czwartek, 20 sierpnia 2015

Od Izayi - CD opowiadania Dave'a

Będąc na terenie wodospadu napotkałam kremowego psa.Najwidoczniej kundel,niskiego wzrostu jak to te kundle...Po chwili doszły do mnie słowa od strony samca "- Kim jesteś?" To raczej ja powinnam zapytać "Kim jesteś" Zmierzyłam go wzrokiem.Po chwili odpowiedziałam.
-Jak nie widać... suką. - odparłam.
Pies usiadł koło mnie.
-Jestem Dave. - podał mi łapę.
-Izaya. - odepchnęłam jego łapę.
Nie miałam ochoty dzisiaj rozmawiać z psami...Chciałam jedynie ODPOCZĄĆ.A na moje nieszczęście spotkałam psa...

Dave?

Nowy szczeniak!

http://41.media.tumblr.com/2243a5eedbfc4d7b94dfbca5b6ab4727/tumblr_nl4xp650IR1qi4ucgo1_1280.png
Imię : Virganie
Ksywka :Vi
Rasa : Borzoj
Wiek : Kilka miesięcy (dorośnie w sobotę)
Płeć : Suczka
Urodziny : ZMIEŃ!
Rodzina :
~Matka Eliza
~Ojciec Vulcan
Zakochany : Raczej nie...
Charakter : spokojna,szczera,wyrozumiała,odważna,wierna,poważna (Charakter szczegółowy będzie wysłany w sobotę )
Historia : Urodziła się w w Indiach.Po paru miesiącach spędzonych tam postanowiła wyruszyć w podróż.Tak dołączyła tu taj...Do sfory psiego uśmiechu. (Historia szczegółowa bęzie wysłana w sobotę gdy Virganie dorośnie)
Kontakt : kinia 800

Phoebe i Veggie nie żyją!

Imię : Phoebehttp://pu.i.wp.pl/k,NjI2NTM4NDksNTA1OTAwNjM=,f,633628_Samoyed13_big.jpg
Ksywka : Pheebs
Głos : Zendaya
Rasa : Samoyed
Wiek : 2 lata
Płeć : Suczka
Urodziny : 7 Dzień Lata
Stanowisko : Zielarka
Rodzina : Brak
Partner : Podoba jej się Jam.
Charakter : Uczuciowa, ciepła, cicha, spokojna, mądra
Historia : Urodziła się w innej sforze. Była sierotą. Opiekowały się nią Alfy. Źle się tam czuła i postanowiła uciec. Znalazła SPU i dołączyła.
Upomnienia : 0/4
Kontakt : Queenpola2003


Imię : Veggie
Ksywka : Vegas

Głos : Nick Jonas
Rasa : Mieszaniec Siberian Husky
Wiek : 3 lata
Płeć : Pies
Urodziny : 1 Dzień Zimy
Stanowisko : Sprinter
Rodzina : Brak
Partner : Vista
Charakter : Poważny i tajemniczy. Nie otwiera się przed wszystkimi.
Historia : Pochodzi ze schroniska. Właściciele jego przyjaciela Servusa przygarnęli go jako drugiego psa. Pewnego dnia
spotkał Madeline i Syriusza w piwnicy, którzy ich stamtąd zabrali i zaproponowali zamieszkanie w Sforze Psiego Uśmiechu
Upomnienia : 0/4
Kontakt : Queenpola2003
 


Powód: Śmierć...

Wild Rose zostaje oddana do adopcji!

http://schronisko.com/wp-content/uploads/2013/07/IMG_9647.jpgImię : Wild Rose
Ksywka : Rose
Głos : Sarsa
Rasa : Kundel
Wiek : 3 lata
Płeć : Suczka
Urodziny : 1 Dzień zimy
Stanowisko : Medium
Rodzina : Zginęli
Partner : Szuka
Charakter : Imię Rose bardzo do niej pasuje. Z jednej strony jest bardzo delikatna i miła dla psów które zna. Ale z drugiej strony jest oschła i wredna. Nie boi pokazać kłów. Jest taka tylko dla psów które nie zna, lub są dla niej niemiłe. Nie toleruję rozkazów ani damulek. Rose jest równierz bardzo odważna.
Historia : Nie ma za wiele opowiadać. Urodziła się na łonie natury. Była tym dzikim psem. Pewnego dnia kłusownicy, którzy uważają że psy które ,,zabijają zwierzynę dla zabawy" zastrzelili jej rodzinę a ją i jej  siostrę zawieźli do schroniska. Kiedy dorosła Wild Rose udało się uciec, niestety jej siostrze nie. Przez 2 lata żyła samotnie, ale w końcu postanowiła wziąć się w garść i dołączyć tutaj.
Upomnienia : 0/4
Kontakt : (Czekam...)

środa, 19 sierpnia 2015

Od Dave'a

Ciągle to samo od dawna nie spotkała mnie żadna przygoda.
Spoglądając na ostatnie promienie słońca zanikające za widnokręgiem wstałem z miejsca i pomaszerowałem powoli przed siebie. Przystawiłem nos do ziemi i zacząłem eksplorować liście niestety nic żadnego zapachu zwierzyny. Zawiedziony postanowiłem poszukać gdzie indziej. Po około godzinie zrobiło się całkiem ciemno. Pomimo że dobrze widzę po ciemku postanowiłem się zabawić. Zamknąłem oczy i zacząłem iść. Po chwili uderzyłem w drzewo i nie było już tak wesoło. Nie wiedziałem gdzie jestem nie widziałem księżyca ale nie bałem się postanowiłem że się tutaj prześpię.
Następnego dnia nie obudziłem się inaczej niż zwykle zamiast promieni słońca obudził mnie zimny wiatr stałem i otrzepałem się. Było strasznie ciemno. Nagle usłyszałem szczekanie innego psa. Pobiegłem w stronę tego głosu przedarłem się przez krzaki i zauważyłem białego psa. Podeszłem do niego a on nagle znikł. Otrzepałem się kilka razy nie miałem zamiaru tutaj dłużej przebywać. Pobłądziłem się trochę i nagle usłyszałem wodospad. Udało mi się go odnaleźć. Ku zdziwieniu tam też był pies. Nieufnie do niego podszedłem. Na szczęście nie znikł.
- Kim jesteś? - zapytałem

Izaya? 

+ Dave nie jest już zagrożony!

Nowa suczka!

http://vlep.pl/img/0vype1.jpg
Imię: Izaya
Ksywka: Iza,innych nie posiada.
Głos: Miley Cyrus
Rasa: Doberman
Wiek: 1 rok
Płeć : Suczka
Urodziny : 13 Dzień Jesieni
Stanowisko : Wojownik
Rodzina :
Matka - Trema
Ojciec - Dragon
Siostry - Cathie
Bracia - Foxy,Choker
Partner : Szuka "księcia z bajki" Nie no ...kogo ja oszukuję.Jest samo wystarczalna.
Charakter : Z natury jestem 'niepoprawną' suką.Tak to prawda.Na ogół jestem śmiała,zabawna,stanowcza,odważna,wierna.Czasem jestem nieznośna,ale to tylko czasem.Wielbię kochany świat snów,połowę mojego serca oddałam smoku o imieniu "Mir" Nie znoszę suk,które uważają się za "najlepsze" Większość czasu spędza na świeżym powietrzu.
Historia : Izaya urodziła się w niewielkim miasteczku dokładnie na wsi "Texas" Wraz z trójką pozostałych szczyli.Miał być to miot nie planowany...ale tak jakoś wyszło,że na świat przyszła.Jedyna z rodzeństwa miała zamiłowanie do książek i historii o smokach i tym podobne...Zza młodu Iza siadała koło kominka na dywan i wsłuchiwała się w opowieści o smokach,które opowiadał jej właściciel.
~Parę tygodniu pózniej~
Nadszedł dzień sprzedawania szczeniaków do domów w tym Izaye.Sunia ta to wyczuła i postanowiła uciec od domu.Nie chciała być oddana do jakiegoś domu.Zebrała ze sobą jedynie książkę o opowieściach o smokach i innych mitycznych stworzeniach.Przemierzając przez tereny, Izaya napotkała jakiegoś Kelpie.Nie zbyt był wysoki w porównaniu do Izy.Suka jedynie go zmierzyła wzrokiem po czym przestała się nim interesować.Niespodziewanie kelpie podszedł do niej spoglądaj na jej księgę."O czym jest ta księga?" Doszły do mnie słowa od strony psa.
-O smokach. - wymamrotałam.
Jak się okazało po dłuższej rozmowie z psem okazało się,że zwie się Video i nalezy do nie jakiej sfory psiego uśmiechu.Po namowie przez psa Izaya dołączyła do sfory.Po dotarciu do niej Mashine (przywódca) pozwolił jej zostać.
Upomnienia : 0/4
Kontakt: kinia 800

Uwaga!

Graczka JinnyM kupuje eliksir FERTILITà POZIONE do użytku na dowolnym psie! Z konta Skyres odejmuję 60 PNS!

wtorek, 18 sierpnia 2015

Od Levar'a CD opowiadania Lonlay

Wbiegliśmy do jaskini Gamm. Jak zwykle cała rodzinka siedziała sobie i gadała.
-Cześć! - Krzyknęła Lonlay.
-Siemka. - Odpowiedzieli na raz. Video nie był zainteresowany.
-Chcemy wam coś ogłosić. - Powiedziała Lon.
-No co ? - Zapytali.
-Ja i Levar...jesteśmy razem! - Przytuliła mnie.
-CO? - Warknął Vido. - Ech, nie za wcześnie?
-Nie. - Spoważniałem i wyszedłem.
Lonlay pogadała chwilę z siostrą i do mnie przybiegła.
-Lev, co się stało? Jakiś przybity jesteś. - Popatrzyła się na mnie.
-Po prostu to nie najlepszy czas na ogłaszanie takich ważnych rzeczy. Lepiej by było abyśmy za bardzo nie mówili nikomu. Sami się dowiedzą w końcu.
-Racja...To...Do jutra? - Zapytała.
-Jasne. - Pocałowałem ją.
Wróciłem do jaskini. Tata już spał. Położyłem się obok niego i zasnąłem. Rano obudziła mnie Haley.
-Levar, wstawaj. Idziemy na polowanie. Dziadek chce zobaczyć jak polujemy. - Uśmiechnęła się.
-Okej.

*Na polowaniu*

Usiedliśmy przy drzewie obserwując polującą Haley. Skoczyła na sarnę i powaliła ją na ziemię. Zadusiła i zaprosiła nas do jedzenia. Teraz moja kolej. Zaczaiłem się na jelenia. Był wielki. Cała rodzina alf by się najadła. Mnie i zdobycz dzielił zaledwie metr. W końcu zdobyłem się na odwagę i skoczyłem wprost na plecy jelenia. Wgryzłem się mu w szyję aż w końcu upadł zdechły na ziemię. Uśmiechnąłem się.
-Brawo ! - Krzyknął Mashine.
-Dzięki dziadku. To wielki zaszczyt być twoim wnukiem. - Uśmiechnąłem się.
Mashine popatrzył się na mnie poważnie.
-No...ekhem. Dobrze, zabieramy obie zdobycze do jaskini. Zwołamy Betę i Gammy na obiad. Jeszcze Ace tylko dobrze je przyrządzi.

*Na obiedzie*

Siedziałem pomiędzy Haley a Lonlay. "Młodsi" jedli sarnę. Reszta rozmawiała o różnych sprawach. Wyjątkowo smaczna ta sarna, lecz w połowie jej nie było. Najadłem się i odszedłem od stołu. Zaraz za mną pojawiła się Lonlay. Patrzyłem na zachód słońca. Lon usiadła obok mnie i oparła głowę o moje ramię.
-Piękny zachód słońca, co ? - Powiedziała.
-Taa... Wiesz, jako szczeniak nie myślałem o tym żeby założyć rodzinę akurat z tobą. Ale dopiero teraz mogłem to powiedzieć. - Uśmiechnąłem się.
Nagle za nami usłyszałem oklaski.
-Czyżby nowa para? - Zapytał Jocker.
Gwałtownie się odwróciłem. Zobaczyłem tam całą moją rodzinę. Jako że byliśmy nad jaskinią wszyscy mogli to zobaczyć.
-Tak. Jeszcze coś? - Przewróciłem oczami. - Nic specjalnego.
Wszyscy się rozpłynęli.
-Przejdźmy się. - Popatrzyłem się wokół siebie.

*Na spacerze*

-Lonlay, teraz szczerze. Chciałabyś mieć szczeniaki? Nie to że nalegam. Tylko się pytam. Bo wiesz...Mi marzy się dwójka...Małe rozwydrzone bachory. - Zaśmiałem się.
-Nie wiem czy to odpowiedni czas na szczeniaki. Wiesz że jestem za młoda. - Przewróciła oczami.
-Nie mówię że teraz, nawet i lepiej by było bez nich. Po prostu pytam. - Pocałowałem ją.




Lonlay?

Od Aury

[...]

Nadal nie mogę zapomnieć min ludzkich twarzy na mój widok.

Na szczęście teraz trafiłam do sfory. Podeszłam do jednych z członków.

- Dzień Dobry- przywitałam się nieśmiało
-Witam- powiedział jeden z nich
-Gdzie tak dokładnie jestem?- spytałam
-Znajdujesz się w Sforze- odpowiedział- Ferraro, syn Alfy mashine
Ukłoniłam się
-Pewnie chciałabyś dołączyć- zaproponował
-Nie mam dokąd iść, pozostanie tu, byłoby jedynym wyjściem w tej sytuacji- opowiedziałam
-Na pewno znajdzie się tu dla ciebie miejsce- rzekł
-Dziękuję- podziękowałam i uśmiechnęłam się nieśmiało

Ferraro?

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Nowa parka! ^0^

Nareszcie Levuś i Lonlay są razem! Gratulacje!



Levar&Lonlay

Od Lonlay- CD opowiadania Levar'a

Przez chwilę nie wiedziałam co odpowiedzieć... Miałam już nawet odruchowo uciekać. Ale przełknęłam ślinę i powiedziałam.
- Nie... Nie mogę.- złapałam go za łapę.
Levar popatrzył na mnie zrezygnowany i okropnie zasmucony. Widząc to pociągnęłam go na nasze ulubione drzewo i wtedy posadziłam go przed sobą. Spojrzałam mu prosto w oczy.
- Oczywiście że zostanę twoją partnerką!!!- pocałowałam go czule.
Levar z początku nic nie zrozumiał ale potem mu wszystko wytłumaczyłam. Nie chciałam tak ważnego zdarzenia zaliczyć w zwyczajnym miejscu. Musiałam wybrać jakieś wyjątkowe. Tak się cieszę że nareszcie ja i mój bohater jesteśmy razem! Ciekawe czy mi się oświadczy... Ale spokojnie. Wszystko w swoim czasie. Poszliśmy ogłosić o wszystkim naszym rodzinom.

Levar? ;3

Od Rayan'a CD opowiadania Suzzie

-To sprawa pomiędzy mną, a moją byłą. - Mruknąłem. - Po co ci to wiedzieć? Zerwałem z nią. Zrobiła coś czego bym się po niej nie spodziewał. I tak mało co ją widziałem.
-No rozumiem. Dużo psów teraz kończy związki. Albo umierają, albo odchodzą. - Przewróciła oczami. - Ja jestem od tego wolna.
-I dobrze. - Uśmiechnąłem się. - Ale z tego co wiem, to masz już jednego wielbiciela.
-CO?
-No tak, Geronimo. Dopiero dołączył. - Uśmiechnąłem się.
-Nie nie nie...Nie kojarzę.
-Bo siedzimy tu dobre 20 min. - Zaśmiałem się.
Poczułem w oddali wilki.
-Suzzie, idź zawiadom wojowników północnych. Wyczuwam wilki. Jestem strażnikiem granicznym...nie potrafię za dobrze walczyć. - Spoważniałem.
-A nie wiesz ile ich jest?
-Wyczuwam 5, ale sam nie dam rady. - Powiedziałem.
-Ja ci pomogę! - Krzyknęła.
-Nie dasz rady. Jesteś alfą, i lepiej by było abyś nie umarła tak szybko. Idź po nich!
-Okej...
Rozbiegliśmy się na swoje strony. Postanowiłem sam się z nimi rozprawić póki wojownicy nie przybędą. Jestem już stary, życie nie jest dla mnie. Rozejrzałem się po granicy. Nie widziałem nic. NIC! Nagle skoczyła na mnie wielka bestia. Pies-wampir? One zostały powybijane! Przyparł mnie do ziemi i swoje pazury mocno wbił w moją klatkę piersiową. Już nie wyrabiałem, myślałem że koniec jest blisko ale jednak! Pacnąłem go w pysk. Odskoczył. Krwawiłem niezmiernie, ale rzuciłem się na potwora. Wgryzłem się w jego nos. Po chwili zorientowałem się....że nic nie czuję? Jak to możliwe? Pso-wampir upadł na ziemię. Bez nosa. Zamordowałem go...Upadłem na ziemię. Tuż przed nim. Zamknąłem oczy, i jedyne co jeszcze pamiętam to ból, który sprawiła mi rana. Obudziłem się w szpitalu. Obok Suzzie, Naveda i Harrison.
-Obudził się! - Krzyknęła Suzzie.
Ocknąłem się. Miałem jakiś wielki bandaż na swojej klatce piersiowej.
-Ech..Mogę...Wst..ać? - Wydusiłem z siebie.
-Lepiej nie. Czekamy na lekarza. - Powiedziała Naveda.
Zaraz przybiegł Mashine i Jocker. Za nimi pojawiła się Winnie.
Wszyscy usiedli obok mnie.
-A więc. Naveda, Harrison. W jakim stanie był pso-wampir? - Zapytał Mashine.
-No...Zabity. - Zaśmiał się Harrison.
-Nie o to mu chodzi. - Pacnęła go w łeb Naveda. - Rayan odgryzł mu nos. Poważna rana powodująca krwotok i śmierć. Roy miał szczęście, i to wielkie.
-Dobrze, a co z nim ? - Wskazał na mnie łapą Jock.
-Ma lekkie zadrapania na nosie i głębokie rany na klatce piersiowej. Nic poważnego, zagrażającego jego życiu. Tylko...Rayan nic nie czuje. Coś się stało z jego nosem. Te zadrapania w jakiś dziwny sposób zaszkodziły węchowi. Niestety..Będzie musiał na jakiś czas odpuścić sobie rolę strażnika granicznego. W razie kolejnego ataku, nie będzie mógł wywęszyć przeciwnika. - Odeszła. Do wieczora została tylko Suzzie. Cały czas wypytywała mnie o walkę. Co zrobiłem, jak wyglądał. W końcu przyszedł Unbroken i powiedział mi że mogę już iść. Zdjąłem bandaż. Blizny zostaną mi do końca życia. Suzzie odprowadziła mnie aż pod samą jaskinię.
-Su, nie musisz tak o mnie dbać. Dojdę do domu. - Uśmiechnąłem się.
-Ja o ciebie nie dbam. Po prostu...Dobra nie ważne. Koniec tematu. - Doszliśmy do jaskini. - Do jutra.

*Rano*

Obudziła mnie Suzzie.
-Cześć Rayan! - Krzyknęła. - Wstawaj! Idziemy na patrol.
-Co? Zakazano mi na razie!
-Ja zmieniam zasady. Możesz iść z kimś. - Uśmiechnęła się.
-To gdzie chcesz patrolować? - Zapytałem.

Suzzie? :3

Od Catherine CD opowiadania Thomson'a

Gdy tylko poczułam wodę na sierści, od razu zrobiło mi się lepiej, a przynajmniej tak myślałam. Farba nie zastygła na moim ciele, więc łatwo schodziła. Po kilku minutach już prawie nic z niej nie zostało. Wciąż mnie piekły oczy, ale woda dawała mi otuchę. Nareszcie mogłam dokładnie przyjrzeć się psu, który przez całą drogę podgryzał mi ogon. Byłam nieźle wkurzona, ale z drugiej strony pies chciał mi pomóc… tylko nie wiem dlaczego po prostu nie powiedział mi którędy iść… No trudno będę musiała się pogodzić z moim obolałym i częściowo wyłysiałym(zastanówmy się przez kogo) ogonem. Odwróciłam głowę w stronę psa i ujrzałam znajomy mi pysk. Był to szary husky, o także szarych i zamyślonych oczach. Pies wciąż zmywał sobie lazurową farbę z pyska. Postanowiłam się pierwsza przywitać, bo z tego co zauważyłam, pies miał już coś na głowie…
- Cześć… Thom, tak ? – Zaczęłam trochę niepewnie.
- Nom. – Przetarł łapą pysk, jednak na samym czubku głowy wciąż miał niebieski skrawek farby. Przyznam, że na jego szarej sierści ten odcień niebieskiego, ładnie się prezentował.
- Zdaje mi się, czy dzisiaj już się widzieliśmy… chyba na tamtej łące z motylami… - Powiedziałam niespotykanie ( u mnie) zamyślonym głosem.
- No… skoczyłaś mi na plecy, żeby złapać jakiegoś owada… - Wydawał się trochę oburzony, ale nie wiem dlaczego… jak ktoś tak długo może chować do mnie urazę.
- To nie było specjalnie, zamyśliłam się i… tak jakoś wyszło… - Zrobiłam skwaszony uśmiech. – No, ale jednak mi pomogłeś, więc chyba powinnam Ci podziękować… chociaż mogłeś być ciut delikatniejszy. Mój ogon wygląda jak stara miotła… - Przyznałam. Nagle z pyska psa wydobył się głośni i radosny śmiech. Dźwięk tak szybko się pojawił w moich uszach, że z przerażenia lekko podskoczyłam… jednak po zorientowaniu się, iż jest to tylko śmiech, uspokoiłam się. – Z czego się śmiejesz ?
- Z niczego… - Powiedział, wciąż śmiejąc się na cały głos. Można powiedzieć, że jego śmiech jest zaraźliwy bo nie minęła minuta, a ja też zaczęłam chichotać pod nosem.
- Ej, ale na serio powiedz, bo ja też chce się z tego śmiać… - Wzięłam głęboki wdech i ze zniecierpliwieniem czekałam na odpowiedź psa.
- Ale ja na prawdę, tak po prostu się śmieje… mam atak śmiechu… - Zamknął pyszczek, próbując powstrzymać śmiech. Po jego twarzy było widać, że już długo tak nie pociągnie. W pysku zgromadziła mu się tona powietrza, przez co wyglądał jak ryba, która ma zaraz wybuchnąć….
- Tak, jak atak padaczki… a to nie jest niebezpieczne… ? – Odsunęłam się parę kroków w tył, z obawy iż po wybuchnięciu jego głowy, płyn mózgowo-rdzeniowy wytryśnie prosto na mnie…
- Nie… nie słyszałaś, że śmiech to zdrowie ? – Powiedział wypuszczając część powietrza.
- Nie, nie słyszałam… - Przyznałam, drapiąc się za uchem. Odwróciłam wzrok od psa i spojrzałam na rzekę, w której znikało moje dzieło sztuki… Następnie spojrzałam w miejsce, z którego prawdopodobnie przyszłam i ruszyłam przed siebie.
- Czekaj ! Gdzie idziesz ? – Thom nagle wystrzelił w moją stronę…
- No do miasta… muszę ukraść kolejną puszkę farby, bo ta w wodzie już się do niczego nie nadaje… jedyne co może zrobić, to otruć ryby… - Przyznałam smętnie.
- Ale do miasta to nie w tą stronę… - Wtrącił.
- Jak to ? Przecież dobrze pamiętam, że szłam tą drogą, a później… chyba spadłam z jakiegoś pagórka.. – Zaczęłam zastanawiać się, czy aby na pewno pies nie ma racji.
- To chyba się trochę pogubiłaś, jak wpadłaś w farbę. Miasto jest w tamtą stronę… - Odwrócił moją głowę i wskazał łapą jeden z największych budynków miasta.
- Oo… No dobra, to dzięki i do zobaczenia… - Powiedziałam, chociaż miałam przebłysk nadziei, że pies ze mną tam pójdzie…
- Czekaj, ty znasz moje imię, a ja twojego nie… - Zatrzymał mnie.
- Serio… No to jestem Cath… Catherine… - Odwróciłam głowę w jego stronę i bardzo wolnymi krokami zaczęłam iść we wskazane przez psa miejsce. Dodam, iż szłam wolno, aby Thom miał szansę mnie dogonić…

 

Thom ? Pomożesz Cath, nie stać się znowu smerfem xd

Od Thomson'a - CD opowiadania Catherine

Spojrzałem na psa, o dziwnej, niebieskiej sierści. Żyje na tym świecie dość nie długo, lecz nie przypominam sobie, by był jakiś pies o owym kolorze. Podszedłem do psa i zdałem sobie sprawę, że miał tylko on farbę na sierści. Nadal jednak nie widziałem czy to pies, czy suczka. Przypatrzyłem się dokładnie, jednak nic nie zauważyłem. Wiem! Farba, to rodzaj żeński, więc załóżmy, że pies też jest rodzaju żeńskiego. Więc podszedłem do tej "suczki" i przyjrzałem się jej dokładnie. Widać, że coś było nie tak bo mocno miotała się na boki. Pociągnąłem ją za ogon, przez co dostałem farbą w twarz. Szybko próbowałem ją zetrzeć łapą, co było złe, ponieważ jeszcze bardziej ją roztarłem. Westchnąłem i popatrzyłem na suczkę. Trzeba by jej pomóc i samemu jakoś się umyć z tej farby. Zacząłem szczekać od tyłu, by zaczęła biec do przodu - w stronę wody.
Plan do pewnego czasu skutkował, lecz później suczka chyba mnie rozgryzła i stanęła w miejscu. Westchnąłem i zacząłem wymyślać inny plan, który zadziała. Miałem jednak w głowie pustkę. Znów pociągnąłem suczkę za ogon, a ta podeszła trochę do przodu. Uśmiechnąłem się do siebie i znów zacząłem szarpać ją za ogon. Skutkowało to, lecz bardzo powoli. Niestety skończyło się na tym, że nie doszliśmy do wody, a suczka udziabała mnie w łapę. Popatrzyłem smętnie przed siebie i z całej siły popchnąłem ją. To był bardzo zły pomysł, ponieważ byliśmy na mimo wszystko nie dużym pagórku. Suczka zaczęła spadać, a ja oczywiście za nią biec. W pewnej chwili usłyszałem "CHLUP!" i wiedziałem, że ten dźwięk uratował mi życie. Po chwili ujrzałem wodę i na moim pysku zagościł wielki uśmiech. Szybko zacząłem myć pysk z farby.

Catherine? Ju odpisane xd

niedziela, 16 sierpnia 2015

Od Alice CD opowiadania Rocky'ego


-A nie wiem-uśmiechnęłam się.
Rzeczywiście nie wiedziałam. Ale nagle przyszło mi coś do głowy.
-Rocky!
-Co?
-Paczaj! Sarna!
-Gdzie?!-pies odwrócił głowę i zwolnił uścisk. Więc się wymsknęłam.
Zaczęłam uciekać. Gdy Rocky zrozumiał o co mi chodziło, zaczął znowu mnie ścigać.
Zapomniałam o nierównym gruncie...
Biegłam i nagle jedna noga wpadła do dziury? Była przykryta liśćmi, więc nie mogłam wiedzieć,że tutaj właśnie takowa się znajduje. Upadłam.
-Coś ci jest?-spytał z przejęciem Rocky.
-No...nie mogę ruszać łapą...
-Trzeba się śpieszyć. Choć zaprowadzę cię do szpitala...

Rocky? :3

Od Rocky'ego CD opowiadania Alice

- No jasne - powiedziałem, uśmiechając się do Alice. Gdzie najpierw by ją zaprowadzić? Chyba już wiem.
- Chodźmy - rzekłem, i zaprowadziłem suczkę nad rzekę Jafiszof.
- Jak tu fajnie - stwierdziła Alice, wchodząc do chłodnej wody.
- Połowimy ryby? - zaproponowałem.
- Okej - suczka nachyliła się nad wodą, a ja korzystając z okazji wepchnąłem ją do niej. Gdy Alice wynurzyła się z wody, plując nią na wszystkie strony, ja zacząłem uciekać, a ona mnie gonić. W końcu mnie dopadła, ale wywinąłem się jej i mocno ją przytrzymałem.
- I co teraz zrobisz? - zapytałem, uśmiechając się zwycięsko.

Alice? xD

sobota, 15 sierpnia 2015

Nowy pies! - Geronimo

http://www.e-lecznica.pl/sites/default/files/pies%20na%20ulicy_%20@ancahe89%20-%20sxc.jpg
Imię : Geronimo {Czyt. Dżeronimo}
Ksywka : Geronimo ma tak oryginalne imię, że nie życzy sobie jakichkolwiek jego zdrobnień.
Głos : Sheppard
Rasa : Geronimo...? Najzwyczajniejszy kundel. Niestety, przez to czasem czuje się pomijany.
Wiek : Nie więcej niż 2 lata. Chyba...
Płeć : Pies
Urodziny : 1 dzień lata.
Stanowisko : Ojciec wychował go na rasowego psychologa... lecz Geronimo go wcale nie kochał, więc na złość został Obserwatorem.
Rodzina :
{Ojciec} Gregorio ~ Geronimo nigdy go nie kochał. Cóż... Zdarza się.
{Matka} Priscila ~ Jak każda matka, była dla Geronimo troskliwa i opiekuńcza.
{Brat z pierwszego miotu} Cesar ~ Geronimo zawsze mógł na nim polegać. Został z nim do końca, a potem odszedł w spokoju na zasłużony wieczny urlop do raju.
{Brat z pierwszego miotu} Ricardo
{Brat z pierwszego miotu} Severino
{Siostra z pierwszego miotu} Graciana
{Siostra z tego samego miotu} Beatriz ~ Do pewnego wieku była dla Geronimo nie tylko siostrą, lecz również najlepszą przyjaciółką. Później zaczęła się bardziej interesować samcami w jej wieku i zostawiła Geronimo na cienkim lodzie...
{Brat z tego samego miotu} Enrique ~ Czasem był wredny... Ale można było na nim naprawdę polegać.
{Brat z tego samego miotu} Rosario
{Brat z tego samego miotu} Sabas
{Siostra z tego samego miotu} Mireia ~ Miała pójść w ślady matki.. Geronimo zawsze trzymał za nią kciuki, żeby uciekła.
{Siostra z trzeciego miotu} Lolita
{Siostra z trzeciego miotu} Marguerita ~ Ta suczka była niezwykle uparta... Zawsze nalegała Geronimo, żeby nauczył ją tych wszystkich popisowych sztuczek z otwieraniem drzwi...
Partner : Kto by pomyślał, że tak skryty w sobie pies jak Geronimo, pokochał suczkę samoyeda o imieniu Suzzie...?
Charakter : Z pewnością Geronimo nie da się opisać jednym słowem. Jest to pies z wyglądu odważny i hardcorowy, ale tak naprawdę w środku jest skrytym w sobie i nieśmiałym samcem. Jego serce okrywa czarna peleryna utkana z mroku, która nigdy nie dojrzała światła dziennego. Tak właśnie Geronimo zachowuje się na co dzień. Ale kiedy poznasz go bliżej, spotkasz psa który cieszy się każdym dniem. Jest wtedy pełen życia i zapału. Pies bardzo niecierpliwy, który nie może się doczekać każdego ruchu w przód. Pies kreatywny, w którego móżdżku buzuje masa pomysłów na każdy dzień. Pies, który zawsze się uśmiecha, choćby nie wiadomo co się stało. Pies romantyczny i szarmancki zarazem, który nie boi się powiedzieć suczce jak bardzo ją kocha.
Historia : Miot narodził się przypadkowo. Zupełnie przypadkowo. W końcu Priscila była rodowodową suczką Dingo, która miała zostać kryta. Gregorio był zwykłym kundlem, który zakochał się w cudownej Priscili. Z tej miłości zrodził się Geronimo, Beatriz, Enrique, Rosario i Sabas. Gregorio cały czas pilnował wszystkich szczeniaków i Priscilę. Chciał, abyśmy wyrośli na psy, które są godne przyszłego stanowiska. Wszyscy się go słuchali. No, wszyscy... Wszyscy, oprócz Geronimo. On jako jedyny pragnął uciec. Zapragnął wiecznej wolności, wiecznego szczęścia. Jako szczenię obserwował ludzi, kiedy wychodzą z ich pokoju. Nauczył się sam otwierać drzwi. Niestety jak na złość, za każdym razem kiedy Geronimo już prawie uciekł z pokoju, na gorącym uczynku łapali go Priscila, Gregorio lub ludzie. 2 lata po narodzinach Geronimo, narodził się kolejny, trzeci miot. Ale Geronimo wciąż pragnął uciec. Na pewnym spacerze z ludźmi, Geronimo zbyt mocno szarpnął za smycz. I dopiero wtedy mógł uciec. Wykorzystał sytuację. Biegł, robił postoje, biegł... Tak w kółko. Ale kiedy skorzystał z wolności i chciał wrócić do rodziny... Zrozumiał, że całkowicie zgubił drogę. Los zesłał mu sforę psiego uśmiechu. Nie miał wyboru.
Upomnienia : 0/4
Kontakt : Szron30

Alex zostaje adoptowany

Imię : Alex
Ksywka :
Alek
Głos : Dawid Kwiatkowski - Na zawsze
Rasa : Border Colliehttps://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xpf1/t31.0-8/p600x600/1798939_712960928755146_1532795010_o.jpg
Wiek : 2 lata
Płeć : Pies
Urodziny : 1 Dzień Lata
Stanowisko : Młoda Eta
Rodzina:
Mama - Madeline
Tata - Syriusz
Rodzeństwo - Ross, Rachel, Poppy, Lea
Wujek - Indiana
Ciocia - Skyres
Kuzynki/Kuzynowie - White, Ares, Aurora, Harrison, Honey, Rio, Oli, Vivianne, Walter, Gracy
Partner : Athena

Charakter : Typ samotnika. Lubi ryzyko i zabawy. Czasem zdarza mu się bycie leniwym.
Historia :
Narodził się w Sforze Psiego Uśmiechu
Kontakt :
Szron30

piątek, 14 sierpnia 2015

Od Wezy - CD opowiadania Nesty

Popatrzyłam zdziwiony na wilka i podszedłem do niego.
- Gentelmen nie bije dam - powiedziałem i z całej siły przywaliłem mu w brzuch. Wilk od razu cofnął się do tyłu. Popatrzyłem na Nesty, która mogła już spokojnie oddychać - Gentelmen ratuje damy z potrzasku - zaśmiałem się niczym jakiś baron.
Wilk wstał, jednak był jeszcze nie do końca jarzący. Jego próby uderzenia mnie, kończyły się klapą. Przewróciłem oczami i znów walnąłem go w głowę. Wilk padł nieprzytomny.
- Zwiewajmy - powiedziała szybko Nes i pociągnęła mnie. Obejrzałem się jeszcze i zobaczyłem resztę wilków, które przypatrywały się tylko swojemu przyjacielowi.

W końcu byliśmy w odpowiedniej odległości, takiej, że nikt z tych wilków nas by nie złapał.
- To co teraz robimy? - zapytała Nesty. Uśmiechnąłem się lekko i wziąłem ją za łapę.
- Teraz pójdziemy w moje miejsce - zaśmiałem się i ruszyliśmy.
Po paru minutach byliśmy na miejscu, a naszym oczom ukazało się piękne miejsce.
 
- Siadaj - powiedziałem kulturalnie. Nes uczyniła to co jej powiedziałem. Siadłem obok niej i zacząłem przeglądać się Nesty. Suczka była wyraźnie zawstydzona.
- Co? - zapytała, przekręcając mój łeb.
- Nic - zaśmiałem się, podpierając głowę łapami. Zacząłem tez sobie cicho śpiewać.
Popatrzyłem znów na Nesty i uświadomiłem sobie, że piosenka którą śpiewałem trochę kłamie. Jest jedna osoba, oprócz rodziny, którą kocham.
- Nesty? - zapytałem. Zbliżyłem się teochę do niej i pocałowałem ją.

Nesty? Nie odpisuj teraz bo mam natłok opowiadań xd

Umarli!

Imię : Damon
Ksywka : Dam
Głos : Imagine Dragons
Rasa : Owczarek niemiecki
Wiek : 3 lata
Płeć : Pies
Urodziny : 12 Dzień Zimy
Stanowisko : Piosenkarz
Rodzina :
Młode - Tähti, Jammy, Skillet, Jasmine, Vawes, Kai, Meredith, Tyler, Rubens, Josie
Partner : Coco
Charakter : Damon to bardzo żywiołowy pies. Niektórzy mówią, że ma ADHD, lecz ma w sobie po prostu dużo energii. Jest typem zawsze szczęśliwego zwierzęcia. Większość osobników, którzy go znają, denerwuje to. Ten wielka optymista nie przejmuje się opinią innych i zawsze musi wtrącić swoje zdanie. Ciągle chodzi uśmiechnięty i z większości rzeczy się śmieje, np. z siebie. Jego poczucie humoru jest bardzo wysokie. Czasami może być chamski. Gniewa się tylko za poważne urazy. Otwarcie mówi o swoich wadach, a nieco mniej o zaletach. Gdy sytuacja tego wymaga, często próbuje się do niej dostosować
Historia : Miał kiedyś ojca i matkę jak każdy, wszystko się zmieniło gdy urodziły się nowe szczenięta. Został niezauważalny. Był jak duch. Kiedyś jeden z jego braci wybiegł na ulicę. Matka szybko zainterweniowała i stała się rzecz straszna. Matkę Damona potrącono. Wtedy już nie miał po co tu mieszkać. Ojciec znalazł sobie inną partnerkę, której nienawidził. Więc odszedł bez słowa. Nawet go nie szukano. Po paru tygodniach znalazł go pies i zaproponował dołączenie do sfory. Nie mógł odmówić.
Kontakt : Kordła ♥



 Imię : Skillet
Ksywka : Skill, Skillyhttps://s-media-cache-ak0.pinimg.com/236x/7f/16/4e/7f164eef543f1d38cbc9f7d7ea73a5c7.jpg
Głos : Fall out Boy
Rasa : Owczarek niemiecki | Samoyed
Wiek : 1 rok
Płeć : Pies
Urodziny : 3 Dzień Jesieni
Stanowisko : Strażnik Granicy
Rodzina :
Matka – Coco
Ojciec –Damon
Bracia - Jammy, Vawes, Tyler, Rubens, Kai
Siostry - Meredith, Josie, Tähti, Jasmine
Ciotki – Qetsiyah Suzzie, Another, Rachel
Wujkowie – Snowy, Ferraro, Jocker
Kuzyni/Kuzynki – Niklaus, Haley, Scarlett, Levar, Snowflake,Valentino, Cortney
Babcia – Ace
Dziadek – Mashine
Partner : -
Charakter : Skillet? Można powiedzieć o nim - ocean spokojności. Zawsze chętnie pomaga pojedynczym psom i to tym których zna. Jego "zasięg" przyjaciół jest niewielki. Nienawidzi nowości, a jakiekolwiek zmiany powodują u niego nagłe zmiany nastroju. Jeśli chodzi o małomówstwo, trochę się odzywa, lecz nie za dużo. Nie jest wymagający. Jeśli chodzi o jego cierpliwość, można powiedzieć, że jest anielska. Najczęściej sam próbuje się podporządkować pod innych i siedzieć na uboczu, niż rozkazywać i prowadzić innymi. Jest też troszeczkę psychiczny, ponieważ często "rozmawia" z rzeczami "martwymi", czyli wysyła do nich swój przekaz myślowy. Zazwyczaj przesiaduje w jaskini, ponieważ trochę boi się innych. Próbuje stwarzać jednak pozory, że jest twardy i odważny.
Historia : Urodził się tu.
Upomnienia : 0/4
Kontakt : Kordła ♥ / AKA mcbibek100@gmail.com



Imię : Jammy [Czyt. Dżejmi]
https://40.media.tumblr.com/f2bde665bf55b4a2d33623071c7e688a/tumblr_nnryqm71fA1tzp06ho1_500.jpgKsywka : Jam lub James
Głos : Linkin Park
Rasa :  Samoyed | Owczarek niemiecki
Wiek : 1 rok
Płeć : Pies
Urodziny : 3 Dzień Jesieni
Stanowisko : Aktor
Rodzina :
Matka – Coco
Ojciec – Damon
Bracia - Vawes, Skillet, Tyler, Rubens, Kai
Siostry - Meredith, Josie, Tähti, Jasmine
Ciotki – Qetsiyah Suzzie, Another, Rachel
Wujkowie – Snowy, Ferraro, Jocker
Kuzyni/Kuzynki – Niklaus, Haley, Scarlett, Levar, Snowflake,Valentino, Cortney
Babcia – Ace
Dziadek – Mashine
Partner : -
Charakter : Jeżeli chcemy opisać Jammy'ego, trzeba zacząć od tego, że jest to bardzo żywiołowy pies. Wszędzie go pełno ze swoim charakterystycznym uśmiechem na pysku. Nie lubi nudziarzy i zawsze trzyma się swoich przyjaciół i najbliższych. Zawsze chętnie rozpocznie rozmowę, lecz jej nie zakończy. Mówi wszystko co mu ślina na język przyniesie. Zawsze się uśmiecha i powie jakiś dowcip. Myśli czasami, żeby stworzyć jakiś kabaret z Vawes'em...
Historia : Urodził się tu.
Upomnienia : 0/4
Kontakt : Kordła ♥ / AKA mcbibek100@gmail.com





Imię : Tähti
https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/236x/86/f5/99/86f5998e9fe2d30c5e4bc1c42ca0e27c.jpgKsywka : Emmm Hati.
Głos : The Living Tombstone
Rasa : Samoyed | Owczarek Niemiecki
Wiek : 1 rok
Płeć :
Suczka 
Urodziny : 3 Dzień Jesieni
Stanowisko : Pielęgniarka
Rodzina : 

Matka – Coco
Ojciec – Damon
Bracia - Jammy, Vawes, Skillet, Tyler, Rubens, Kai
Siostry - Meredith, Josie, Jasmine
Ciotki – Qetsiyah Suzzie, Another, Rachel
Wujkowie – Snowy, Ferraro, Jocker
Kuzyni/Kuzynki – Niklaus, Haley, Scarlett, Levar, Snowflake, Valentico, Cortney
Babcia – Ace
Dziadek – Mashine
Partner : -
Charakter :
Tähti jest to bardzo żywiołowa suczka i która lubi być wszędzie. Chętnie rozmawia z innymi, nawet jeśli temat tej rozmowy nie jest jej znany. Lubi biegać i chodzić w różne miejsca, bez większego celu. Często się śmieje i uśmiecha. Lubi rozwiązywać różne problemy, czuje się wtedy jak detektyw. 
Historia : Urodziła się w sforze.
Upomnienia : 0/4
Kontakt :
Kordła ♥ / AKA mcbibek100@gmail.com





Imię : Jasmine
Ksywka : Jas, Jessy lub Jasmi
Głos : EileMonty
Rasa : Owczarek niemiecki | Samoyed
Wiek : 1 rok
Płeć : Suczka
Urodziny :
3 Dzień Jesieni
Stanowisko : Projektantka
Rodzina :
Matka – Coco
Ojciec –Damon
Bracia - Jammy, Vawes, Skillet, Tyler, Rubens, Kai
Siostry - Meredith, Josie, Tähti
Ciotki – Qetsiyah Suzzie, Another, Rachel
Wujkowie – Snowy, Ferraro, Jocker
Kuzyni/Kuzynki – Niklaus, Haley, Scarlett, Levar, Snowflake,Valentino, Cortney
Babcia – Ace
Dziadek – Mashine
Partner : -
Charakter :
Opisać Jasmine? Będzie trochę trudno lecz spróbuje. A więc, Jas to bardzo zmienna suczka, niczym pogoda. Raz może być dla Ciebie miła, a na drugi dzień nienawidzić Cię z całego serca. Mimo tego, że jej charakter cały czas się zmienia, nic nie zmieni tego, że jest MEEGAA leniwa. Zazwyczaj wykorzystuje swoje rodzeństwo, do ciężkiej pracy, a sama tylko ocenia wynik. Jak czegoś przyrzeka, zrobi to. Może na swój leniwy i dłuższy sposób, lecz zrobi. Nigdy nie jest chętna do niczego, lubi bardziej leżeć gdzieś w cieniu i odpoczywać. Wracając do jej zmienności charakteru, nie przejmuj się tym co mówi o tobie, jutro na pewno zmieni zdanie. Jej "dobry" charakter zazwyczaj utrzymuje się jakieś dwa dni, a "zły" jakieś trzy. W dobre dni lubi wszystkich i chodzi uśmiechnięta. Pomaga, chociaż jak wspomniałam wcześniej, rzadko ze względu na swoją leniwość. W złe dni jest chamska i złośliwa. Mimo to nie krzyczy, tylko odzywa się w sposób cywilizowany. Lubi też w te dni dobrze komuś dopiec i jest natrętna. 
Historia : Urodziła się w sforze.
Upomnienia :  0/4
Kontakt :
Kordła ♥ / AKA mcbibek100@gmail.com