Czułam, że nie powiedział mi całej prawdy.
- Dobra, już idziemy - powiedziałam.
Wstaliśmy i skierowaliśmy się w stronę sfory. Nagle coś ciemnego wyszło
z jednej z uliczek. Zatrzymałam się. Zapach tego czegoś wydawał mi się
dziwnie znajomy.
- Co jest? - spytał Irfan - Czemu się zatrzymałaś?
Stanął i odwrócił się do mnie. Spojrzałam na to coś. Ciemna sylwetka
zarysowywała się na tle niebieskiego nieba. Była duża, potężna. Wtem
zaczęła się przybliżać.
- Spójrz - powiedziałam do Irfana.
Pies odwrócił się i spojrzał na sylwetkę. Z ciemności wyszedł pit bull.
Wtedy walka przemknęła mi przed oczami. Bosco. Obnażyłam kły i
warknęłam groźnie. Pit bull przybliżył się o kilka kroków. Wyglądał
groźnie.
KLIK
Irfan też obnażył kły. Spojrzałam na Bosco. Uśmiechał się szyderczo. Warknęłam głośno.
- Ha, ha! - zaśmiał się ochryple Bosco - No i co? Pamiętasz mnie?
Doskoczył do mnie i odpychając Irfana, przycisnął mnie do ziemi.
- Aż za dobrze - wydusiłam, gdyż trzymał mnie za gardło.
- To dobrze. Policzymy się teraz - odparł i kłapnął mi zębami tuż przy oczach.
- Zostaw ją! - krzyknął nagle Irfan.
- Nie zgrywaj bohatera, i nie wtrącaj się! - warknął na niego pit bull.
- Znowu wysłał cię tu Boss? - piekliłam się.
- Nie, tym razem nie. Bardzo mi się spodobałaś, chciałem cię wykończyć z własnej woli...- odparł Bosco.
- Nie uda ci się - wycedziłam.
- A kto mnie powstrzyma?
Posłałam Irfanowi błagające spojrzenie.
Irfan? Ratuj...
czwartek, 29 stycznia 2015
Od Rezy
Chodziłam po polach, można powiedzieć że nawet się błąkałam bez celu.
Pomyślałam że może znalazł by się ktoś kto połaził by ze mną tu i
tam...Natrafiłam na jakiegoś psa, bardzo podobnego do mnie. Postanowiłam
się z nim zaznajomić.
-Cześć, należysz do sfory psiego uśmiechu? - Spytałam.
-Tak. Nazywam się Ferraro. - Odpowiedział i podał mi łapę.
-Yyyyyyy....Reza.
-Co tu robisz? Wyglądasz na zagubioną.
-Tak, nie mam gdzie się podziać...
-To może cię przedstawię innym?
-No to przedstaw. - Powiedziałam i ruszyliśmy kogoś szukać.
Ferraro?
-Cześć, należysz do sfory psiego uśmiechu? - Spytałam.
-Tak. Nazywam się Ferraro. - Odpowiedział i podał mi łapę.
-Yyyyyyy....Reza.
-Co tu robisz? Wyglądasz na zagubioną.
-Tak, nie mam gdzie się podziać...
-To może cię przedstawię innym?
-No to przedstaw. - Powiedziałam i ruszyliśmy kogoś szukać.
Ferraro?
Od Bligrht- CD opowiadania Cheroon'a
- Pewnie tak.- uśmiechnęłam się i zaczęłam śpiewać.
Cheroon patrzył się na mnie jak zaczarowany. Uśmiechał się słodko.
- Ładna piosenka.-przyznał.- Sama wymyśliłaś?
- Tak.- odpowiedziałam.- Całkiem niedawno.
Cheroo się uśmiechnął i poszliśmy dalej. Jeszcze nuciłam tą piosenkę. Tak długo wędrujemy.
- Tak wogle to gdzie prowadzi ten tunel?-zapytał przejęty.
- Każdy tunel prowadzi gdzie indziej.-odpowiedziałam.
- A ten gdzie?- zapytał.
Machnęłam łapą widząc białą kropkę. To tam! Zaczęłam biec a Cheroon biegł za mną. Gdy wychodziliśmy z tunelu przymknęliśmy oczy bo słońce nas oślepiało.
- Nawet nie wiedziałem że w sforze coś takiego jest!-krzyknął z ucieszenia Cheroo.
- Ja też...
Cheroon?
- Ładna piosenka.-przyznał.- Sama wymyśliłaś?
- Tak.- odpowiedziałam.- Całkiem niedawno.
Cheroo się uśmiechnął i poszliśmy dalej. Jeszcze nuciłam tą piosenkę. Tak długo wędrujemy.
- Tak wogle to gdzie prowadzi ten tunel?-zapytał przejęty.
- Każdy tunel prowadzi gdzie indziej.-odpowiedziałam.
- A ten gdzie?- zapytał.
Machnęłam łapą widząc białą kropkę. To tam! Zaczęłam biec a Cheroon biegł za mną. Gdy wychodziliśmy z tunelu przymknęliśmy oczy bo słońce nas oślepiało.
- Nawet nie wiedziałem że w sforze coś takiego jest!-krzyknął z ucieszenia Cheroo.
- Ja też...
Cheroon?
Od Damon'a - CD opowiadania Coco
Westchnąłem.
- Nic. Tak skaczę - zaśmiałem się i spojrzałem na Coco. Suczka przekręciła łeb. Położyłem się.
Coco położyła się obok mnie. Popatrzyłem na nią. Zamknęła oczy. Uśmiechnąłem się do siebie, zerwałem jakiś kwiat i włożyłem jej za ucho.
- Co to?- krzyknęła, szybko podnosząc się. Zaśmiałem się.
- Nic. - powiedziałem i zacząłem cicho śpiewać.
Coco?
- Nic. Tak skaczę - zaśmiałem się i spojrzałem na Coco. Suczka przekręciła łeb. Położyłem się.
Coco położyła się obok mnie. Popatrzyłem na nią. Zamknęła oczy. Uśmiechnąłem się do siebie, zerwałem jakiś kwiat i włożyłem jej za ucho.
- Co to?- krzyknęła, szybko podnosząc się. Zaśmiałem się.
- Nic. - powiedziałem i zacząłem cicho śpiewać.
Coco?
Nowa Suczka!
Imię: Reza
Ksywka: nie ma ksywki
Głos: Kasia Popowska- Przyjdzie taki dzień
Rasa: Aussie
Wiek: 3 lata
Płeć: Suczka
Stanowisko: Nauczyciel szczeniąt
Rodzina: Brak
Partner: Podoba jej się paru...
Młode: Pfff...by sie chciało.
Historia: Urodziła się w hodowli "Top dog`s". Od 2 miesięcy uczono ją sztuczek,wierności,odwagi a przede wszystkim strachu do obcych ludzi. Nie mieszkała tam zbyt długo...Pewna bogata rodzina ją wzięła, też chcieli zrobić "hodowlę" rasowych psów.Niestety była za mała na szczeniaki, więc kupili starszą suczkę. No, wiadomo po co...Te małe kundle gryzły mnie, po prostu się bawiły. Nie mogłam znieść tego wszystkiego, więc postanowiłam uciec. Pewnego ranka próbując przeskoczyć siatkę po prostu nadziałam się. Zabrano mnie do weterynarza, a tam zaszyli ranę. Teraz w tym miejscu mam bliznę. Jak tylko wyszliśmy z budynku dałam dyla, wraz ze smyczą. Spotkałam pewnego psa który pomógł mi zdjąć obrożę. Podróżowałam przez wiele tygodni aż napotkałam Sforę Psiego Uśmiechu, oczywiście że w niej zostałam...
Upomnienia: 0/4
Kontakt: OdiEND
Ksywka: nie ma ksywki
Głos: Kasia Popowska- Przyjdzie taki dzień
Rasa: Aussie
Wiek: 3 lata
Płeć: Suczka
Stanowisko: Nauczyciel szczeniąt
Rodzina: Brak
Partner: Podoba jej się paru...
Młode: Pfff...by sie chciało.
Historia: Urodziła się w hodowli "Top dog`s". Od 2 miesięcy uczono ją sztuczek,wierności,odwagi a przede wszystkim strachu do obcych ludzi. Nie mieszkała tam zbyt długo...Pewna bogata rodzina ją wzięła, też chcieli zrobić "hodowlę" rasowych psów.Niestety była za mała na szczeniaki, więc kupili starszą suczkę. No, wiadomo po co...Te małe kundle gryzły mnie, po prostu się bawiły. Nie mogłam znieść tego wszystkiego, więc postanowiłam uciec. Pewnego ranka próbując przeskoczyć siatkę po prostu nadziałam się. Zabrano mnie do weterynarza, a tam zaszyli ranę. Teraz w tym miejscu mam bliznę. Jak tylko wyszliśmy z budynku dałam dyla, wraz ze smyczą. Spotkałam pewnego psa który pomógł mi zdjąć obrożę. Podróżowałam przez wiele tygodni aż napotkałam Sforę Psiego Uśmiechu, oczywiście że w niej zostałam...
Upomnienia: 0/4
Kontakt: OdiEND
Nowy Pies!
Imię: Alan
Ksywka: Al, Lan, An jak tam chcesz
Głos:We Are One (Ole Ola)
Rasa: Labrador
Wiek: 3 lata
Płeć: Pies
Stanowisko: Wojownik Wschodni
Rodzina: Zna jedynie matkę Ariane z poza sfory.
Partner: Zakochał się w "Naveda" i "Bligrht"
Młode: brak
Historia: Urodził się na wsi.Po kilu dniach jego matka wyjechała do Ameryki a ona został sam w domu.Po kilku dniach uciekł z domu i dotarł do sfory.
Upomnienia: 0
Inne zdjęcia: KLIK
Kontakt: pepe12
Ksywka: Al, Lan, An jak tam chcesz
Głos:We Are One (Ole Ola)
Rasa: Labrador
Wiek: 3 lata
Płeć: Pies
Stanowisko: Wojownik Wschodni
Rodzina: Zna jedynie matkę Ariane z poza sfory.
Partner: Zakochał się w "Naveda" i "Bligrht"
Młode: brak
Historia: Urodził się na wsi.Po kilu dniach jego matka wyjechała do Ameryki a ona został sam w domu.Po kilku dniach uciekł z domu i dotarł do sfory.
Upomnienia: 0
Inne zdjęcia: KLIK
Kontakt: pepe12
Od Navedy - CD opowiadania Rocky'ego
Doigrał się Rocky.Jak śmiał ten *kundel* uderzyć Navede.Oczywiście,że mam ochotę na bitwę śnieżną!
-Padłeś. - rzuciłam śnieżką w Rockiego.
-Och ty.... - zaśmiał się.
Długo bawiliśmy się w bitwę,aż nagle Rocky padł na ziemię.
-Już się zmęczyłeś? - uśmiechnęłam się.
Rocky?
-Padłeś. - rzuciłam śnieżką w Rockiego.
-Och ty.... - zaśmiał się.
Długo bawiliśmy się w bitwę,aż nagle Rocky padł na ziemię.
-Już się zmęczyłeś? - uśmiechnęłam się.
Rocky?
Od Mashine- CD opowiadania Aceland
I znowu zostawiła mnie samego. Ehhhhh... Tak to jest. Poszedłem do Snowy'ego domyślając się jjego reakcji. Siedział samotnie w jaskini i rysował coś na śniegu który wleciał z powiewami wiatru.
- Snowy.-podszedłem ostrożnie.- Możemy pogadać?
- Jasne.-powiedział smutno i poklepał łapą obok siebie.
Usiadłem w tamtym miejscu i objąłem go łapa.
- Mamy z mamą taki pewiem pomysł.-oświadczyłem.
- Jaki?-zrobił dziwny wyraz twarzy.
- Wyślemy cię do szkółki.-powiedziałem.- Poznasz tam dużo rówieśników!
- Tato, oszalałeś?!-zdenerwował się.- Jestem dorosły! Gdzie mnie na takie obozy!
Przytaknąłem i pobiegłem do Ace.
- Co teraz zrobic?-zapytałem.
Aceland?
- Snowy.-podszedłem ostrożnie.- Możemy pogadać?
- Jasne.-powiedział smutno i poklepał łapą obok siebie.
Usiadłem w tamtym miejscu i objąłem go łapa.
- Mamy z mamą taki pewiem pomysł.-oświadczyłem.
- Jaki?-zrobił dziwny wyraz twarzy.
- Wyślemy cię do szkółki.-powiedziałem.- Poznasz tam dużo rówieśników!
- Tato, oszalałeś?!-zdenerwował się.- Jestem dorosły! Gdzie mnie na takie obozy!
Przytaknąłem i pobiegłem do Ace.
- Co teraz zrobic?-zapytałem.
Aceland?
Nowa Suczka!
Imię: Triada
Ksywka: Tria, Trio
Głos: Mariah Carey- All I Want For Christmas Is Toy
Rasa: wyżeł węgierski
Wiek: 3 lata
Płeć: Suczka
Stanowisko: Nauczycielka szczeniąt
Rodzina: nie zna
Partner: brak, ale szuka
Młode: brak
Historia: Mieszkała w zwykłym domu. Pojechała z właścicielami nad rzekę, ale mieli wypadek samochodowy. Jej właściciele nie przeżyli a ona trafiła do schroniska. Uciekła ze schroniska. Spotkała Mashine i dołączyła do sfory.
Upomnienia: 0/4
Kontakt: romiona
Ksywka: Tria, Trio
Głos: Mariah Carey- All I Want For Christmas Is Toy
Rasa: wyżeł węgierski
Wiek: 3 lata
Płeć: Suczka
Stanowisko: Nauczycielka szczeniąt
Rodzina: nie zna
Partner: brak, ale szuka
Młode: brak
Historia: Mieszkała w zwykłym domu. Pojechała z właścicielami nad rzekę, ale mieli wypadek samochodowy. Jej właściciele nie przeżyli a ona trafiła do schroniska. Uciekła ze schroniska. Spotkała Mashine i dołączyła do sfory.
Upomnienia: 0/4
Kontakt: romiona
Nowy Pies!
Imię: Indiana
Ksywka: Indy
Głos: Michael Jackson- Thriller
Rasa: Owczarek szwajcarski biały
Wiek: 3 lata
Płeć: pies
Stanowisko: wojownik wschodni
Rodzina: Nie zna
Partner: szuka
Młode: -
Historia: Urodził się w rodzinie championów, ale matka umarła po porodzie a ojca nie znał. Nie lubił wystaw, ale musiał w nich uczestniczyć. Uciekł. Błąkał się, aż Alfa pewnej sfory spotkała go. Dołączył tam i obiecał sobie, że nigdy nie odejdzie.
Upomnienia: 0/4
Kontakt: Queenpola2003
Ksywka: Indy
Głos: Michael Jackson- Thriller
Rasa: Owczarek szwajcarski biały
Wiek: 3 lata
Płeć: pies
Stanowisko: wojownik wschodni
Rodzina: Nie zna
Partner: szuka
Młode: -
Historia: Urodził się w rodzinie championów, ale matka umarła po porodzie a ojca nie znał. Nie lubił wystaw, ale musiał w nich uczestniczyć. Uciekł. Błąkał się, aż Alfa pewnej sfory spotkała go. Dołączył tam i obiecał sobie, że nigdy nie odejdzie.
Upomnienia: 0/4
Kontakt: Queenpola2003
Od Cheroona - CD opowiadania Bligrht
- Trochę - uśmiechnąłem się kwaśno. Przynajmniej są te świetliki, to widać gdzie się idzie, tak to nie ukrywam - strach by mnie zeżarł. Ni z tego ni z owego zacząłem śpiewać.
- Do celu masz, nie wiele tak - mój głos trochę był drżący.
- Co Ty robisz?- zaczęła się śmiać Bligrht.
- Śpiewam - mruknąłem - Muszę jakoś podnieść się na duchu
Bligrht? Wiem krótkie :c
- Do celu masz, nie wiele tak - mój głos trochę był drżący.
- Co Ty robisz?- zaczęła się śmiać Bligrht.
- Śpiewam - mruknąłem - Muszę jakoś podnieść się na duchu
Bligrht? Wiem krótkie :c
Nowy Sojusz!
Przyjęliśmy sojusz ze sforą- Gwiezdne Psy. Jakże miła sfora prowadzona jest przez Cheroon'ka ^-^. Mamy nadzieję że ktoś z nas zechce tam dołączyć. Pozdrawiam.
Gwiezdne Psy
~Mashine
Gwiezdne Psy
~Mashine
Od Bligrht- CD opowiadania Cheroona
Cheroo był nieco spłoszony. Dało się to zauważyć. Ciemno tu było jak w ...... . W pewnym momencie zauważyłem na suficie kilka świecących świetlików. Próbowałam się z nimi porozumieć. O dziwo wszystko rozumiałam.
- Cześć.- zaczęłam.- Moglibyście nam pomóc?
- Kiskiskisksiks...- pisnęły.
- W oświetleni nam drogi.- odpowiedziałam na pytanie.
- Kiskiskiskiskisksis...
- Świetnie!-ucieszyłam się.- Dziękuję.
Świetliki zleciały na dół. Podzieliły się na pół. Jedne usiadły na moim grzbiecie inne na Cheroona. Cheroo z początku je odganiał bo nie za bardzo wiedział co świetliki robią na jego plecach. Objaśniłam mu wszystko i westchnął. Szliśmy dalej. Po drodze słyszeliśmy dziwne krzyki typu:
- Hrrrrrrrrrr..
- Wrrrrrrrrrrrhhhhhhhh....
- Huuuuuuuuuuuuu....
Nie kłamiąc mówię że ciarki mnie przechodziły. Ale chyba Cheroona bardziej.
- Nie bój się.- podeszłam do niego i go przytuliłam.- Już lepiej?
Cheroon?
- Cześć.- zaczęłam.- Moglibyście nam pomóc?
- Kiskiskisksiks...- pisnęły.
- W oświetleni nam drogi.- odpowiedziałam na pytanie.
- Kiskiskiskiskisksis...
- Świetnie!-ucieszyłam się.- Dziękuję.
Świetliki zleciały na dół. Podzieliły się na pół. Jedne usiadły na moim grzbiecie inne na Cheroona. Cheroo z początku je odganiał bo nie za bardzo wiedział co świetliki robią na jego plecach. Objaśniłam mu wszystko i westchnął. Szliśmy dalej. Po drodze słyszeliśmy dziwne krzyki typu:
- Hrrrrrrrrrr..
- Wrrrrrrrrrrrhhhhhhhh....
- Huuuuuuuuuuuuu....
Nie kłamiąc mówię że ciarki mnie przechodziły. Ale chyba Cheroona bardziej.
- Nie bój się.- podeszłam do niego i go przytuliłam.- Już lepiej?
Cheroon?
Od Ferraro- CD opowiadania Qetsiyah
Nie wiedziałem co robić. W końcu to była walka. A w walce się nie przeszkadza. Ja też tak mam. Więc na noc położyłem się w bezpiecznej odległości od nich i zasnąłem. Gdy się obudziłem podszedłem do miejsca gdzie odgrywała się bójka. Tacy przyjaciele... Hehe... Zerknąłem zza murku a oni nadal siedzieli tyłem do siebie nie patrząc się na siebie. Żaden z nich nawet nie śmiał drgnąć. Przyniosłem obu z nich wodę. Nie było mi żal Techno ani nie chciałem mu pomagać ale całą noc i połowę dnia bez wody?! Nawet ja bym nie wytrzymał. Podstawiłem im obie miski delikatnie pod łapy. Oba psy schyliły się i zaczęły pić. Tylko znaczące mrugnięcie jednym okiem uświadomiło mnie że są wdzięczni. Gdy wypili napełniłem miski ponownie i postawiłem troszkę dalej od nich żeby gdyby zachciało im się pić mogli trochę siorbnąć. Usiadłem trochę dalej od nich. Patrzenie na nich było nudne. Podszedłem do morza i usiadłem patrząc w swoje odbicie. Oglądałem się z wielką ciekawością. Nagle zobaczyłem że jakaś biała plamka przelatuje wysoko nad moją głową. Oderwałem łeb od wody i popatrzyłem w niebo. O nie... Kurde!!! Pobiegłem szybko do Qet nie zwracając już uwagi na ich głupią zabawę. To było pilniejsze.
- Qet!!!-wrzasnąłem jak najmocniej mogłem.
- Czego chcesz?!-zdenerwowała się.- Nie przeszkadzaj!
- Nasz samolot!- krzyknąłem.
- No wiem.- przewróciła oczami.- Stoi na lotnisku.
- Nie wydaje mi się.- wskazałem łapą w niebo.
Qet zwróciła wzrok na szybujący wysoko samolot którym mieliśmy dolecieć do domu. Zadrżała z przerażenia.
- Nadal ci tak do śmiechu?!- zasmuciłem się.
Qetsiyah?
- Qet!!!-wrzasnąłem jak najmocniej mogłem.
- Czego chcesz?!-zdenerwowała się.- Nie przeszkadzaj!
- Nasz samolot!- krzyknąłem.
- No wiem.- przewróciła oczami.- Stoi na lotnisku.
- Nie wydaje mi się.- wskazałem łapą w niebo.
Qet zwróciła wzrok na szybujący wysoko samolot którym mieliśmy dolecieć do domu. Zadrżała z przerażenia.
- Nadal ci tak do śmiechu?!- zasmuciłem się.
Qetsiyah?
Od Omegi- CD opowiadania Snowy'ego
-No, to chodźmy. - Powiedziałam i uśmiechnęłam się. Najpierw poszliśmy na łąkę nieziemskich fiołków.
-To tutaj. Łąka nieziemskich fiołków.
-No ładne miejsce. -Powiedziałam i rzuciłam śnieżką w psa.
-Ah masz racje. - Odparł i zrobił unik. Śnieżka przeleciała górą a Snowy tylko się zaśmiał.
-Tylko na tyle cię stać? Jestem mistrzem w rzucaniu.
-Hahaha ty? Dobra, ale ja jestem mistrzynią w lepieniu kulek!!! - Krzyknęłam i w dosłownie kilka sekund ulepiłam bałwana.
-No, brawo. A teraz orientuj się! - Powiedział i dostałam wielką śnieżką...
Jak znudziło nam się, poszliśmy do Rzeki Jafiszof. Napiłam się trochę wody i popędziliśmy dalej.
-O już jesteśmy...ĆĆĆĆĆĆĆ.
-Chyba sobie żarty stroisz, tu można nawet krzyczeć!!! - Wykrzyczał Snowy.
-Dobra...Już się ściemnia, może wracajmy?
Snowy?
-To tutaj. Łąka nieziemskich fiołków.
-No ładne miejsce. -Powiedziałam i rzuciłam śnieżką w psa.
-Ah masz racje. - Odparł i zrobił unik. Śnieżka przeleciała górą a Snowy tylko się zaśmiał.
-Tylko na tyle cię stać? Jestem mistrzem w rzucaniu.
-Hahaha ty? Dobra, ale ja jestem mistrzynią w lepieniu kulek!!! - Krzyknęłam i w dosłownie kilka sekund ulepiłam bałwana.
-No, brawo. A teraz orientuj się! - Powiedział i dostałam wielką śnieżką...
Jak znudziło nam się, poszliśmy do Rzeki Jafiszof. Napiłam się trochę wody i popędziliśmy dalej.
-O już jesteśmy...ĆĆĆĆĆĆĆ.
-Chyba sobie żarty stroisz, tu można nawet krzyczeć!!! - Wykrzyczał Snowy.
-Dobra...Już się ściemnia, może wracajmy?
Snowy?
Od Irfan’a- CD opowiadania Raven
- Hmm.. Od czego tu zacząć ??? – Zastanawiałem się.
- Ja zaczęłam od początku, więc ty też możesz. –Uśmiechnęła
się suczka.
- No więc… yyy… kocham Japonię i wszystko co stamtąd
pochodzi. – Zacząłem wymieniać. Wiśnie, wyspy, Godzilla, trzęsienia ziemi i
oczywiście tam się urodziłem i przez długi czas mieszkałem. Mój pierwszy
właściciel nie miał warunków żeby trzymać tyle psów i jak trochę podrosłem to
postanowił wydać mnie i resztę mojego rodzeństwa.
- A ile was było. – Zapytała ciekawa Raven, po czym zacząłem
liczyć na palcach u łap.
- Chyba z jedenaścioro, albo więcej… nie pamiętam. Ciężko
zapamiętać tyle imion. – Przyznałem.
- To sporo.
- Dlatego właśnie właściciel nie mógł nas zatrzymać, to
wykraczało poza jego budżet. Wystawił nas przed kwiaciarnię w pudełku z napisem
„Za Free” i dużo rodzin z dziećmi wybierało moje rodzeństwo, a mi się trafił
stary zgred, który uznał, że jestem intelektualistą. Cały czas mówił o różnych
teoriach na przykład o teorii strun, albo prędkości światła. Wspominał też o
wzorach na ciśnienie, prace, moc, gęstość i tak dalej. Było tego tak dużo, że
nie dało się nic zapamiętać, z resztą, tak jak nie pamiętam imion moich braci i
sióstr. Zawsze na obiad jadł sushi, czasami dawał mi kawałek.
-Ale mówiłeś, że jesteś wegetarianinem. – Zdziwiła się
suczka.
- Wiem, ale jednak sushi to coś, czemu się nie oprę. Pyszny
ryż, zawinięty w wysuszone wodorosty, z dodatkami owoców morza i kawałków ryb.
– Zamarzyłem się. – Zaraz… na czym skończyłem ????
- Na tym, że twój pan dawał Ci sushi.
- Aha… No więc…. yyy… co by tu dodać ??? Może…, nie jednak
to nie to… - Zamyśliłem się. – W jego
domu było strasznie dużo książek i jedno wielkie panoramiczne akwarium. Było
chyba słonowodne, zawsze paczyłem na błazenki. Pewnego dnia zauważyłem …. –
Przerwałem. – Nie pamiętam już co dalej było… możemy już wracać ??? – Zapytałem
przerywając temat.
Raven ???
środa, 28 stycznia 2015
Od Snowy'ego
W sforze teraz tyle się dzieje,że nie wszystko teraz rozumiem.Tutaj jakiś nowy pies,tu co innego.Aż się połapać nie można.A może ja po prostu jestem jakiś zacofany.Chyba powinienem iść pobiegać nad rzeką,żeby sie przewietrzyć.Zrobię tak.Po paru minutach już śmigałem koło brzegu.Przy kłodzie drzewa siedziała mała,ruda kulka.
-Hej co tam?-zagadałem.
-Aaa,poznaję sforę.Cześć,jestem Omega,a ty?-spytała.
-Snowy,oprowadzić Cię,wyglądasz na zagubioną.
Omega?
-Hej co tam?-zagadałem.
-Aaa,poznaję sforę.Cześć,jestem Omega,a ty?-spytała.
-Snowy,oprowadzić Cię,wyglądasz na zagubioną.
Omega?
Od Aceland
Wybrałam się do Tajemniczego Lasu.To miejsce sprawia,że czuję się zrelaksowana.Może po prostu chciałam ujrzeć feniksa.Brakuje mi tego widoku.Patrzyłam czy wokół nie ma innych psów bo feniksa znali nieliczni i tak powinno zostać.Na szczęście zobaczyłam jego jak zawsze na tej samej gałęzi.
-Chyba nazwę go Insendius - pomyślałam i tak zostanie.
Na miejscu pod drzewem zauważyłam jakiegoś psa.Niekoniecznie byłam zadowolona z tego,że jakiś kolejny kundel przyszedł tutaj patrzeć na mojego feniksa.Podeszłam do dobermana siedzącego pod sosna.
-Co tutaj robisz?-spojrzałam na suczkę.
-Siedzę i spoglądam na niego.
-On jest MÓJ-powiedziałam dobitnie-to ja go odkryłam i on należy się MNIE.
-Nieprawda-zaprzeczyła.
-Tak w ogóle jak się nazywasz?-spytałam.
-Raven,a ty/
-Ace -odpowiedziałam lekko zażenowana tym,że na nią naskoczyłam z tego powodu.
-Przepraszam za moją arogancję,ale nie chcę aby wiele psów wiedziało o Insendiusie bo może to się dla niego źle skończyć,a z tego co mi wiadomo to jedyny feniks w obrębie dalekich,niezapuszczanych przez prawie nikogo terenów poza sforą.Wybaczysz mi moje złe zachowanie?-spytałam zmartwiona,że odpowie przecząco,a i tak już wystarczająco głupio się czułam.
Raven?
Od Rocky'ego- CD opowiadania Navedy
-No pewnie,aż mnie rozpiera energia.Z racji tego,ze jesteś nowa pokażę ci fajne miejsce adekwatne do pory roku-powiedziałem.
-Już się nie mogę doczekać.-odpowiedziała suczka.
Zaprowadziłem ją do miejsca,które sam odkryłem z Lokim,nie wiem czy Ace wcześniej tego nie zrobiła,ale to się nie liczy.Prowadziłem ją przez las okrężnymi drogami,aby nie zorientowała się gdzie jest i miała niespodziankę.No nareszcie,byliśmy na miejscu.Zakryłem jej oczy lekko umazanymi błotkiem.
-Uwaga,dum dum dum - Śnieżna Polana!-krzyknąłem entuzjastycznie.

-Uuu,ale fajowo-westchnęła Naveda.
Tak się zachwyciła,że aż nie zauważyła,że się ulotniłem.Uformowałem(sam nie wiem jak) potężną kulę śniegu i rzuciłem prosto w kark.Przestraszyła się na początku,ale potem ogarnęła o co chodzi.Uśmiechnąłem sie.
-Masz ochotę na bitwę śnieżną?-spytałem i pokazałem jej stos kulek śnieżnych-bo ja jestem przygotowany nawet na najgorsze.Na potwierdzenie tego rzuciłem jej śnieżką w nos.
Naveda?
Od Coco- CD opowiadania Damon'a
-Jak ładnie poprosisz-powiedziałam.Stałam jeszcze w miejscu aby się z nim podroczyć,ale w końcu pomaszerowałam za nim.Dopiero teraz zauważyłam,nie wiem czy byłam rozkojarzona czy co,że wokoło nas są góry.W oddali można było zobaczyć grupkę świstaków.Wpadłam na świetny pomysł.
-Może odpuścimy sobie zabawę w niedźwiedzia,tylko zamiast tego pobiegniemy na tamto wzgórze - pokazałam Damon'owi je łapą-i przyczaimy się na świstaki?-zaproponowałam.
-Ale ja chciałem...-wydukał coś.
-Innym razem,Grizzly nie ucieknie-zaśmiałam się,widząc jego naburmuszoną minę,ale po chwili rozchmurzył się.-Za mną marsz.
O dziwo,ten pagórek nie był wcale tak blisko jak by się wydawało,ale to nic ,w końcu nie mamy jeszcze reumatyzmu.Świstaki to bardzo sprytne zwierzęta i nie łatwo jest je złapać.Potrzeba cierpliwości,a mojemu przyjacielowi za pewne to się przyda.Po 15 minutach byliśmy pod górką.Przechodziliśmy przez piękną polankę.
Zielona,młoda trawa łaskotała mi łapy.Damon nagle chciał przeskoczyć jakiś głaz,ale coś mu nie wyszło.Przy swoim efektownym skoku zrobił dziwny gest łapami,a jego mina wyrażała zdezorientowanie.Nie spadł normalnie na ziemie tylko na mnie,ponieważ stałam pod głazem i obserwowałam go,a że jego skok nie należał do najdłuższych to wylądował na mnie.A ja leżałam na trawie z nim i się śmiałam.
-Co ty robisz?-spytałam,śmiejąc się z jego wybryków.
Damon?
Subskrybuj:
Posty (Atom)