- Ty też jesteś zagadką. Co tak naprawdę czujesz... do mnie?
Pies zastygł w bezruchu, a ja zaczęłam w myślach przeklinać się za niewyparzony jęzor. Jestem skończona.
- Tego chcesz, Suzzie? - Meversue ściszył głos i się do mnie przysunął. - Wiedzieć co do ciebie czuję?
Przejrzał mnie. Przejrzał mnie, przejrzał mnie, przejrzał mnie. Nie wiedząc co odpowiedzieć, zrobiłam zwrot o sto osiemdziesiąt stopni i odbiegłam, ignorując nawoływania samca. W tym momencie chciałam znaleźć się jak najdalej od niego. I wszystkiego związanego z nim.
Ukryłam się w lesie, zagrzebując się w wysokie krzewy. Była to dobra kryjówka, jak i punkt obserwacyjny. Ja mogę zobaczyć wszystko, inni mnie nie.
Nikt jednak nie przyszedł.
***
Ze spuszczonym łbem wracałam do jaskini Alf, myśląc o tym co zrobić by w najbliższych dniach nie spotkać nigdzie Sue'a. To było prawie niewykonalne. Mam codzienne patrole, pilnowanie porządku w sforze... Jestem na przegranej pozycji.
Z takimi myślami weszłam do domu, gotowa przywitać Jock'a. Jednak go tam nie było. Był za to Meversue.
Jak on się tu dostał? Gdzie jest mój brat?
Nie doczekałam się odpowiedzi, za to usłyszałam dodatkowe pytanie.
- Czemu tak cię ciekawi co ja czuję?
Spokojny głos samca dodatkowo mnie zdenerwował.
- Kocham cię, Meversue - rzekłam twardo. Nie będę tchórzyć po raz kolejny. Poczekam, aż on mi odpowie. Nie ważne, co.
Sue? Sorki, że krótkie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz