiązuje konflikty i zażegnuje spory. Jedną z jej pasji jest pływanie, uwielbia zanurzyć się w chłodnej wodzie i po prostu płynąć przed siebie, zapominając o wszystkim wokół. To marzycielka, czasem potrafi zamyślić się i „zawiesić”. W kontaktach z innymi na początku jest ostrożna, ale wbrew pozorom, łatwo można zdobyć jej zaufanie. Niestety równie łatwo jest je stracić. Uczucia takie jak ból i smutek zazwyczaj ukrywa, to nawyk, którego nauczyła się w schronisku. Mimo tego, że jest delikatna jak kwiat, potrafi wykazać się odwagą. Jeśli ktoś będzie potrzebował pomocy, po prostu rzuci mu się na ratunek, nie zważając na to, jak przykre mogą być dla niej konsekwencje. To chyba jedyna sytuacja, w której wcześniej nie przemyśli dokładniej swojego ruchu. Stara się ukrywać to, że jej na kimś zależy, bo boi się odrzucenia i bólu, który się z nim wiąże. Cechuje ją też duży iloraz inteligencji, lubi zagadki, dzięki którym może sprawdzić swoją wiedzę. Nie jest ani optymistką, ani pesymistką, tylko po prostu realistką.
Historia: Jej historia nie jest zbyt oryginalna i zapewne przytrafiła się wielu psom przed nią. Urodziła się w znanej hodowli psów rasy Siberian Husky i tam dorastała razem z rodzicami i rodzeństwem. Te czasy wspomina szczęśliwie. Nie szczędzono jej przyjemności, jednak przy tym uczyli ją kultury osobistej i tym podobnych. Anastasia szybko przyswajała nową wiedzę. Była chlubą hodowli. Gdy miała niespełna dwa miesiące, ludzie zaczęli przychodzić i oglądać ją oraz jej rodzeństwo. Szybko znalazła dom, kupili ją godni zaufania ludzie. Pierwsze miesiące pobytu u nich minęły całkiem dobrze. Dopiero później, gdy już ukończyła rok, wszystko zaczęło się psuć. Jak każdy przedstawiciel swojej rasy, potrzebowała dużo ruchu, co niezbyt odpowiadało jej właścicielom, którzy byli raczej ludźmi prowadzącymi siedzący tryb życia. Obecność energicznej suczki dawała im się we znaki, tak, jak jej ciągłe nieme prośby o spacer. W końcu, uznając, że nie dadzą rady utrzymywać zwierzęcia, oddali ją do schroniska. Na początku Ana była przerażona. Tyle obcych psów w jednym miejscu! Dopiero później zapoznała się z wieloma z nich, a oni wytłumaczyli jej, że są w schronisku, czyli w miejscu, gdzie znajdują się niechciane zwierzęta. Suczka długo nie mogła poradzić sobie ze świadomością, że jest niechciana, że nikomu na niej nie zależy. Dopiero później nauczyła się z tym żyć. Gdy miała dwa lata, nadarzyła się jej szansa na ucieczkę. Wolontariusz przez przypadek nie domknął drzwi od jej klatki, która, tak jak reszta, znajdowała się na zewnątrz. Akurat wtedy brama wjazdowa była otwarta, więc Anastasia skorzystała z okazji i szybko czmychnęła, nim ktokolwiek zdążył ją zauważyć. Następnie przez kilka tygodni wędrowała na północ, aż w końcu natrafiła na Sforę Psiego Uśmiechu. Postanowiła w niej zostać, a Jocker mianował ją Betą.
Upomnienia: 0/4
Kontakt: ♥♥♥Tommy♥♥♥ | pretty-little-woman-blog@wp.pl
Cześć...
Dlatego.. Uroczyście? Pragnę ogłosić że sfora. Kochane SPU zostaje odnowione. Mashine powraca duchem a Jocker osobą. Jeszcze przed świętami SPU zmieni wygląd i zrobimy konkurs. Mam nadzieję że tym razem wiele osób się na niego zgłosi. Sfora Psiego Uśmiechu jest dla mnie bardzo ważna i nigdy bym jej nie zawiesiła. Przepraszam jeszcze raz i...
Ps: Wszystkie psy ze sfory zostaną usunięte więc proszę o wysyłanie nowych formularzy.
sobota, 8 października 2016
Od Castiela - CD opowiadania Jockera
- TAK! To ja - powiedział entuzjastycznie posyłając mi uśmiech, a nieświeże powietrze z jego paszczy uderzyło mnie po nosie.
- Co się stało? Gdzie byłeś tyle czasu? - spytałem lekko podnosząc ton głosu, jednak nadal panowałem nad emocjami, na tyle, aby być w stanie w sekundę z powrotem przyjąć obojętny wyraz twarzy.
- O to samo mógłbym spytać ciebie - mruknął, przekręcając łeb w prawo, by wbić wzrok w odległy obiekt z takim uporem, żeby aż skłonić mnie do zrobienia tego samego.
Nie potrafiłem zinterpretować jego słów we właściwy sposób. Mówiąc to miał na myśli, albo to, że się nim nie zainteresowałem, albo ktoś doniósł mu o mojej aktywności w życiu publicznym sfory zmniejszonej do dosłownie kilku interakcji w ostatnim miesiącu. On wyparował na pół roku, ja na kilka tygodni i już jest afera? Nie, na pewno chodziło mu o to pierwsze.
- Nie chciałem zawracać ci głowy - powiedziałem, zmuszając go do spojrzenia na mnie. - Słuchaj, przewyższasz mnie rangą i skoro zniknąłeś, miałeś ku temu powody, a ja nie chciałem ci przeszkadzać. Przepraszam, rzeczywiście powinienem bardziej zwracać uwagę na to, co się z tobą dzieje. Jednak sądziłem, że masz jakichś przyjaciół, którzy...
- Przyjaciół mówisz... - przerwał mi i nagle posmutniał. - No tak... Sądziłem, że ty... Że my... Nieważne, to ja przepraszam. Pójdę już.
Odwrócił się, zrobił krok naprzód lecz jego łapy zatrzęsły się pod ciężarem ciała i poleciał do przodu zanim zdążyłem do niego dobiec. Podniosłem go i przytrzymałem dopóki odzyskał równowagę.
- Kiedy ostatnio jadłeś? - spytałem, patrząc z niepokojem na mocno wyodrębnione żebra.
- Nie mam pojęcia ile czasu minęło...
- Chodź, mam resztki z obiadu... Dojdziesz sam?
Kiwnął łbem.
Jocker niezgrabnie usiadł w rzece, tak że poziom wody sięgał mu mniej więcej do pępka, a linia wody rytmicznie obijała mu się o brzuch, natomiast ja zacząłem delikatnie zmywać z niego brud. Było to coś nowego również dla mnie, ponieważ do tej pory nie miałem żadnego kontaktu fizycznego z innymi psami, pomijając przytulenie się do Lokiego i Suzzie pierwszego dnia w sforze. Loki sam z siebie mnie nie przytulał, nawet nie klepał po łbie, jak to bywa w normalnych rodzinach, gdzie dorośli troszczą się o swoje młode. Nie, że się o mnie nie troszczył. Troszczył się. Na odległość. Zatem dotykanie kogoś innego niż siebie i potencjalnego obiadu było czymś innym oraz dziwnym.
- Jeszcze raz przepraszam za kłopot - przerwał moje rozmyślania Jocker. - Naprawdę nie musisz tego robić.
Nie odpowiedziałem. Nie bardzo wiedziałem jak, jako że wszystko co powiedział, było prawdą.
- A co z twoją rodziną? - zmieniłem temat. - Przez ten czas nawet do ciebie nie zajrzeli?
- Suzzie tak, ale dni mijały... przynajmniej tak sądzę, bo nie patrzyłem na to co się dzieje na zewnątrz, a ona zniknęła. Miała mnie dosyć i trudno jej się dziwić. Sam siebie miałem dosyć.
Więc problem był poważny. Nie mogłem go tak zostawić samego, bo jeszcze tego by brakowało, żeby sobie coś zrobił, ale z drugiej strony (o zgrozo!) nie chciałem go zostawić, bo (O ZGROZO!) zaczynałem go lubić, chociaż wiedziałem, że to nieodpowiednie. Nie powinienem lubić nikogo, bo tylko w taki sposób uchronię się od cierpienia i uzależnienia od kogoś.
- Zamieszkaj ze mną - zaproponowałem tak swobodnie, jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie. - Mam sporo miejsca, pomieścimy się.
- ... - spojrzał na mnie zdziwiony. - Wiem, że się martwisz i chcesz mieć mnie na oku, ale... Nie chcę być dla ciebie ciężarem. Zwłaszcza po tym jak stwierdziłeś, że nie jesteśmy przyjaciółmi... Zresztą wieść by się szybko rozniosła, psy zaczęłyby gadać nie wiadomo co...
- Te same psy, które zostawiły cię samego? Daj spokój. I nie będziesz ciężarem, bo jesteś alfą i w razie potrzeby będziesz mógł mi się odwdzięczyć. To nie jest bezinteresowna pomoc, to inwestycja. Ktoś musi się tobą zająć dopóki nie staniesz na łapy.
Jocker?
sobota, 24 września 2016
Nowa suka - Abigail!
Ksywka: Abi, niektórzy mówią na nią Piratka, ale to ją drażni
Głos: Slow Life
Rasa: Border Collie
Wiek: 5 lat
Płeć: Suczka
Stanowisko: Sprinterka
Rodzina:
Matka - Astrid, border collie
Ojciec - Russo, border collie
Brat - Drako, border collie
Partner;Szuka
Charakter:Jest nieufna, nie lubi obcych psów. Jednak dla przyjaciół jest otwarta i chętna zrobić wszystko. Abigail jest bardzo odważna
i żyje na podstawie "jest ryzyko jest zabawa". Kiedy coś chce zawsze dąży do celu i nigdy nie odpuszcza, czasami wtedy potrafi być
uparta jak osioł. Nie znosi przegrywać. Łatwo ją wytrącić z równowagi, dla nieprzyjaciół jest ostra i z łatwością może się odgryźć,
ma w tym doświadczenie. Ale mimo tych cech w towarzystwie znanych prze nią ludzi jest szczęśliwa i ogólnie jest optymistką.
Historia: Przez kilka pierwszych miesięcy razem z matką mieszkała w kochającym domu, ale z powodu trudnej sytuacji jej
właściciele musieli ją sprzedać. Jej nowemu właścicielowi zależało tylko na pieniądzach i chciał z Abi wygrać Agility, bo miała w rodzinie championów. Kiedy miała 1,5 roku udało jej się uciec do lasu, od tego czasu żyła pozostawiona tylko na siebie. Aż w końcu udało jej się dostać tu.
Upomnienia: 0/4
Kontakt: Na howrse: Aggi142 Gmail: aga0konik@gmail.com
sobota, 17 września 2016
Od Gracy – CD opowiadania Bitter Sweet'a
Góra. Dół. Góra. Dół.
To cały czas czuła Gracy. Bitter szedł dosyć szybkim krokiem, przez co suka mocno to odczuwała. Chciała otworzyć oczy jednak nie dała rady, a ciepło lecące od strony słońca, jak i sierści Owczarka jeszcze bardziej skusiło ją do snu. Jedyne co dała radę zrobić i zrobiła, to wtulenie łba w miękkie włosy Sweet'a i pozwolenie, aby jej ciało bezwładnie leżało na jego plecach. Słyszała co chwilę jakieś pomruki, ulatniające z pyska Owczarka, aż w końcu zasnęła.
Chłodny powiew wiatru wpadający do jej jaskini, przeszył futro Grey. Suka powoli podniosła powieki, a oczom ukazała się ta sama, szara ściana, którą widuje codziennie. Od rana, do wieczora. Podniosła przednie łapy, przechodząc do pozycji siedzącej i jeszcze przymulonym wzrokiem błądziła po jaskini.
– Musisz kłaść się wcześniej spać – westchnął Sweet, na którym zatrzymała ślepia. Pies również wyglądał jakby przed chwilą obudził się z twardego snu. Gracy spokojnie wstała, otwierając pysk przy przeciągliwym ziewnięciu. Do końca jeszcze nie przyswoiła wiedzy jak do końca się tu znalazła i co się dzieje. Zaraz jednak zaczęła przypominać sobie zdarzenia, które miały miejsce zanim poszła spać.
– Tak – odparła, przecierając oczy, a jej słowa odbiły się echem po jaskini. Gracy podeszła do jednej z półek na której przechowywała drobne, szybko nie psujące się mięso i położyła je na kamieniu, przypominającym stół. Zaraz również jej żołądek zaczą grać pieśń, którą wiele psów mogło określić jako zwykłe burczenie. – Jeżeli chcesz to weź, chyba nie jest trujące – mruknęła, jeszcze nie do końca przytomna, wskazując łapą jeden z kawałków.
Bitter?
piątek, 9 września 2016
Od Niklausa
Odpędziłem to wszystko od siebie, zaciskając zęby. Musiałem być silny, bo inaczej nie wytrwałbym w swoim postanowieniu. Odejdę. Muszę odejść. A reszcie nic do tego.
Rzuciłem się pędem przed siebie, starając się nie rozglądać na boki. Wszystko przypominałoby mi o tym, jakim jestem tchórzem – uciekam, zamiast dać sobie pomóc, spróbować żyć dalej. Wiem, że jestem tchórzem. Ale inaczej się nie da.
Biegłem wiele czasu, nim dotarłem do granicy między najbardziej wysuniętym terenem sfory, a wolnością. Jeszcze jeden krok i znajdę się w zupełnie innym świecie, świecie ludzi. Nie jest to łatwy świat, ale jestem pewien, że sobie poradzę; tak pewien, jak tego, że jestem tchórzem.
I już miałem wykonać ten ostateczny krok i stać się bezpańskim, bezsforowym psem, gdy usłyszałem czyjś głos:
— Co ty robisz, jeśli można wiedzieć?
Poczułem, jak serce mi zamiera. Było tak blisko... Wziąłem głęboki oddech i odwróciłem się do psa, który się do mnie odezwał.
Ktoś?
czwartek, 8 września 2016
Od Suzzie – CD opowiadania Bitter Sweet'a
Od Suzzie – CD opowiadania Meversue'a
Od Jocker'a
***miesiąc później***
Czułem że umieram. Nie chciałem. Ale nie mogłem nic zrobić. Łapy już dawno się pode mną zapadły. Śmierć mnie przerażała. Tak bardzo jak chciałem wróci do ojca tak bardzo nie chciałem jednak odchodzić. Wyjąłem spod własnego ciężaru jedną łapę. Poruszałem nią z trudem w każdą stronę ale udało mi się na niej stabilnie stanąć. Zrobiłem to po kolei z każdą aż wstałem. Powolny i zgarbiony podszedłem do wejścia jaskini. Ledwo je znalazłem. Łapą odgarnąłem wszystkie rośliny i pajęczyny. Wyszedłem na zewnątrz. Promienie słońca powodowały że moje oczy dosłownie pękały. Od razu je zamknąłem żeby pare łez mogło je nawilżyć. Ruszyłem w stronę domu Casa. Mam na dzieję że nigdzie nie zwiał. Kiedy przechodziłem, po drodze mijałem psy. Ja jeszcze wszystkich dokładnie pamiętałem. Zato oni? Dało się to wywnioskować po szeptach trwających dookoła mnie:
- Co to za pies?
- Co on tu robi?
Ignorowałem te słowa i wlokłem się dalej do Casa. W jaskini go nie było. Usiadłem w środku i czekałem na niego. Niestety nadal czułem że śmierć łazi gdzieś za mną i szuka okazji do użycia swojej kosy. Sparaliżował mnie strach. Zemdlałem. Nie czułem że to już ten moment ale że nie mam na nic siły. Po chwili się ocknąłem. Cas stał wystraszony ku wejściu do jaskini. Podszedł do mnie i zapytał:
- Przepraszam pana, czy wszystko dobrze?- pomógł mi wstać
- Ty..-ledwo zacząłem.- Ty mnie nie pamiętasz prawda?
Cas otworzył szeroko oczy lecz po chwili je przymrużył. Bałem się że straciłem przyjaciela bo po prostu o mnie zapomniał. Wypadłem z jego ramion. Miałem ochotę gorzko płakać ale wyprzedził moje chęci głos Castiela.
- Jo...Jock...
Podniosłem się z nadzieją patrząc na Casa.
- Jocke..-w tem popatrzył na mnie ze łzami w oczach.- Jocker!!!
Castiel?
piątek, 2 września 2016
Od Bitter Sweet'a - C.D. Opowiadania Gracy
Sweet zwinnie ominął niewielką kałużę, roztaczającą się tuż przy głównej, prowadzącej do centrum sfory ścieżce. Co prawda, jego nastrój po kilkugodzinnym biwaku polepszył się o kilkadziesiąt procent, a lekki uśmiech zadowolenia gościł na Owczarkowym pysku przez resztę podróży.. lecz pomimo ogólnej radości płynącej z obserwacji słonecznej wędrówki odczuwał dziwne poczucie pustki, która narastała wraz z dłuższym pobytem poza własną, przepełnioną do skrajności kurzem i brudem jaskinią. Odczuwał w stosunku do niej pewien sentyment, można nawet powiedzieć, iż ją pokochał, całym swoim psim sercem. Co jakiś czas odciągał od siebie entuzjastyczne myśli o powrocie do mieszkania tylko po to, aby sprawdzić stan towarzyszącej mu Gracy - często czuł, jak jej bezwładny pysk opada na jego grzbiet, biały ogon przypominający pióropusz zbiera ze sobą wszelkie brudne przedmioty i pozostałości po tutejszej społeczności. Wyglądała na zmęczoną, jeśli nie totalnie wycieńczoną; a przynajmniej wszystko wskazywało na to, że Grey wręcz zasypia na rozwidleniu dwóch dróg, na całe nieszczęście usłanych tysiącem malutkich drobinek, okruchów skalnych i drobnych, zdruzgotanych i sponiewieranych roślinkach. Westchnął cicho i powoli się zatrzymał, by chociażby tak obejrzeć dokładnie jej obecny stan, który wyraźnie wskazywał na wymagający sporej dawki snu lub ciągłemu dostarczaniu złóż kofeiny. Uniósł jej podbródek łapą, a senny wzrok piwnych oczu dał mu do zrozumienia, iż dalsza droga nie będzie należała do najprzyjemniejszych i nie będzie mógł dopisać jej do jednych ze swoich ulubieńców.
- Grey, zasypiasz - oznajmił rzeczowo, a jego ton stał się jakby łagodniejszy.
Gdy otrzymał odpowiedź w postaci cichego, niezrozumiałego i odczepnego pomruku zatarł łapy i zarzucił Białą na swój grzbiet, podobnie do myśliwych targających swój łup. Cieszył się, że jego dobrze zbudowana postura wystarczała na całe, w miarę lekkie ciało towarzyszki, jednak wiedział, iż tuż po powrocie zwróci suce uwagę o wcześniejszych porach na sen.
Greyy?
Od Riley - C.D. Opowiadania Heroine
Riley uniosła lekko swoje brwi, zupełnie tak, jakby oczekiwała innej, konkretniejszej odpowiedzi na swoje długo planowane wyznanie o własnych poglądach. Argument suki przedstawionej jako Heroine był mocny, jednakże nie miała zamiaru w niego wierzyć, przyznać jej rację czy przyjąć do siebie cenne spostrzeżenie z wyraźną aprobatą. Wolała drążyć się w swoich uprzedzeniach i obawie przed nieznanymi, nawet nie rozpatrując ich zamiarów, które wcale nie musiały być złe, przepełnione nienawiścią i brutalnością. Ciemna, ponura wizja setki szpiegów pod osłoną wyglądu husky atakujących każdy cal jej wątłego ciała jeszcze bardziej utwierdzał ją w przekonaniu, iż powinna bezdyskusyjnie i szybko skierować się w inną stronę i od nowa naznaczyć cel swej podróży - zamiast znalezienia jaskini marzyła teraz o poszukiwaniach pustej, niezamieszkałej przez nikogo jamy i podążania prostą, leśną i odsuniętą od aktywniejszej części sfory ścieżką. Nie miała najmniejszego zamiaru powtarzać tego przedstawionego, właściwie odbytego tylko dzięki niej, a dosadniej - nieostrożności, którą się wykazała. Mimo tego, że już dawno mogła być skierowana ku swojej upragnionej drodze, wciąż stała w jednym miejscu, wbijając pazury w miękką, żyzną glebę. Kończyny próbowały odmówić jej posłuszeństwa, lecz wcześniej wymienione pragnienie wzięło górę; już po kilku sekundach obróciła się o trzysta sześćdziesiąt stopni i kroczyła pewnie przed siebie. Kiedy jedna z jej kończyn była już stanowczo za warstwą gęstych, bujnych i zielonych krzewów usłyszała głos, który błyskawicznie dopasowała do Owczarka. Instynktownie odwróciła pysk, ukazując Heroine i Cielowi swoje ślepia w mocnym, krwistoczerwonym odcieniu, co z pewnością wzięli za pewien gest przyjaznego nastawienia.
- Może jednak się przedstawisz? - dosyć wyraźny głos Heroine ledwo przebijał się przez świst jesiennego, wyjątkowo porywistego wiatru. - Myślę, że to nie ma sensu, po prostu wracajmy do swoich spraw - dodała smutno, gdy suka podążała dalej w zupełnie nieznanym kierunku.
- Riley - mruknęła, za chwilę znajdując się tuż obok nich.
Nie chciała sprawiać komuś przykrości, a przynajmniej nie teraz, na samym wstępie jej pobytu w sforze - co mogłoby się wydarzyć, gdyby Owczarek był młodym samcem Alfa, Beta czy po prostu ważniejszym członkiem? Wybrała przełknięcie wstydu, zamiast krzywych spojrzeń przez resztę swojego tutejszego mieszkania, przebywania w stadzie razem z dwójką.
Heroine?




